Odyseusz Olbiński – o INTRO Festivalu [WYWIAD]

INTRO Festival 2016

INTRO Festival 2016

Znacie największe festiwale muzyczne, które odbywają się w Polsce. Chętnie poznajecie jednak również te mniejsze, bo nierzadko ostatnio okazuje się, że z przeróżnych powodów lepiej pojechać właśnie na jakiś mniejszy event. Jednym z festów, na których warto się pojawić w najbliższym czasie, jest INTRO Festival zaplanowany na 6 sierpnia w Raciborzu. Będzie to już trzecia odsłona wydarzenia, za którym stoi kilku fascynatów. Jednym z nich jest Odyseusz Olbiński, który odpowiedział na kilka naszych pytań, zdecydowanie potwierdzając to, co zostało napisane wcześniej – na INTRO Festivalu warto być.

TDGM: Festiwale muzyczne nie są może zarezerwowane wyłącznie dla dużych miast, ale Racibórz? Skąd pomysł i może nawet swoista odwaga na zrobienie festiwalu muzyki elektronicznej w Raciborzu, w miejscowości, o której mało kto słyszał?

Odyseusz: Festiwale tworzy się głównie w dużych miastach dzięki bazie, rozwiniętym środowiskom muzycznym i – przede wszystkim – otoczeniu bogatszych samorządów czy sponsorów. Przy ich wsparciu budowanie marki od zera przychodzi „nieco” łatwiej. Nie trzeba mówić, że wszystko się rozbija o pieniądze. Gdy jednak odsuniemy wymienione argumenty na bok – wielkość miasta przestaje mieć znaczenie. Pięknych lokalizacji w kraju nie brakuje, potencjału ludzi także i są przykłady znanych festiwali poza głównymi aglomeracjami. W Raciborzu stworzyliśmy projekt INTRO 2020 i długoterminowy plan uwzględniający kwestie naszego miejsca w szeregu. Projekt dotyczy kontrastu i połączenia nowoczesności z historią. Zamek stał się inspiracją do budowy innego smaku, atmosfery i unikatu muzycznego. Czegoś, co wyróżni nas od masowych festiwali, stadionów, lotnisk i ton stali, na której występują najdrożsi headlinerzy. Znane wszystkim ogromne przedsiębiorstwa stają się coraz bardziej powtarzalne. Spełniają swoje role, ale czym się różnią? Kolorem trawy? Brak im nieco „ducha”, więc od niego zaczęliśmy budowę INTRO. I dla przyjeżdżających pierwsze uderzające odczucie to atmosfera. Czuć tu hande made, nie fabrykę. Dla samego Raciborza event też dużo znaczy. Ludzie powoli się przekonują i żyją poczuciem nadziei, małe firmy nas wspierają, ludzie prywatnie pomagają, ile się da. To zaraźliwe. Atmosfera INTRO jest niepowtarzalna paradoksalnie dzięki naszej kuli u nogi – małomiasteczkowości.

TDGM: No dobrze, ale mówisz, że rozpisaliście projekt INTRO 2020. Zatem co ma się wydarzyć w 2020 roku?

Odyseusz: Symbolicznym wektorem jest GusGus na Zamku w 2020 roku. Tak się rozpoczął długoterminowy, małomiasteczkowy plan, by doprowadzić festiwal do „wystarczającego” poziomu. „Wystarczający” poziom z czasem zmienił się w projekt „wyjątkowego” festiwalu muzyki elektronicznej i sztuki światła. Połóżmy przy tym nacisk na słowo „sztuka”, bo dzięki technologii można tworzyć spektakularne świetlne dzieła. W tym roku pierwszy mapping 3D Kaplicy Zamkowej z 1288 roku. Tving Stage Design tworzy kreację i zamierzamy korzystać z rozwoju możliwości technicznych, by jeszcze bardziej skontrastować Zamek. Do 2020 roku będą trwały prace nad wirtualną architekturą całego obiektu, by odbiorca w dzień otoczony był historycznymi murami Piastów, a nocą przeniósł się w przyszłość. Zamek ma białe elewacje, potencjał do wykorzystania projektorów wielkoformatowych i najnowszych urządzeń. Oprócz tego, dostaliśmy zielone światło od Prezydenta Miasta i Starosty na powiększenie festiwalu od 2017 roku o bulwary nadodrzańskie i stworzenie minimiasteczka z kolejnymi scenami muzycznymi. W następnym etapie przewidziane jest przejście w dwudniowy format, ożywienie rzeki itd. Mamy co robić.

ONUKA

ONUKA

TDGM: Brzmi ambitnie. Co jest zatem najtrudniejsze podczas organizacji takiego wydarzenia, wyłączając kwestię oczywistą, czyli zorganizowanie funduszy?

Odyseusz: Determinacja i ciężka praca. Znowu wracam do małego miasteczka – nie można się zrażać, gdy zderzasz się ze ścianą i ktoś ciebie nie rozumie. Daj mu czas i rób swoje, bo dokładnie tę samą mozolną drogę przejdziesz w kolejnych etapach. Zrozumienie idei festiwalu w mieście, zrozumienie w województwie, zrozumienie w Warszawie. Zamknęliśmy dopiero pierwszy etap. Druga kwestia to, niestety, budżet. Nasze stowarzyszenie wspierają lokalni przedsiębiorcy. Owszem, Urząd Miasta dotuje mapping 3D Kaplicy Zamkowej, ale przy budżecie jaki masz, musisz trzymać bardzo restrykcyjnie założony plan finansowy. Chcąc „szybciej” i „mocniej”, można za dużo i za drogo. To grozi bankructwem idei. Staramy się więc ostrożnie i pokornie organizować INTRO. Markę i odbiorcę trzeba wypracować – nie da się tego kupić.

TDGM: Ok, Wasz plan wypalił, w tym roku odbędzie się już trzecia edycja INTRO Festivalu. Można to już uznać za sukces czy dopiero za rozgrzewkę?

Odyseusz: W konkursie na najbardziej innowacyjny projekt kultury w Polsce, organizowanym przez Academy Virgin Mobile (patronem było Narodowe Centrum Kultury), z 600 festiwali, teatrów, galerii, kolektywów artystycznych dostaliśmy się do finałowej piętnastki. I tam, na którymś etapie w biznesplanie Canvas musiałem określić jeden stały element INTRO. Otóż jedyną stałą projektu jest zmiana. Festiwal będzie ewoluował zawsze. Nawet przy wirtualnej architekturze Zamku nie powtórzą się te same ściany. Powiedzmy, że podczas którejś edycji będzie rok natury – nocą zamek zamieni się więc w dżunglę. Nigdy nie powtórzy się to samo INTRO. Nie powiedziałbym zatem, że to rozgrzewka. 2016 rok to kolejny etap realizacji projektu. Dla nas przełomowy w kontekście jakości, mappingowania pierwszej z pięciu wielkich ścian zamku i po raz pierwszy sięgnięcia po odbiorcę krajowego. Będzie też sporo gości z Czech.

TDGM: Co będzie najjaśniejszym punktem tegorocznej odsłony wydarzenia?

Odyseusz: Muzyka, bo dotąd nie rozmawialiśmy o najważniejszym. Trudno powiedzieć, co zaskoczy najbardziej. Oczywiście najjaśniejszym punktem jest zespół ONUKA z Ukrainy. Niebywały poziom artystyczny, trzy piękne i utalentowane kobiety z zespołem muzyków za plecami, dopracowana produkcja, wizualizacje. Elektronika z elementami klasycznych instrumentów ukraińskich. To bez wątpienia światowy poziom. Micronaut z Niemiec to według nas Fatboy Slim z namiastką dubstepu – wielka moc. Azjatycka królowa techno Nakadia z Tajlandii? Sam nie wiem, co będzie najjaśniejszym punktem. Jacek Sienkiewicz? Sarcast? Pierwszy mapping 3D Zamku? Artyści klasyczni, jak Richie Madano z 10-metrowym obrazem live czy witrażystka tłucząca szkło? Tu razem z Wami pozostanę w oczekiwaniu.

TDGM: Będziecie zadowoleni, jeśli po INTRO Festival 2016…?

Odyseusz: …powiemy sobie: „to był piękny, słoneczny weekend”! To jedyna rzecz, na którą nie mamy wpływu.

[KJ/TDGM]

Miuosh „XV” [unboxing]

Miuosh "XV"

Miuosh „XV”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wygląda wydanie płyty Miuosha pt. „XV”:

Pawbeats „Orchestra” (DVD) [unboxing]

Pawbeats "Orchestra" (DVD)

Pawbeats „Orchestra” (DVD)

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczna płyta – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wygląda (swoją drogą, beznadziejnie wydana) płyta DVD Pawbeatsa pt. „Orchestra”:

Quebonafide i QueQuality „Hip-Hop 2.0” / „Elektryka” [unboxing]

Quebonafide i QueQuality "Hip-Hop 2.0"

Quebonafide i QueQuality „Hip-Hop 2.0”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wygląda składanka QueQuality pt. „Hip-Hop 2.0” oraz blendtape pt. „Elektryka”, za który odpowiedzialni są Quebonafide i 2sty:

Holly Blue „UpBeat” [unboxing]

Holly Blue "UpBeat"

Holly Blue „UpBeat”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wygląda płyta Holly Blue pt. „UpBeat”: