alt-J headlinerami Colours of Ostrava 2017 [FESTIWAL]

alt-J

alt-J

Karnet na festiwal wydaje się być całkiem dobrym pomysłem na prezent, prawda? Tym bardziej, jeśli na tym festiwalu zagrać mają świetni artyści. Do tych z pewnością zaliczają się ogłoszeni już przez organizatorów Colours of Ostrava 2017, czyli: Birdy, Moderat, Imagine Dragons czy Norah Jones.

Do tego składu, jako headliner, dołączyła właśnie grupa alt-J, która na nowo definiuje indie-rocka, proponując słuchaczom oryginalne, bardziej ambitne brzmienie.

Kto zażyczył sobie karnet na festiwal Colours of Ostrava pod choinkę?

Sara Hartman – o życiu i tworzeniu muzyki w Berlinie [WYWIAD]

Sara Hartman

Sara Hartman

Potrzeba wielkiej odwagi i determinacji, by podążać za własnymi marzeniami. A tym bardziej, by rzucić dla nich całe swoje dotychczasowe życie. Wie o tym doskonale Sara Hartman – amerykańska artystka, która skorzystała z pojawiającej się okazji i przeprowadziła się do Berlina. Tam realizuje swoje muzyczne marzenia, tworzy i nagrywa. O tym też opowiedziała nam w trakcie telefonicznej rozmowy, której zapis przeczytacie poniżej.

TDGM: Nie mogę nie zacząć od tego tematu – jesteś Amerykanką, a przeprowadziłaś się do Berlina. W większości przypadków słyszy się o tym, że artyści przenoszą się do Stanów – do Nowego Jorku, Los Angeles. Ty zrobiłaś zupełnie odwrotnie.

Sara Hartman: Nie powiem, żeby było to coś typowego dla mnie – to była po prostu okazja. Pewnego wieczoru grałam w restauracji w Sag Harbor i okazało się, że grałam przed odpowiednią osobą, która przedstawiła mnie Toby’emu Kuhnowi, który okazał się stacjonować w Berlinie. Zakochałam się w tym mieście i „muzycznie zakochałam się” w Tobym. Uważam więc, że to nawet nie był dla mnie wybór. Był to kolejny rozdział w moim kreatywnym życiu. Cieszę się, że to zrobiłam. Nawet przez chwilę nie pomyślałam jednak, że jest to coś zupełnie przeciwnego do tego, co robi większość ludzi. Cokolwiek prowadzi do mety, nie ma sensu się nad tym zastanawiać.

TDGM: Czy szansa nagrywania z Tobym była jedynym powodem, dla którego zdecydowałaś się na przeprowadzkę do Europy?

Sara Hartman: Szczerze mówiąc, w domu nic mnie nie trzymało. Oczywiście było mi tam wygodnie, ale czułam, że gdzieś tam czeka na mnie coś więcej. Myślę, że w pewnym sensie Toby pozwolił mi zacząć samodzielne życie w Berlinie. I podążać za marzeniami. Nie chcę, żeby zabrzmiało to w oklepany sposób, ale zawsze chciałam grać muzykę i mogę to robić w Berlinie. To miasto jest bardzo inspirujące. Uwielbiam je. Staje się dla mnie drugim domem. Staje się domem, co jest bardzo, bardzo piękne. I naprawdę dużo się tutaj dzieje!

TDGM: Tak, Berlin jest bardzo dobrym miejscem dla artystów.

Sara Hartman: I ma pewne dziedzictwo. Wielu artystów tu przebywało. Jest to też miejsce, które skupia w sobie kreatywność, a to jest coś, czym chcę się w tej chwili otaczać.

TDGM: Czy mieszkanie w Berlinie i tworzenie tam nauczyło Cię czegoś nowego w kontekście muzyki i samego procesu tworzenia?

Sara Hartman: Zdecydowanie! W domu było pięknie i uwielbiałam to, i moja rodzina tam była. Kocham ich i tęsknię za nimi, ale Berlin jest taki ekscytujący. Osobiście prawdopodobnie nauczyłam się zbyt wiele (haha!) o sobie i być może o życiu, i wydaje mi się, że nigdy nie nauczyłabym się tego wszystkiego lub nie byłam bym zdolna zacząć o tym myśleć, gdybym nie przeprowadziła się do Berlina. Wydaje mi się, że udało mi się przełożyć to na muzykę, co jest niesamowite. Piosenki stały się w pewien sposób pamiętnikiem. Lubię tak o tym myśleć. Kiedy czułam się smutna, pisałam o tym piosenkę. Kiedy tęskniłam za siostrą, pisałam o tym piosenkę. Kiedy czułam się fantastycznie, bo komuś spodobał się mój utwór, przekładałam to na muzykę. Teraz, patrząc wstecz, wydaje mi się to niesamowite. Jestem z siebie bardzo dumna, ale uważam, że to dopiero początek.

TDGM: Powinnaś być z siebie dumna. Zdecydowałaś się zostawić wszystko i podążać za swoimi marzeniami. Nie uwierzyłabym, gdybyś powiedziała, że to była łatwa decyzja.

Sara Hartman: Wiesz, nie wydaje mi się, że zdawałam sobie do końca sprawę z tego, co robię, dopóki nie znalazłam się w środku tego zamieszania. Ale wydaje mi się, że to się opłaciło. To, jak ludzie reagują na to, co stworzyłam, daje satysfakcję i wzbogaca.

TDGM: Mając tę perspektywę czasu, który już spędziłaś w Berlinie, czy nagrywanie piosenek sprowadza się teraz głównie do Twoich doświadczeń związanych z przeprowadzką do Europy?

Sara Hartman: Tak, jak również ze wszystkimi kwestiami, które miały w związku z tym miejsce, zarówno z tymi oczekiwanymi, jak i niespodziewanymi. To wszystko jest jak sprzeczność. Jakbym nigdy nie czuła się tak samotna, a jednocześnie tak do czegoś przywiązane. Nigdy nie czułam, bym tak mocno o coś walczyła. To dla mnie wszystko. I sprawia, że czuję, że żyję. Tym jednak właśnie są emocje. O tym jest dla mnie ta płyta (EP-ka pt. „Satellite” – przyp. red.). Była napisana z perspektywy czasu, więc znalazło się na niej wiele obrazów, by ludzie nie znudzili się moją muzyką. To jak być młodym i opuszczać gniazdo. Wyjeżdżać na przykład do collegu. To odkrywanie siebie. To było wiele rzeczy. Ale tak, to było o przeprowadzce i rzeczach, których się nauczyłam.

TDGM: W ten sposób swoimi piosenkami dopuszczasz blisko swoją publiczność. Wpuszczasz ich do swojego świata.

Sara Hartman: Tak, włożyłam w nie wszystko. Są bardzo bliskie memu sercu i bardzo osobiste. Czasami nadawanie czemuś osobistego charakteru nie jest takie złe. Chodzi o moje doświadczenia, ale odbieram to też jako podstawowe, pierwotne ludzkie emocje. A ludzie na to reagują w taki sposób, że nie czuję się taka samotna, co jest świetne.



TDGM: Ludzie potrafią odnaleźć wartości i emocje w piosenkach. Twoje utwory stają się dla nich w pewien sposób uniwersalne.

Sara Hartman: Tak i to wszystko czego oczekuję dla tych piosenek. Właśnie tego. To jest dla ludzi, by mogli to zinterpretować i w jakiś sposób dopasować do swojego życia. Pomóc z ich doświadczeniami. To nadrzędny cel.

TDGM: Jak to jest współpracować z Tobym?

Sara Hartman: Jego świat produkcji jest fascynujący. To jest coś, co chciałabym robić z tekstami. Jest to bardzo organiczne, jak muzyka rockowa, ale jednocześnie tworzymy współczesną elektronikę. Bardzo mnie inspiruje.

TDGM: Potrafisz grać na wielu instrumentach. Czy to oznacza, że jesteś samowystarczalna? Planujesz samodzielnie nagrać płytę?

Sara Hartman: Być może. Ale wiesz, wydaje mi się, że ludzie uzyskują na swoich instrumentach zupełnie różne głosy i bardzo cieszę się, że mam swojego perkusistę – Sebastiana, który gra ze mną na koncertach. Pojawił się również na płycie. Uwielbiam sposób, w jaki gra. Ale tak, technicznie jest to możliwe. Może zrobię to któregoś dnia. Uwielbiam jednak współpracę. Uwielbiam słuchać kreatywnych ludzi i dowiadywać się tego, co myślą i tworzyć z nimi coś nowego.

TDGM: Z kim zatem chciałabyś współpracować?

Sara Hartman: Umarłabym, gdybym mogła choć znaleźć się obok Patti Smith. Wiesz, ona jest legendą. Ostatnio słuchałam dużo Jacka Garreta. Jest świetny i robi dużo ciekawych rzeczy. Chciałabym coś z nim stworzyć. Ale Patti pozostanie tym najważniejszym marzeniem.

TDGM: Czy jest coś, co postrzegasz jako przełom w swojej karierze?

Sara Hartman: Nie mam pojęcia. Dla mnie nie to chodzi. Chodzi o dzielenie się tym, co czułam. To sprawia, że idę dalej. Granie przed Ellie Goulding było oczywiście niezwykłym spełnieniem marzeń, ale mnie chodzi bardziej o dzielenie się rzeczami, które robię i tym, by ludzie czuli je ze mną. Gdybym mogła to robić na całym świecie – powiedzmy, że to byłby przełom.

TDGM: Jak postrzegasz siebie w miejscu, w którym obecnie jesteś? Grałaś przed Ellie Goulding podczas jej trasy, wcześniej przed MS MR. Ludzie mogli posłuchać Ciebie na żywo podczas festiwalu Spring Break w Poznaniu. To wszystko brzmi jak spełnienie marzeń.

Sara Hartman: Szczerze mówiąc, myślę, że tak właśnie jest. Staram się nie myśleć o tym za bardzo i po prostu cieszyć się tą niesamowitą rzeczą, przez którą mogę przejść w moim życiu. Cieszę się, że muzyka zabiera mnie do tych wszystkich miejsc. To jak życie marzeniem.

[Magda Rogóż/TDGM]

Sara Hartman – about her music life in Berlin [INTERVIEW]

Sara Hartman

Sara Hartman

Following your dreams requires a very big courage and determination. It’s even harder when you need to leave all your life behind. Sara Hartman – American artist knows what it’s like. She took her chance and decided to move to Berlin where she’s making her music dreams come true. She creates and records her music. This is what she told us about during our phone call. Read the interview below to learn more.

TDGM: I can’t not start with this subject. You’re American and you moved to Berlin. Most of the time we hear about artists moving to the USA – New York and Los Angeles. You did the opposite.

Sara Hartman: I’m not gonna say that’s always kind of way me doing things, but for me it was just an opportunity. I was playing in a restaurant in Sag Harbor one night and I happened to play in front of the right person who introduced me to Toby Kuhn, who just happened to be based in Berlin. And I fell in love with the city and also musically with Toby. I think it really wasn’t even a choice for me. It was kind of the next chapter of life creativity. I’m very happy that I did it. I didn’t even think it was kind of the opposite of what a lot of people do. Whatever gets you to the finnish line there’s no reason to think about it.

TDGM: Was the opportunity to record with Toby the only reason why you decided to come to Europe?

Sara Hartman: To be honest, there was nothing for me at home. I mean, it was comfortable but I felt like there must be something more up there. And I think Toby allowed me to start a life on my own in Berlin. And to follow my dreams, to be honest. I don’t want to be get cheesy on it but I’ve always wanted to play music and I can play music in Berlin. And it’s a very inspiring city. I really love it. It’s becoming a second home. It’s becoming home which is really, really beautiful. And there’s a lot of stuff going on!

TDGM: Yes, Berlin is a very good place for artists.

Sara Hartman: And it’s got some legacy, you know. Many artists were there. And it’s a place that harbors creativity and that’s what I want to be surounded by right now.

TDGM: Has living in Berlin and creating there taught you something new when it comes to the music and the process of creation?

Sara Hartman: Absolutely! At home it was beautiful and I loved it. My family was there and I love them, and I miss them but Berlin is so exciting. And for me personally, I learned probably too much (haha!) about myself and maybe about life and I think I would never have learned such things or even been able to begin a lot of those thoughts if I haven’t moved to Berlin. I think I was able to put it right back into the music which is quite incredible. The songs became a diary in a way. It’s how I like to put it. Cause when I felt really sad I would put it into a song. When I missed my sister I would put it into a song. When I felt so overwhelming great cause someone liked the song that I wrote I would put that into a music. Now, looking back, it’s actually incredible. I’m really proud of myself but I think it’s just a beginning.

TDGM: You should be proud of yourself. You decided to leave everything to follow your dreams. I wouldn’t believe if you said that it was an easy decission to make.

Sara Hartman: I don’t think I really realized what I was doing until I was right in the middle of it. But I think it paid off. Seeing how people respond to what I’ve done is really rewarding and deeply fulfilling.

TDGM: Having this perspective of the time you’ve spent in Berlin so far, does recording your songs is mostly releated to your experience from moving from USA to Europe?

Sara Hartman: Yes, and all of the expected things that come from that and all of the unexpected things. It’s just whole contradiction. Like I’ve never felt so lonely but I’ve never felt so connected to something. I’ve never felt like I’m fighting for something. It’s everything. And it makes you feel alive, I guess. But this is what emotions are. This is what the record („Satellite” EP) is about for me. It was written from very away so there are different images so people hopefully don’t get bored with my music. It’s like being young and living the nest. Going to college for example. It’s discovering yourself. It was a lot o things. But yeah, it was about the move and the things I’ve learnt.

TDGM: This way, with your songs you let your audience to come very close to you. You let them into your world.

Sara Hartman: Yes, I’ve put everything into them. They’re very close to my heart so they’re very personal. But sometimes getting so personal isn’t that bad. It’s about my experience but I can see it as a basic, primal human emotions as well. And people are responding like I’m not alone which is great.



TDGM: And people can find some values and emotions in the songs for them. Your songs become very universal in a way.

Sara Hartman: Yes, and that’s all that I hope for these songs. It’s the exact thing. It’s for people to interpret and to kind of fit it into their own lifes. Help them with their experiences. That is the ultimate goal.

TDGM: And what is it like to work with Toby?

Sara Hartman: His production world is so fascinating. It’s what I would like to do lyrically I suppose. It’s so very organic like rock but doing kind of modern electronic things. I’m very inspired by him.

TDGM: And You can play a lot of instruments. Does it mean that you are kind of self-sufficient? Are you gonna record everything on your own?

Sara Hartman: Yeah, maybe. But you know, I think people have different voices on their instruments and I’m very happy to have my live drummer – Sebastian. He’s on my record as well. I love the way he plays. But yeah, it technically may be, maybe I’ll do it one day but I love to collaborate. I love to listen to creative people and know what they’re thinking and make something new.

TDGM: So who would you like to collaborate with, then?

Sara Hartman: I would die if I was even near Patti Smith, I think. She’s a legend, you know. Lately, I’ve been listening a lot to Jack Garret. I think he’s really cool and I think he’s doing lots of interesting stuff. I would really love to make something with him. But Patti would be my real dream.

TDGM: Is there anything you consider as a breakthrough in your career?

Sara Hartman: 
I don’t know. For me it’s not really about that. It’s about sharing what I felt. That’s what keep me going. Playing an opening for Ellie Goulding was an absolute ridiculous dream but for me it was about sharing the stuff that I made and having people feel it with me. If I can do that maybe all over the world that would make me break.

TDGM: How do you find yourself in a place where you are now? You were playing before Ellie Goulding on her tour, earlier before MS MR. People could see you in Poznań at Spring Break Festival. Sounds like a dream came true.

Sara Hartman: Honsetly, I think it is. I’m attempting not to think to much and enjoy this amazing thing I’m able to go through in my life. I’m just glad music is taking me to those places. It’s living a dream.

[Magda Rogóż/TDGM]

Imagine Dragons i Norah Jones zasilili line-up Colours of Ostrava 2017 [FESTIWAL]

Imagine Dragons / Norah Jones

Imagine Dragons / Norah Jones

Trzeba przyznać, że organizatorzy Colours of Ostrava wiedzą, jak podsycać atmosferę wokół organizowanego przez siebie wydarzenia. Swoimi ogłoszeniami po raz kolejny sprawili bowiem, że nie możemy się już doczekać lipca i udziału w tej imprezie.

Po doskonałym wręcz początku, czyli ogłoszeniu występów Birdy i Moderata, do line-upu dołączyli Imagine Dragons oraz Norah Jones.

Dla przypomnienia – Colours of Ostrava 2017 odbędzie się w dniach 19-22 lipca.