Heidrik – o byciu artystą i nowej płycie [WYWIAD]

Heidrik

Jest wiele form wyrażania siebie i są tacy artyści, którym jedna forma nie wystarczy. Zalicza się do nich Heidrik, wszechstronny artysta pochodzący z Wysp Owczych, który dał się już poznać jako malarz, reżyser, a także muzyk. Niedawno podpisał kontrakt z polską wytwórnią Fonobo, która w październiku wyda jego płytę zatytułowaną „Funeral”. Heidrik zaintrygował nas swoją wrażliwością, konsekwentnym dążeniem do postawionych sobie celów oraz… grą na ukulele. Nie mogłam zatem odmówić sobie przyjemności zadania mu kilka pytań dotyczących jego twórczości.

TDGM: Jesteś bardzo utalentowany. Ludzie są pod wrażeniem Twoich dzieł – malarskich, reżyserskich i oczywiście muzycznych. Wiem, że wszystkie te dziedziny są dla Ciebie równie ważne. Czy działanie na tylu polach wiąże się ze swoistym głodem życia? Chciałbyś zrobić w życiu tyle, ile się da? Czy po prostu jesteś pracoholikiem?

Heidrik: Jest to dla mnie forma wyrażania samego siebie. Jeśli bym tego nie robił, czułbym się źle sam ze sobą… trochę uciśniony, bo musiałbym wszystko zostawiać tylko dla siebie i pewnie wpadłbym w depresję. Nie jestem typem introwertyka, muszę z siebie wszystko wyrzucać już, natychmiast. W mojej głowie dzieje się tak dużo, że gdybym tego nie robił, pewnie by eksplodowała.

TDGM: Każdy miewa takie dni, kiedy nic się nie udaje albo zwyczajnie jesteśmy nieefektywni i brakuje nam kreatywności. Jak radzisz sobie z takimi sytuacjami?

Heidrik: Czuję się bardzo źle, jeśli cały dzień nic nie robię. Nie lubię poczucia, że zmarnowałem czas, który mogłem przecież wykorzystać zupełnie inaczej. Chciałbym, żebyś mnie dobrze zrozumiała – tak czuję się tylko wtedy, kiedy naprawdę nie robię nic, tylko siedzę na kanapie w dresie w samotności. Uważam, że dobra zabawa, czas spędzony z przyjaciółmi to również czas dobrze spędzony – czas dla duszy.

TDGM: Bycie artystą nie jest łatwe, to trudny biznes. Czy miewasz momenty, w których masz ochotę rzucić wszystko i rozpocząć zupełnie nową karierę?

Heidrik: Jasne, że jest ciężko. Nie ma za dużo pieniędzy. Myślałem nawet o tym, żeby znaleźć sobie pracę od 9:00 do 17:00, ale później pomyślałem, że… chyba umrę. Muszę pracować z moją sztuką non stop, czy malując, czy pisząc nową muzykę. To sprawia, że nigdy nie oszaleję. Mam nadzieję, że pewnego dnia to wszystko zacznie się opłacać również finansowo.

TDGM: Co miało na Ciebie największy wpływ jako na artystę? Co spowodowało, że obrałeś tę drogę?

Heidrik: Ta historia nie wygląda tak, że kiedyś nagle się obudziłem i pomyślałem: „o, teraz zostanę artystą”. Zawsze wiedziałem, że nim będę i to właśnie sztuką będę się zajmował w życiu. Nawet kiedy nie byłem jeszcze w stanie wymówić dobrze słowa „artysta”. Taki się po prostu urodziłem. Ta droga była dla mnie tak naturalna jak jedzenie czy spanie – wszystkie te rzeczy, które robimy, żeby po prostu żyć.

TDGM: Przeczytałam gdzieś, że to Ralph Kaminski zaprezentował Twój materiał swojemu menadżerowi i wytwórni Fonobo. Jak się poznaliście?

Heidrik: Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych i od razu się zaprzyjaźniliśmy. Wysłałem mu swoją płytę i chyba całkiem mu się spodobała.

TDGM: Musiała mu się bardzo spodobać. Planujecie zrobić coś razem?

Heidrik: Pomogłem Ralphowi przy jego najnowszym klipie, który kręciliśmy w kwietniu w Polsce. Myślę, że będzie to piękny obrazek. Ralph jest niezwykle utalentowany!

TDGM: Jakie są Twoje oczekiwania względem współpracy z polską wytwórnią?

Heidrik: Oczywiście ogromne! Jestem bardzo podekscytowany, że możemy razem pracować. Mam nadzieję, że moja muzyka dotrze do wszystkich Polaków, że będę grał dużo koncertów, zostanę sławny i bogaty, kupię jacht albo prywatny samolot, może jeszcze willę… żartuję! Chcę grać i tworzyć – na tym mi zależy.

TDGM: Tytuł „Funeral” nie brzmi zbyt optymistycznie. Dlaczego zdecydowałeś się nazwać tak płytę?

Heidrik: Na początku chciałem zatytułować mój album „Zakończenie”, ale uznałem, że nie jest to wystarczająco dobra nazwa. Pożegnałem się z wieloma aspektami mojego życia i zrobiłem miejsce na nowe. Ten album mówi o tym, że mimo, iż pożegnania potrafią być trudne i złamać ci serce, czasami warto po prostu odpuścić. Album jest o mojej przeszłości. Chciałem w sposób piękny i oparty na szacunku pożegnać się z tym, co było. A pogrzeby są według mnie piękne. Są pięknym sposobem, żeby znaleźć swoje „zakończenie”.

TDGM: Słuchałam ostatnio „Funeral”. Melodie wydają się być dość proste, surowe, co niejako obnaża warstwę liryczną. Nie możesz się zatem schować za muzyką. Czy to było zamierzone?

Heidrik: Kiedyś bardzo dużo pracowałem przy wielkich produkcjach muzycznych, z niezliczoną ilością tracków, elektroniki i syntezatorów. Kiedy zacząłem więcej czasu poświęcać na naukę pisania utworów – zarówno słów, jak i muzyki – uświadomiłem sobie, jak ważny jest szkielet utworu. Jeśli szkielet jest dobry, nie musisz go ukrywać pod skomplikowaną produkcją. W minimalistycznych, ale bardzo dobrze rozpisanych utworach odkryłem na nowo piękno. Piękno, które tkwi w prostocie. I tak jak powiedziałaś – przy prostej konstrukcji słowa stają się jeszcze ważniejsze, a na tym albumie mają szczególne znaczenie. Jeśli założymy, że melodia to czyjaś fizyczność, wygląd, to tekst jest jego osobowością. Piękny człowiek bez osobowości nie jest zbyt atrakcyjny.

[Magda Rogóż/TDGM]

Heidrik – about being an artist and his newest record [INTERVIEW]

Heidrik

There are many forms of self-expression. And there are many artists for whom one form is just not enough. Heidrik, a very talented artist from Faroe Islands is one of them. He’s already known as a painter, director and a musician. Quite recently he has signed a contract with Polish label – Fonobo Records, which will release his newest album „Funeral” in October this year. Heidrik intrigued us with his sensitivity, consequence and… playing ukulele. I couldn’t resist asking him couple of questions about his work.

TDGM: You’re a very talented person. People are thrilled by your works – as a painter, director and a musician. Is doing so many things at once related to some kind of life hunger? Like you’d love to do and try as much as possible in your life? Or maybe you’re simply a workaholic?

Heidrik: Well it’s just a form of expression for me. If I don’t express myself I feel very repressed and I get depressed. So I need to get everything out to feel free. There is so much stuff going on in my head that if I didn’t do it, I would explode.

TDGM: Everyone has a day when everything goes wrong or gets unproductive or uncreative. How do you manage with such days?

Heidrik: I feel bad if I haven’t done something whole day. Feel I wasted a whole day away. But that’s when I do absolutely nothing. I consider having a good time being productive too – it’s good for the soul.

TDGM: Being an artist is not easy. It’s a very tough business. Are there any moments that you wish to throw everything away and start with completely different carrer?

Heidrik: Yes, it’s really hard to pay your bills, because there is never enough money. I thought about getting a 9-5 job but I think I would just die. I need to work with my stuff all the time – as I said I get depressed and feel horrible if I don’t get to work with art. It keeps me sane. I just hope one day it pays off.

TDGM: What had the biggest impact on you as an artist, then? What made you take this path in your life?

Heidrik: There never was a moment when I woke up and said „I want to be an artist”. I always knew I was going to be an artist – even before I could pronounce the word „artist” properly. I was sort of born that way. It’s such a natural thing for me. Like eating, sleeping – necessary things we do to be alive. That’s how it is for me too.

TDGM: I’ve read somewhere that Ralph Kaminski presented your material to his manager and Fonobo Records. How did you meet?

Heidrik: We meet through an old friend of mine. We became good friends right away and I sent him my record and he loved it.

TDGM: Do you plan to do something together?

Heidrik: I helped him out with his next music video which we shot in April. I think it’s going to be really beautiful. He’s a very talented guy!

TDGM: What are your expectations of working with Polish record label?

Heidrik: Well, the best of course! I just hope we can get the music out to every corner of Poland and have a lot of gigs, and become rich, and famous, and buy myself a private jet plane, and a yacht, and a villa, and… joke! I just want to write and perform.

TDGM: The title „Funeral” doesn’t sound very optimistic. Why have you decided to name the record this way?

Heidrik: I was thinking about calling the album „Closure” but I didn’t think it was respectable enough. I said goodbye to a lot of things in my life on this album to be able to have more room for good things. It’s an album about letting go. Letting go of things that don’t do you good and letting go of insecurities – so you can move on with your life. About my past – and I wanted to say goodbye in the most respectable and beautiful way. And I find funerals very beautiful. A beautiful way to get closure.

TDGM: I’ve been listening to the „Funeral” lately. The melodies are quite simple, bit severe which makes
the lyrics more naked. You can’t hide behind the melody. Was it intentional?

Heidrik: Well in my past I have worked a lot with big productions with endless tracks and a whole bunch of electronic stuff. But more and more I learned to write songs I found out that better you get at writing a song (which is the core – or skeleton of a song) less production is needed. I just went back to basic and just saw the beauty in simplicity. And as you say – then the words become a big part of the music as well which was important for this album. I think lyrics are very important. If we say that the melody is the physical appearance of someone and the lyrics are the personality. Then a pretty person is not very interesting to talk to if the personality is not so exciting.

[Magda Rogóż/TDGM]

Wojtek Szczepanik „Instynkt” [unboxing]

Wojtek Szczepanik „Instynkt”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta Wojtka Szczepanika pt. „Instynkt”:

The Chainsmokers „Memories… Do Not Open” [unboxing]

The Chainsmokers „Memories… Do Not Open”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta The Chainsmokers pt. „Memories… Do Not Open”:

Polska trasa koncertowa Heidrika [KONCERT]

Heidrik

W muzyce bardzo fajne jest to, że nie potrzeba wiele wysiłku, by codziennie odkrywać dla coś nowego. Cyfryzacja, dostępność wielu platform streamingowych, mnogość serwisów i blogów muzycznych sprawia, że nawet nie musimy jakoś specjalnie szukać. Kolejne perełki są nam niemal podawane na tacy.

Dla mnie wciąż jednak muzyka grana na żywo to dużo bardziej ekscytujące przeżycie. I jeśli tylko odbioru nie zakłóca mi kiepskie nagłośnienie (co ostatnio bywa, niestety, nagminne), to zdecydowanie ta forma przyswajania dźwięków i emocji odpowiada mi najbardziej. Dlatego też niezwykle cieszę się na kilka nadchodzących możliwości, by na żywo posłuchać Heidrika, nowego podopiecznego Fonobo.

Wszechstronnie utalentowanego Heidrika będzie można usłyszeć w kilku polskich miastach:

1.06 – Kraków – Szpitalna 1
7.06 – Warszawa – Secret Show
9.06 – Sopot – Seazone Festival
10.06 – Warszawa – Radio Czwórka
11.06 – Warszawa – Hocki Klocki