Vök – o muzyce islandzkiej i koncercie w Polsce [WYWIAD]

Vök

Vök

Vök to grupa, która na scenie jest stosunkowo świeżym projektem, choć jej członkowie z muzyką związani są od wielu lat. Trójka przyjaciół – Andri, Margrét i Ólafur – tworzy ciekawą mieszankę indie-electro i dream popu z islandzkimi naleciałościami. Fanów urzekli debiutancką EP-ką pt. „Tension”, która różni się od typowego islandzkiego klimatu. O tym, a także ich najbliższych planach opowiedzieli nam w poniższym wywiadzie.

TDGM: Jaka jest Wasza historia? Jak zaczęliście swoją przygodę z muzyką i jak to się stało, że stworzyliście zespół?

Vök: Wszyscy flirtowaliśmy z muzyką przez wiele lat, ale dopiero dwa lata temu założyliśmy Vök, żeby uczestniczyć w Icelands Music Experiments (bitwie zespołów). Eksperymentowaliśmy z dźwiękiem i pomysłami na to, jak moglibyśmy wykonywać nasze piosenki itd. Udało nam się wygrać konkurs i od tego czasu się nie zatrzymaliśmy, graliśmy na wspaniałych festiwalach i w miejscach na Islandii oraz za granicą.

TDGM: Jakie jest znaczenie nazwy zespołu? Do czego się ona odnosi?

Vök: Niestety, nie ma na to słowa w języku angielskim, ale odnosi się to do dziury w lodzie (np. kiedy jezioro/rzeka/morze jest zamarznięte).

TDGM: W jaki sposób pracujecie nad muzyką? Jak wygląda ten proces?

Vök: Za każdym razem jest inny. Zarówno Margrét jak i Andri pojawiają się z bitem i wówczas improwizujemy, dopóki nie znajdziemy czegoś, co wszystkim nam się podoba.

TDGM: Jesteście z Islandii. Ten kraj ma swój specyficzny klimat, który ma silny wpływ na muzykę. Jednakże Wasza twórczość wydaje się bardzo różnić od, powiedzmy, „typowych” islandzkich artystów. Jakie jest Wasze przesłanie? Co chcielibyście przekazać ludziom swoją muzyką?

Vök: Prawdopodobnie ma to związek z koniecznością hibernowania przez większą część roku. Nie mamy zbyt wiele słońca w zimowe miesiące i to z pewnością się do tego przyczynia. Według nas muzyka powinna wywoływać emocje, kiedy się jej słucha – i to jest to, co chcielibyśmy dać ludziom.

TDGM: Co inspiruje Was do tworzenia?

Vök: Najkrótsza odpowiedź to taka, że po prostu kochamy to robić i to nas uszczęśliwia. Kiedy jednak pomyślimy o tym dłużej, tworzenie muzyki jest świetną platformą do wyrażania uczuć i wychodzenia z nimi na zewnątrz i to jest głownie to, o czym jest nasza muzyka – o naszych własnych uczuciach.

TDGM: Czekamy na Wasz debiutancki album. Jaki będzie? Co chcecie nim pokazać? I, w końcu, kiedy się ukaże?

Vök: W maju wydamy nową EP-kę, więc to będzie mały przedsmak tego, czego można się spodziewać. Tym razem dajemy sobie więcej czasu i przestrzeni do pisania i nagrywania, co jest zupełnym przeciwieństwem tego, jak pracowaliśmy nad naszą ostatnią EP-ką pt. „Tension”. Nasze brzmienie rozwija się tak, jak my jako osoby i jesteśmy bardzo zadowoleni, że za tym podążamy. Jesteśmy też podekscytowani wypuszczaniem nowych rzeczy. Niestety, w tym momencie nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kiedy można spodziewać się albumu.

TDGM: Zagracie w tym roku na Halfway Festival. Jak się na to zapatrujecie?

Vök: To będzie nasz pierwszy raz w Polsce i jesteśmy podekscytowani tym, że możemy tam zagrać. Nie byliśmy jeszcze tak daleko na wschodzie, więc będzie ciekawe zobaczyć, jak polska publiczność nas odbierze.

TDGM: Jakie są Wasze plany i cele na ten rok?

Vök: Planujemy pokazać się tego lata na kontynencie, na kilku festiwalach, a w międzyczasie będziemy ciężko pracować, żeby napisać i nagrać nowy materiał i świetnie się przy tym bawić. W cudownym świecie mielibyśmy kontrakt w fajnym miejscu i album wydany do końca roku. Zobaczymy, gdzie nas to wszystko zaprowadzi.

TDGM: Co postrzegacie jako swój „znak”?

Vök: Lubimy kółka.

TDGM: Gdzie widzicie siebie na scenie muzycznej?

Vök: Gdzieś pomiędzy naszym garażem a dominacją świata.

[MR/TDGM]