Król „Wij” [RECENZJA]

Król "Wij"  Kayax / 14.04.2015

Król „Wij”
Kayax / 13.04.2015

Świat nieustannie kroczy ku nowoczesności. Można odnieść wrażenie, że wręcz ku niej pędzi. Futurystyczne wizje sprzed kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat coraz częściej stają się naszą rzeczywistością. Tymczasem sztuka rządzi się swoimi prawami i choć obserwuje się wzrost cyfryzacji, artyści bardzo chętnie wracają do rozwiązań i inspiracji z poprzednich dekad. Najlepszym tego przykładem jest najnowszy album Błażeja Króla zatytułowany „Wij”.

Krążek artysty w całości wpisuje się w klimat lat osiemdziesiątych, przywołując tym samym wspomnienia lat świetności takich grup jak np. Depeche Mode, Lady Pank czy Lombard, których brzmienie stanowi kwintesencję elektroniki tamtych czasów. Zastosowane przez Błażeja syntezatory, aparaty perkusyjne, elementy shoegaze i synthpopowe wstawki nadają płycie melodycznej spójności, zamykając poczynania Króla w pewnej muzycznej ramie.

Absolutnie nie mam tutaj na myśli jakichkolwiek ograniczeń i nudy. Tego bowiem w przypadku Króla uświadczyć nie sposób. Błażej ponownie bowiem bawi się słowami, racząc słuchaczy surrealistycznymi, oderwanymi od rzeczywistości metaforami. To, w jaki sposób artysta zestawia słowa, sprawia, że trudno jednoznacznie orzec, o czym są opowiadane przez niego historie. Dzięki temu odbiorca sam może robić to wciąż od nowa.

Zapętlając krążek zatytułowany „Wij” przez kilka dni z rzędu, znając już prawie na pamięć większość linijek tekstów i tak za każdym razem odnosiłam wrażenie, jakbym słuchała go po raz pierwszy. Każdy z dziewięciu utworów jest tak absorbujący, wywołuje takie skupienie, że łatwo zatracić się w tym kreowanym przez Króla świecie. Nie ma w tym jednak niczego dziwnego, gdyż tworzenie w utworach przestrzeni, które wciągają bez reszty, to niejako domena Błażeja, a ja się temu chętnie poddaję.

4,5/5

[MR/TDGM]

Reklamy