Divines „Yung Nites” [RECENZJA]

Divines "Yung Nites" 19.04.2015

Divines „Yung Nites”
19.04.2015

Niezupełnie wiem, czego się spodziewać po longplay’u, nad którym pracuje obecnie duet Divines, ale bez trudu potrafię sobie wyobrazić, co będę wyprawiać na koncercie Lulu Zubczyńskiej i Piotra Uaziuka, kiedy już będę miała możliwość w takowym uczestniczyć. Wnioskuję to po „Modern Love” i „Yung Nites”, utworach mających ogromny potencjał parkietowych hitów. Wraz z „Promised Land” tworzą one nową EP-kę warszawskiego duetu, na której Divines zgrabnie operują electropopowymi dźwiękami, a Lulu wręcz hipnotyzuje swoim głosem.

Minialbum aż kipi energią. Bity albo porywają do tańca, albo po prostu przyjemnie bujają. Ogromem dynamiki pozytywnie uderza zwłaszcza „Modern Love”. To utwór, który uzależnia już po pierwszym odsłuchu i frustruje tylko wtedy, gdy pokrętło głośności sprzętu audio napotyka w końcu na opór. Dwa pozostałe kawałki nie dają tak intensywnego tanecznego kopa, jednak w klubie bez wątpienia sprawdziłyby się świetnie.

Na szczególną pochwałę zasługuje w związku z „Yung Nites” EP Lulu, której wokal idealnie komponuje się z każdą elektroniczną partią. Artystka wypada dobrze zarówno przy nośnych melodiach, jak i wtedy, gdy brzmienie staje się nieco bardziej stonowane. I, pomimo atrakcyjnej warstwy muzycznej EP-ki, to śpiew Lulu przyciąga uwagę najbardziej.

Żałuję tylko, że nowy minialbum Divines jest tak krótki i pozostawia mnie z pewnym niedosytem. Można oczywiście uznać to za coś dobrego, coś, co zwiększy zainteresowanie powstającym albumem długogrającym, ale z tym z kolei wiąże się także zniecierpliwienie, a ja do osób cierpliwych nigdy nie należałam.

4/5

[KJ/TDGM]

Reklamy