zimowa we Wrocławiu [RELACJA]

zimowa / Wrocław 2015 fot. KJ/TDGM

zimowa / Wrocław 2015
fot. KJ/TDGM

W ostatnich miesiącach moją uwagę pochłaniają małe, niszowe projekty. Jednym z nich jest duet zimowa, o którym pisaliśmy już niejednokrotnie, a który urzekł nas swoją demówką. Miło było zatem wybrać się na koncert Anety i Michała, który w minioną niedzielę odbył się we wrocławskim klubie Neon Side.

Jako że zimowa ma na swoim koncie jeden krążek, oczywistą rzeczą było dla mnie to, że podczas występu w całości (lub niemal w całości) zaprezentują jego zawartość. Przy czym mogłabym znać album pt. „Cover the Fall” na pamięć (co, w sumie, jest już prawie bliskie rzeczywistości), a – jak się okazało – i tak zostałabym zaskoczona. Brzmienie, które znam ze wspomnianej płyty, było bowiem nie tylko bardziej intensywne – wszak muzyka grana na żywo dostarcza słuchaczom zupełnie innych emocji – ale też nabrało innego charakteru. Elementy improwizacji sprawiły bowiem, że moja uwaga została skierowana na te utwory, których wcześniej w pełni nie doceniałam. Do takich z pewnością zaliczę „All-Out Sight” czy „Sing the Breath”, które na płycie mają dużo bardziej stonowany wydźwięk.

Choć muzyka zimowej jawi się jako chłodna, wywołująca pewien rodzaj dystansu, nie dało się tego wyczuć podczas koncertu. Owszem, twórczość duetu – grana na żywo – zahipnotyzowała mnie, ale były też momenty, w których, pomimo zajmowania miejsca siedzącego, miałam ochotę wstać i potańczyć. Duża w tym zasługa Anety, która wykazała się ogromnym zaangażowaniem w niedzielny występ. Przez znakomitą większość czasu uśmiechała się, a w przerwach między utworami żartowała.

Radosne usposobienie artystki udzieliło się również towarzyszącym jej na scenie kolegom, po których widać było, że granie na żywo sprawia im radość. Dzięki całej czwórce (zimową wspierają na scenie gitarzysta oraz basista) niedzielny koncert – choć kameralny i zagrany na małej przestrzeni – był dynamiczny, radosny i niewątpliwie można zaliczyć go do udanych.

[MR/TDGM]

Advertisements