Spoken Love „Spoken Love” [RECENZJA]

Spoken Love "Spoken Love" Warner Music Poland / 2.10.2015

Spoken Love „Spoken Love”
Warner Music Poland / 2.10.2015

Wydawać by się mogło, że miłość to w muzyce temat najbardziej oklepany. Przemielony, przeżuty, a momentami i wypluty. Piosenki o szczęśliwej czy zawiedzionej miłości w swojej masowej liczbie coraz rzadziej wzbudzają moje emocje. W odbiorze stają się miałkie, nie wnoszą niczego nowego. W związku z tym trudno czymkolwiek zaskoczyć słuchaczy. I właśnie w tym momencie z odsieczą pojawił się najnowszy projekt Bartka Królika i Marka Piotrowskiego, czyli Spoken Love.

Ich debiutancki album, zatytułowany po prostu „Spoken Love”, to miłość opowiedziana na nowo. To swoisty hymn na cześć miłości dojrzałej, z całym bagażem najróżniejszych doświadczeń i przeżytych emocji, dodatkowo osadzonej w czasach, w których ważniejsze stały się dobra materialne, a uczucia względem drugiej osoby zeszły na dalszy plan. Czasy, w których uważa się, że związki mogą istnieć bez miłości, a relacje między dwojgiem osób sprowadza się do wzajemnej wygody oraz kwestii ekonomicznych. W tekstach Spoken Love trudno zatem nie dostrzec poczucia zagubienia, smutku, elementów słabości, a także kruchości tego, co budujemy niczym domki na lub z piasku.

Te trudne tematy mocno kontrastują z dość żywą i energetyczną warstwą muzyczną, która nadaje całości lekkości. Brzmieniowo płyta – zgodnie z zapowiedzią – odnosi się do inspiracji chłopaków z lat dzieciństwa, czyli lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Nie brakuje tutaj synthpopowych wstawek, świetnego groove’u r’n’b czy też soulowej nostalgii. Słuchając kolejnych kawałków, trudno było mi oprzeć się skojarzeniom z New Kids on the Block („Talk”), Michaelem Jacksonem („Beautiful One”) czy nawet Sade, Police i grupy Crowded House („Under the Sun”).

Krążek pt. „Spoken Love” to pop w najczystszej postaci, ale pop na bardzo wysokim poziomie, co daje nadzieję na to, że wraz ze stopniowym przemijaniem czy odejściem legend pokroju Whitney Huston, wspomnianego już Michaela Jacksona czy Tiny Turner nie zabraknie nam muzycznych tworów, które tak samo poruszą nasze serca (i ciała).

5/5

[MR/TDGM]

Reklamy