Łagodna Pianka „Prawie science-fiction” [RECENZJA]

Łagodna Pianka "Prawie science-fiction" Thin Man Records / 18.09.2015

Łagodna Pianka „Prawie science-fiction”
Thin Man Records / 18.09.2015

Łagodna Pianka to zespół nietuzinkowy. Przyglądając się temu, w jaki sposób „Piankowcy” podchodzą do swojej twórczości, mając świadomość tego, co chcą przekazać i jakiej formy do tego używają, trudno nie mieć przeświadczenia, że muzykę i możliwość grania dla ludzi traktują przede wszystkim jako świetną zabawę. Czy to sprawia, że nie należy traktować ich poważnie? Absolutnie nie. To, że zespół stosuje „zabawowo-marzycielską” stylistykę wcale nie oznacza, że „Piankowcy” nie rozprawiają w swoich utworach o rzeczach poważnych. Słychać to zresztą na ich najnowszym albumie, pt. „Prawie science-fiction”, na którym tematy stały się bardziej „dorosłe” niż w przypadku debiutu.

Z dziesięciu kompozycji, które znalazły się na płycie, wyraźnie emanuje żartobliwy charakter i nieodłączna zabawa słowem. Stosowane przez autorów zestawienia fraz czy metafory, za pomocą których chcą przekazać swoje emocje, przemyślenia, stosunek do pewnych spraw społecznych czy poglądy na temat relacji między ludźmi są zdecydowanym atutem tej płyty. Przede wszystkim jednak ugruntowuje to obraną przez Łagodną Piankę artystyczną drogę, sygnalizując również, że nie pojawili się na scenie na jeden sezon.

Warstwie tekstowej towarzyszą przy tym nieskomplikowane, lekkie popowo-rockowe melodie, które zostały wzbogacone o elektroniczne elementy. Nie są to, co prawda, numery stricte klubowe, jednak na koncertach sprawdzą się doskonale. Cały krążek emanuje bardzo pozytywną energią, a przy tym jest bardzo spójny. Słuchając „Prawie science-fiction”, trudno wyobrazić sobie tych chłopaków w innym repertuarze. Co więcej, jest w brzmieniu Łagodnej Pianki coś takiego, co sprawia, że prezentowany przez zespół materiał nie tylko przykuwa uwagę, ale też zapada w pamięć, będąc przy tym bardzo miłą odskocznią od codzienności.

4/5

[MR/TDGM]

Advertisements