IAMX w Poznaniu [RELACJA]

IAMX / Poznań 2016 fot. KJ/TDGM

IAMX / Poznań 2016
fot. KJ/TDGM

Muzyczne oblicze Chrisa Cornera poznałam parę ładnych lat temu, kiedy usłyszałam kilka utworów Sneaker Pimps. Zespół z miejsca stał się jednym z moich ulubionych w tamtym czasie. Do dziś zresztą chętnie wracam nie tylko do albumu zatytułowanego „Bloodsport”, ale i do wcześniejszych dokonań grupy. Kiedy natomiast Chris zaczął nagrywać solo, poszerzać zaczęła się z kolei lista moich ulubionych płyt. Brzmienie IAMX-a to bowiem ten rodzaj muzyki elektronicznej, obok której nie potrafię przejść obojętnie. I choć zajęło mi to trochę czasu, udało mi się wreszcie uzupełnić kwestię odbioru muzyki Chrisa Cornera o koncert. W minioną sobotę (5 marca) miałam przyjemność uczestniczyć w doskonałym występie IAMX-a, który odbył się w poznańskim Eskulapie.

To był jeden z nielicznych ostatnio koncertów, na których wszystko, dosłownie wszystko było perfekcyjne. Chris doskonale wiedział, co robi na scenie, a jego zaangażowanie było godne najbardziej wylewnych pochwał. To artysta charyzmatyczny, bardzo zdolny i kreatywny. Natomiast o walorach jego wokalu nikogo nie trzeba przekonywać, najlepszą wizytówką głosu Chrisa jest bowiem nie tylko każda z jego płyt, ale również właśnie to, co można usłyszeć na żywo.

Wśród publiczności zgromadzonej pod sceną byli ludzie, których wyraźnie różnił wiek czy sposób ubioru, ale wszystkich łączyło jedno – uczestniczyli w koncercie razem z Chrisem z niemalże identycznym entuzjazmem, swobodnie tańcząc i śpiewając. Obserwując to z boku, nietrudno było o ciarki na ciele, bo takiej atmosfery doświadcza się coraz rzadziej w czasach, w których rządzą komórki, a nie ręce uniesione w górę.

Koncertowy skład IAMX-a również zasługuje na uznanie. To zjawiskowa grupa ludzi ewidentnie cieszących się z grania koncertów. Co prawda, wyglądem czy też kreacjami przypominali muzyków wyrwanych wprost z jakiejś metalowej kapeli, jednak uśmiech często gościł na ich twarzach, a każdy kolejny gest skierowany w stronę publiczności budził okrzyki radości. Choć oczywiście reakcje na zachowania Chrisa miały znacznie więcej decybeli.

Rzecz jasna, dla tak udanego występu niemałe znaczenie miało nagłośnienie, którego jakość stała w sobotni wieczór na najwyższym poziomie. I nie wiem, kogo konkretnie należałoby podpytać o ewentualne rady czy wskazówki dotyczące organizacji i produkcji tego typu przedsięwzięć, ale jestem pewna, że agencja P.W. Events może być dumna z poznańskiego koncertu IAMX-a.

[KJ/TDGM]

Advertisements