Bubble Chamber – o „Sound_A” i graniu na żywo [WYWIAD]

Bubble Chamber

Bubble Chamber

Bubble Chamber wydali w marcu swój pierwszy długogrający album, a ich wydawca określił ich jako „objawienie polskiej sceny dubstepowej i drum and bassowej”. I o ile podobne zachwyty wytwórni nad artystami należy zwykle odbierać z dystansem, w tym wypadku trudno się z Sony nie zgodzić. Bubble Chamber nagrali bowiem doskonałą płytę, która czym prędzej powinna trafić do jak najszerszego grona słuchaczy muzyki elektronicznej. Czy Michał Górecki, Jacek Prościński i Michał Miegoń podzielają tego typu opinie? Przeczytajcie poniższy wywiad.

TDGM: Rzadko zagajam o takie rzeczy, ale tym razem zapytam. O okładkę. To jakaś zemsta na ortodontach czy coś w tym stylu? Skąd pomysł na taki obrazek? No i czyj to zgryz?

Bubble Chamber: Na szczęście zęby nie są nasze. A co autorka miała na myśli? Magda Górecka do teraz nam właściwie nie odpowiedziała na pytanie: „dlaczego zęby?”. Przypuszczamy, że to zakamuflowana groźba, że jeśli kolejną płytę będziemy robić tak długo, to nam ta sztuczna szczęka będzie potrzebna.

TDGM: Jak napisałam w recenzji „Sound_A” – wytwórnie nierzadko przesadzają z „ochami” i „achami” opisującymi wydawane przez siebie albumy. Takie zachwalanie jest oczywiście w pełni zrozumiałe, ale nie zmienia faktu, że często bywa właśnie przesadzone. W Waszym jednak przypadku Sony bezsprzecznie trafiło z określeniem „objawienie”. Jesteście szczęśliwie wydobytym diamentem na polskiej scenie muzyki elektronicznej, zgodzicie się z tym?

Bubble Chamber: Miło nam to czytać, ale nie czujemy się ani diamentem, ani tym bardziej objawieniem. Tworzenie muzyki to codzienna walka ze sobą, ze swoim ego i z całą masą lęków typu: „a co, jeśli się nie spodoba, jeśli będzie słabo, nijak?”. Z drugiej strony – trzeba powiedzieć: „stop!” i zaufać samemu sobie. Opinie pozytywne cieszą, ale w te negatywne łatwiej uwierzyć.

TDGM: Czego jest w Bubble Chamber najwięcej? Zapowiadanego przez wydawcę dubstepu i drum and bassu, czy może electro artcore’u lub jeszcze czegoś innego? Bo reggae-techno-punku to ja w Waszej muzyce nie słyszę, wybaczcie.

Bubble Chamber: Najwięcej chyba jest w nas tupetu. A tak na poważnie – zabrzmi to trochę patetycznie, ale nie chcieliśmy i chyba nie zamierzamy ograniczać się do konkretnego gatunku. Górecki ostatnio wszędzie pisze „#nielektronika” na małych karteczkach i tylko jego to śmieszy.

TDGM: Jak wyglądał proces twórczy Waszego debiutanckiego albumu? Podobno niektóre fragmenty nagrań na płycie są improwizowane.

Bubble Chamber: Zależało nam na zachowaniu żywego, spontanicznego klimatu z prób. Ramy utworów powstały bardzo szybko, bo zaczęliśmy pracę w październiku, a na początku stycznia weszliśmy do studio. Jako że były to raczej szkice niż skończone utwory, to każdy z nas mógł spontanicznie te formy interpretować w studio. Później dograliśmy dodatkowe partie i wokale w studio Michała Miegonia, czyli w Sound 8, po czym materiał trafił na miksy do Stendka, który w niektórych numerach zrobił znacznie więcej niż miks (np. w „Ascension”). Co dla nas bardzo ważne, udało nam się zachować w tym procesie naturalny puls instrumentów. U podstawy bije serce żywej perkusji i instrumentów nagranych tradycyjnie, choć często przy użyciu nietypowych brzmień.

TDGM: Zapewniliście mnie ostatnio na swoim fan page’u, odnosząc się do mojej recenzji, że na koncertach „przestawiacie żebra”. Rozumiem zatem, że występami na żywo robicie furorę, tak?

Bubble Chamber: Podobno. Wiemy na pewno, że akustycy są zachwyceni.

TDGM: A na koncertach dużo improwizujecie?

Bubble Chamber: To zależy od sytuacji. Jak mamy pół godziny, to raczej zagramy numery z krótkimi improwizowanymi wstawkami pomiędzy. Jakiś czas temu graliśmy w sopockim Soho blisko dwie godziny, a biorąc pod uwagę fakt, że płyta trwa niecałą godzinę, to można się domyślać, co się działo przez resztę czasu.

TDGM: „Sound_A” koniecznie musi wyruszyć w świat. Zanim to jednak nastąpi, powinna Was usłyszeć Polska. Na żywo. Kiedy można się spodziewać Waszych pierwszych występów?

Bubble Chamber: Ponieważ płyta pojawiła się niedawno, koncerty są dopiero bookowane i mamy nadzieję, że uda nam się zaliczyć sezon letni i festiwale. Bardzo nam zależy na jak najszybszym skonfrontowaniu wersji live z publicznością. Wszystkie informacje są i będą zamieszczane na bieżąco na naszej stronie oraz w mediach społecznościowych.

TDGM: A z tym wyruszaniem w świat to wcale nie taki zły pomysł. Wasz debiut trzyma przecież bardzo wysoki poziom. Macie w planach ekspansję zagranicznego rynku muzycznego?

Bubble Chamber: Granie muzyki instrumentalnej obniża zainteresowanie organizatorów w kraju, ale trochę zwiększa ich zainteresowanie w skali europejskiej, na co nieśmiało liczymy, bo lubimy wycieczki.

[KJ/TDGM]

Advertisements