SHMIB – Elvin Flamingo / Irek Wojtczak / JAAA! we Wrocławiu [RELACJA]

SHMIB / fot. Paweł Wyszomirski / źródło: www.facebook.com/SHMIBhybrid

SHMIB / fot. Paweł Wyszomirski / źródło: http://www.facebook.com/SHMIBhybrid

Do muzyki eksperymentalnej zwykle podchodzi się z dystansem. Obracamy się bowiem wśród znanych i często utartych rozwiązań muzycznych – utwory mają być melodyjne, wpadać w ucho, „piosenka musi posiadać tekst” i już. Na szczęście ostatecznie nie zawsze tak jest, dlatego też muzyka alternatywna wciąż poszerza kręgi odbiorców. I dobrze, bo nierzadko poznanie tego, co nieznane czy wręcz inne może być wzbogacającym przeżyciem. Przekonałam się o tym podczas występu Elvina Flamingo, Irka Wojtczaka i JAAA!, którzy w niedzielę we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki przedstawili projekt SHMIB.

Słuchając na co dzień bardzo różnej muzyki, poszukując nowości, szperając w zakamarkach internetu, udaje mi się natrafić na wyjątkowe dźwięki i nietuzinkowe rozwiązania. Sam zespół JAAA! zaliczał się do takich odkryć, kiedy usłyszałam ich po raz pierwszy na początku zeszłego roku. Ich muzyka znacząco różni się od tego, co serwują stacje radiowe. To, co robią, można śmiało nazwać czymś odjechanym, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę wspomniany już projekt SHMIB, czyli Symultaniczną Hybrydę Muzyki Improwizowanej z Bioartem.

Na czym to polega? Otóż jest to koncert z udziałem mrówek. Mrówek, z którymi artyści wchodzą podczas występu w muzyczną interakcję. Dzięki bardzo czułym mikrofonom, umieszczonym w inkubatorach z mrówkami, publiczność mogła usłyszeć dźwięki wydawane przez te małe stworzenia, które uzupełnione zostały o elektroniczno-instrumentalne improwizacje tworzone przez Mirona, Kamila i Marka z JAAA! oraz Irka Wojtczaka.

Tym, co robiło wrażenie, to zapowiadana symbioza. Obserwując muzyków i wsłuchując się w ich brzmienie, nietrudno było zauważyć, jak bardzo są zaangażowani w to przedsięwzięcie. Całość współgrała ze sobą idealnie. Połączenie muzyki, odgłosów mrówek, inkubatorów i wyświetlanych zbliżeń z kamer absorbowało uwagę tak bardzo, że nawet się nie zorientowałam, kiedy minęła godzina, a wychodząc z sali, nie potrafiłam powiedzieć nic innego niż: „Wow! To było coś niesamowitego!”. Bardzo cieszy zatem fakt, że artyści tacy jak JAAA! angażują się w tego typu inicjatywy i sami się tym, mówiąc kolokwialnie, jarają. Ja z kolei jestem pewna, że bardzo żałowałabym, gdybym w miniony niedzielny wieczór nie pojawiła się w Narodowym Forum Muzyki.

[MR/TDGM]

Reklamy