Oh Wonder – o koncertach, człowieczeństwie i nowej płycie [WYWIAD]

Oh Wonder

Oh Wonder

Oh Wonder to londyński duet, który znienacka podbił serca publiczności na całym świecie. Zresztą nie tylko publiczności, ale również krytyków. Dlaczego znienacka? Otóż Oh Wonder w dość niekonwencjonalny sposób zajęli się promocją swojej twórczości. Jeszcze przed wydaniem debiutanckiego krążka przez rok zamieszczali w serwisie SoundCloud swoje kompozycje – po jednej w miesiącu. W ten sposób nie tylko zwrócili na siebie uwagę, ale też stopniowo podsycali napięcie. Dziś Josephine i Anthony mają na koncie nie tylko debiutancką płytę, ale również koncerty na całym świecie. Jak to wszystko wygląda z ich perspektywy? Tego dowiecie się z poniższego wywiadu. Na niecały miesiąc przed swoim pierwszym polskim występem duet odpowiedział na kilka naszych pytań.

TDGM: Przez jakiś czas pisanie piosenek i publikowanie ich w serwisie SoundCloud było jedyną formą Waszego kontaktu z ludźmi. Publikowaliście kawałki, ale nie graliście ich na żywo. Jak wyglądał ten pierwszy raz, kiedy zaprezentowaliście swoje utwory przed publicznością? Jak pamiętacie swój pierwszy występ?

Oh Wonder: Nasz pierwszy występ był przerażający, ale niezwykle satysfakcjonujący. Poczuliśmy ulgę, kiedy uświadomiliśmy sobie, że piosenki, z którymi żyliśmy przez rok w naszym studiu, świetnie przełożyły się na żywe instrumentarium. Graliśmy dwie noce pod rząd w jednym z londyńskich lokali i byliśmy szczerze poruszeni i zaskoczeni reakcją ludzi. To dało nam poczucie pewności, by kontynuować występy na żywo. I oto jesteśmy, i gramy w różnych częściach świata.

TDGM: Jak teraz czujecie się na scenie? Czy jest to coś, co Was ekscytuje, czy raczej pozostalibyście przy pisaniu piosenek w domowym zaciszu?

Oh Wonder: Uwielbiamy występować. To najbardziej magiczna godzina w ciągu dnia, kiedy śpiewamy w pomieszczeniu wypełnionym tysiącami ludzi, którzy śpiewają razem z nami. To daje poczucie wspólnoty i wolności. Jednocześnie jesteśmy bardzo podekscytowani na myśl o powrocie do studia i rozpoczęciu prac nad drugą płytą. Brakowało nam pracy twórczej.

TDGM: W wywiadach przywołujecie różne historie na temat tego, jak przez swoją muzykę pomogliście ludziom. Czy jest to coś, o czym marzyliście lub myśleliście tak w ogóle, kiedy zaczęliście dzielić się swoją muzyką w sieci?

Oh Wonder: Szczerze mówiąc, nigdy nie było naszą intencją robienie muzyki dla kogokolwiek innego poza nami samymi. Dopiero kiedy zdaliśmy sobie sprawę, jak wielki potencjał i moc ma muzyka dla kształtowania i poprawienia jakości życia innych ludzi, uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy tego częścią. Muzyka zdecydowanie jest siłą dobra na świecie, a świadomość tego, że jesteśmy w stanie dokonywać pozytywnych zmian w czyimś życiu, jest niezwykła. To jest coś, co nas teraz napędza.

TDGM: Wiem, że zarabianie pieniędzy nie było Waszym celem w związku z muzyką. Co nim zatem było?

Oh Wonder: Jak u kogokolwiek posiadającego pasję – niekoniecznie potrzeba czegoś więcej, by tobą kierowało. Albo inaczej – kierujesz się wyłącznie pasją. W naszym przypadku jest to bardziej kwestia tego, że nie moglibyśmy nie robić muzyki. Bylibyśmy ogromnie nieszczęśliwi, gdybyśmy jej nie tworzyli. Do tego stopnia, że pisalibyśmy piosenki i występowali, nawet gdyby nikt nas nie słuchał i nie przychodził na nasze koncerty.

TDGM: W jednym z wywiadów powiedzieliście, że „jesteście dwójką songwriterów, którzy napisali podręcznik na temat tego, jak być człowiekiem”. Co to oznacza? Uważacie, że w ludziach jest za mało człowieczeństwa?

Oh Wonder: Tym, co mieliśmy na myśli, było to, że nasz album odkrywa to, z czego naszym zdaniem ludzie powinni cieszyć się najbardziej, czyli z siebie nawzajem. Człowieczeństwo polega na współistnieniu. Nikt z nas nie mógłby istnieć, ani przeżyć w pojedynkę. Wszyscy potrzebujemy siebie wzajemnie dla niezliczonej liczby różnych rzeczy. Ale tym, co według nas umyka, jest wspólne obcowanie i wsparcie. Wraz z napływem mediów społecznościowych w ciągu ostatnich dziesięciu lat, mimo że jesteśmy ze sobą połączeni w większym stopniu, staliśmy się ze sobą mniej zgodni. Nasz album celebruje i utrzymuje znaczenie bycia dla innych ludzi – czy jest to twój przyjaciel, krewny, czy ktoś obcy. Jesteśmy nikim bez siebie nawzajem.

TDGM: Wydaje mi się, że jesteście samowystarczalni w swojej twórczości. Czy to prawda? Jeśli tak, czy był to Wasz świadomy wybór, czy kwestia przypadku?

Oh Wonder: Piszemy, nagrywamy, produkujemy i miksujemy wszystko sami i pewnie prawda leży po obu stronach. Zdecydowaliśmy się nie pracować z nikim przy pierwszej płycie, bo pragnęliśmy wolności i chcieliśmy podołać wyzwaniu, by wszystko zrobić samodzielnie. Chcieliśmy się rozwinąć i stać się lepszymi w każdym aspekcie tworzenia muzyki.

TDGM: Zaczęliście tworzenie nowego albumu. O czym on będzie?

Oh Wonder: W zeszłym miesiącu polecieliśmy do Nowego Jorku, żeby zacząć pisać, a nagrywać będziemy później. Nie chcemy mówić zbyt wiele na temat nowej płyty, ale oczywiście piszemy ją, będąc w środku trasy, kiedy bardziej intensywnie odczuwamy nasze emocje i kiedy tęsknimy za bliskimi. Jest więc w tych piosenkach nieco więcej „poczucia straty”. Zobaczymy jednak, co z tego wyjdzie.

TDGM: Zamierzacie wypuszczać jedną piosenkę w miesiącu, jak to miało miejsce przy pierwszej płycie?

Oh Wonder: Nie jesteśmy jeszcze pewni, jak będziemy wypuszczać kawałki. Prawdopodobnie nie będzie to jedna piosenka w miesiącu, bo pożera to zbyt dużo czasu, a my bardzo chcemy wrócić do koncertowania. Może zatem wypuścimy to niespodziewanie. Może wrzucimy trochę fragmentów tu i tam. Nie jesteśmy pewni. Zobaczymy, co będzie wydawało nam się odpowiednie, kiedy będziemy mieli przed sobą gotowy album. Sam nam powie, co mamy z nim zrobić. Zawsze należy słuchać i ufać muzyce.

[MR/TDGM]

Advertisements