#TESTYMOICO

#TestyMoico

#TestyMoico

Miesiąc temu na TDGM pojawiła się informacja o tym, że ruszyły otwarte #TestyMoico. W akcję zaangażowano kilka osób, które na co dzień wykorzystują internet nie tylko do przeglądania stron czy Facebooka, ale także do działalności związanej z prowadzeniem blogów czy vlogów. Jedną z tych osób jestem ja, tym samym od miesiąca korzystam z łącza KISS 100 Mb/s i testuję jego możliwości, buszując po sieci, streamując muzykę czy uploadując filmy na YouTube’a.

Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne.

Przede wszystkim dlatego, że wyraźnie widzę różnicę w prędkości łącza pomiędzy tym od MOICO, a tym, za które płacę co miesiąc dostawcy, z którym nadal jeszcze mam umowę. „Jeszcze”, bo planuję ją rozwiązać w pierwszym możliwym terminie. I nie, nie tylko z powodu prędkości internetu, są jeszcze inne kwestie, ale o tym później. Wracając do prędkości łącza KISS, nie sposób nie napisać o tym, jak zdziwiona byłam kilka dni temu, kiedy uploadowałam nowe unboxingi na YouTube’a. Jak to bywało do tej pory: wybrałam plik do uploadu, zatwierdziłam operację i, będąc pewną tego, że trochę czasu to jednak zajmie, chciałam odejść od komputera, by – akurat w tamtej chwili – zrobić sobie herbatę. Nie zdążyłam. Nie miałam bowiem, jak zwykle, kilku minut. Dostałam ok. 20-30 sekund, a to za mało, by wstać od komputera i dojść do kuchni, a co tu dopiero mówić o nastawieniu wody, przygotowaniu kubka i wyjęciu z szafki puszki z herbatą. „Rewelka!” – pomyślałam. Teraz nie mogę się doczekać uploadu jakiegoś wywiadu, bo unboxingi mają zwykle po kilkaset MB-ów, z kolei nagrania z wywiadami lecą już w GB-ach, więc – jak mniemam – przy ich wrzucaniu będzie na co popatrzeć.

Upload zrobił więc na mnie niemałe wrażenie. Download natomiast jest bardzo zadowalający głównie z tego względu, że gry z PlayStation Store pojawiają się na mojej konsoli znacznie szybciej niż wtedy, gdy z internetem łączy mnie mój dotychczasowy dostawca. Bardzo dobrą przepustowość łącza KISS potwierdzają również serwisy streamingowe. Jak do tej pory żaden z nich – Tidal, Spotify czy SoundCloud – nie „zakrztusił” się ani razu podczas odtwarzania którejś z nowych płyt. Swoją drogą, to samo tyczy się Skype’a.

I to jest dobry moment, żeby wspomnieć o tym, że przez miniony miesiąc nie zanotowałam najmniejszej nawet awarii sieci. W tej kwestii nie ma czego szerzej komentować – bezawaryjne łącze, to świetne łącze i tyle.

Do opisania pozostaje zatem ostatni aspekt – obsługa klienta. Kwestia bardzo, ale to bardzo ważna. Jak to wygląda w MOICO? Trudno mi znaleźć jednowyrazowe określenie, więc zacznijmy od początku. Otóż jakiś miesiąc temu zjawił się w moim mieszkaniu technik, który miał podłączyć internet. Zjawił się, oczywiście, że tak. Przyjechał, zrobił to, co do niego należało. Był uprzejmy, chętnie odpowiadał na moje pytania, generalnie wiedział, co robi, wszystko poszło mu szybko i sprawnie. Dzień po instalacji łącza KISS wystąpiły u mnie jednak drobne problemy techniczne. Uściślając: router nieco się pogubił w dwóch łączach. Internet raz działał, raz nie, musiałam przepinać kable, restartować sprzęt, takie tam. Nic wielkiego, bo dział techniczny MOICO bez najmniejszego problemu znalazł skuteczne rozwiązanie. Mam tu jednak maleńkie „ale”. Problemy bowiem zostały zniwelowane skutecznie, ale mogłyby jednocześnie szybciej, gdyby na infolinii nieco częściej odbierano telefony. Ostatecznie temat załatwiłam głównie poprzez maile, bo dodzwonić się nie potrafiłam przez większość czasu. Nie mam zamiaru tutaj jednak kręcić nosem, bo gdyby być czepliwym, trzeba byłoby zwrócić mi uwagę na to, że to mój kaprys ostatecznie wygenerował powyższy problem. Chciałam mieć dwa łącza, mając jeden router. Piona zatem dla ekipy z działu technicznego MOICO za wyjście z inicjatywą, bo przecież mogłabym usłyszeć poradę dotyczącą poprawnego działania łącza KISS i tyle, tym drugim nikt nie musiał się tam przecież przejmować. No, a co jak co, ale wyjście z inicjatywą tudzież działanie nadprogramowe to jest coś, co osobiście bardzo propsuję z uwagi na fakt, że jest to zjawisko absolutnie egzotyczne, jeśli mówić o usługodawcach.

Podsumowanie? Jeśli do końca mojej obecnej przygody z MOICO będę równie zadowolona co po tym pierwszym miesiącu, bez wahania zostanę przy łączu KISS na dłużej. Co więcej, z czystym sumieniem będę mogła polecić wrocławską firmę każdemu, kto zapyta: „który internet wybrać?”.

Szczegóły całej akcji znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Reklamy