Incognito „Utwory zebrane” [RECENZJA]

Incognito "Utwory zebrane" INCO Records / 23.10.2016

Incognito „Utwory zebrane”
INCO Records / 23.10.2016

Mam wrażenie, że z newschoolem w polskim rapie jest tak naprawdę dokładnie tak samo jak z oldschoolem – albo się go lubi, albo nie. I choć coraz to nowsze albumy udowadniają, że można te dwie opcje całkiem zgrabnie łączyć, opinie znalezione w sieci wydają się z kolei dobitnie sygnalizować, że mieszanki tudzież eksperymenty niekoniecznie są pożądane – określ się i graj albo oldschool, albo newschool. No i najlepiej właśnie newschool, bo jest bardziej interesujący i lepiej buja. Lub odwrotnie – oldschool jest lepszy, bo to jest „prawdziwy rap”, a nie jakieś nowoczesne techno-badziewie dla naćpanych pomyleńców czy innych zagranicznych podrabiańców.

Dlaczegóż nie słuchać raz tego, raz czegoś innego? Czemu nie włączać płyt, których na co dzień się raczej nie słucha, tak o chociażby, z ciekawości? Po co to jakkolwiek dzielić, szufladkować? Po co to sobie robić? Nie wiem, nie orientuję się.

Pewne jest natomiast to, że bydgoska ekipa Incognito nagrała krążek, nadała mu tytuł „Utwory zebrane” i jest to album, który bez wątpienia spodoba się każdemu miłośnikowi „starej szkoły”, z kolei lubujący się w newschoolu słuchacze, którzy nie ograniczają się, jeśli chodzi o muzykę, z przyjemnością pozapętlają tę płytę, doceniając jej doskonałą warstwę muzyczną.

„Utwory zebrane” ujmują przede wszystkim lekko płynącymi, jazzującymi podkładami, tym całym bogactwem przyjemnie brzmiących instrumentów. Ten materiał to ogrom tak pięknej muzyki, że pomimo tego, iż na biurku mam nie najmniejszy stos najnowszych płyt do przesłuchania, to w odtwarzaczu stale kręci się CD autorstwa Incognito.

I chociaż Demar, Robastard i Ucek brzmią mi raczej jak jeden i ten sam raper, i nie żonglują słowami w jakiś spektakularny sposób, to wraz z kolejnymi wersami serwują szczerość i spostrzeżenia, których nie kamuflują w żadnych mniej lub bardziej pokręconych alegoriach. Gdyby zacytować w tym miejscu O.S.T.R.-ego: „dla mnie hip-hop to szczerość i czysty przekaz” (wyrywając oczywiście ten fragment z kontekstu), można byłoby spokojnie dorzucić obok podsumowanie w stylu: „i taka jest ta płyta”. Tyle tylko, że wręcz nie należy kwitować „Utworów zebranych”, nie zwracając przy tym szczególnej uwagi na godną podziwu produkcję tego albumu, tym bardziej że brzmieniowo to jest czołówka 2016 roku w polskim rapie.

4,5/5

[Katarzyna Janik/TDGM]

Reklamy