Luks „Freak Show” [RECENZJA]

Luks "Freak Show"

Luks „Freak Show”
18.12.2016

Kiedy w 2015 roku usłyszałam „Kartę pacjenta”, moją uwagę z miejsca przykuł głos Luksa. Ciekawy, dobrze brzmiący na bitach – zwyczajnie mi się podobał. Po przesłuchaniu zeszłorocznego „Freak Show” jaram się nim jeszcze bardziej, bo już wiem, kogo Luks mi przypomina. Ippona, człowieka, który w 2005 roku nagrał rewelacyjny krążek pt. „…legenda część pierwsza: Anioł”, a potem słuch po nim zaginął. Do dziś szukam jego jedynej płyty w wersji fizycznej i oczywiście do dziś jej nie znalazłam.

Po tym jak Luks podesłał na facebookową skrzynkę TDGM link do kawałka pt. „Bu!”, ochrzciłam go „wkurzonym Ipponem”. Luks jest bowiem bardziej agresywny, ma świetne, dynamiczne flow i z jego kawałków nierzadko lecą iskry. W głosie Ippona nie było takiej energii, ale barwa głosu, dykcja i emocje – tutaj panowie mają sporo wspólnego.

Oczywiście nie na sentymentach zbudowana jest moja sympatia do twórczości Luksa. Już „Karta pacjenta” przecież mi się podobała, a wówczas nawet jeśli świtały mi gdzieś w głowie powyższe porównania, na wierzch wypłynęły dopiero przy „Freak Show”. Co z kolei jest, w sumie, nieco dziwne, bo albumowi zatytułowanemu „…legenda część pierwsza: Anioł” bliżej jest do tych najbardziej melancholijnych kawałków Eldo, czyli zupełnego przeciwieństwa tego, co słychać na „Freak Show”.

Bezapelacyjnym atutem najnowszego mixtape’u Luksa jest jego głos, to, jak nim operuje i jak świetnie leży na podkładach. Dzięki temu na złośliwe wersy rapera automatycznie reaguję wymownym półuśmiechem, a gdy ten się wkurza, za każdym razem doskonale zgrywa się to z warstwą muzyczną. Luksa dobrze się słucha również dlatego, że serwuje fajnie poskładane, ciekawe teksty. I tutaj raz jeszcze warto przywołać dykcję rapera, by ją pochwalić.

„Karta pacjenta” była dobra, „Freak Show” jest świetne. Z niecierpliwością czekam na kolejny materiał Luksa i zamiast zastanawiać się nad tym, dlaczego coraz częściej wybieram „podziemie”, poszperam lepiej w sieci, co by trafić na kolejnego rapera, o którym nie wspominają w „największych” hip-hopowych mediach w Polsce.

4,5/5

[Katarzyna Janik/TDGM]

Reklamy