SPR/Synowie Rapu „Rapsolutorium” [RECENZJA]

SPR/Synowie Rapu "Rapsolutorium"

SPR/Synowie Rapu „Rapsolutorium”
9.12.2016

Dosyć szybko po kliknięciu w link do odsłuchu „Rapsolutorium” zorientowałam się, że to będzie płyta, na której znajdę głównie treści płynące prosto z serca. I nieważne, jeśli zabrzmiało to patetycznie czy rzewnie. Taki jest ten album – napisany od serca, po prostu. A żeby była jasność, na okładce krążka znajduje się znaczek, który mówi wyraźnie: „Uwaga: zawiera duże ilości szczerości”.

SPR nagrał płytę, która jest doskonałą odskocznią od tych wszystkich materiałów wypełnionych hajsem, lansem, chlaniem i nowymi laskami. Bez kitu, sto razy bardziej wolę posłuchać kolesia, który może i nie operuje flow rozrywającym bity na strzępy, ale ma głowę na karku, a nie ciągle w oparach alkoholu czy dymu z jointa. Wolę nawijkę o tym, co tego człowieka boli, wkurza, z czym sobie nie radzi albo jak wspomina prezenty z dzieciństwa, a właśnie takie motywy znaleźć można w linijkach zawartych na „Rapsolutorium”.

Autor powyższych tekstów ma przed sobą jeszcze trochę pracy nad flow, bo wersy, które kładzie na podkłady, brzmią momentami tak, jakby sylabizował wyrazy w zdaniach. Osobiście jednak nie należę do osób, które, słuchając muzyki, zwracają uwagę wyłącznie na kwestie techniczne, zatem dopóki SPR będzie serwował szczere opowieści o swoim życiu, swojej rodzinie i opisywał własne otoczenie tak, jak poleca to robić w skicie zatytułowanym „Wykład o stylu”, zawsze chętnie włączę jego nowe numery.

„Rapsolutorium” jest krążkiem, który nie tylko z chęcią postawię na półce, bo takie albumy warto posiadać, ale przede wszystkim z przyjemnością wrzucę go co jakiś czas do odtwarzacza – czy to w mieszkaniu, czy w aucie – również z uwagi na warstwę muzyczną. Bity zostały bowiem dobrane świetnie – tworzą odpowiednie tło dla głosu SPR-a tak w ogóle, a jeszcze lepszą oprawę dla jego poszczególnych historii.

4/5

[Katarzyna Janik/TDGM]

Advertisements