Ralph Kaminski – o występowaniu na żywo i nadchodzącej trasie koncertowej [WYWIAD]

Ralph Kaminski / fot. Paweł Stauffer

Ralpha Kaminskiego poznałyśmy w momencie, gdy usłyszałyśmy genialny utwór pt. „Lights”, za który odpowiedzialny jest również MaJLo. Wrażenie zrobił na nas wówczas nie tylko podkład, ale oczywiście również wokal Ralpha. Co ciekawe, wspomniany kawałek wykreował nam zupełnie inne wyobrażenie o artyście, który w ubiegłym roku wydał album pt. „m o r z e” i zachwycił nas nie tylko wokalem, ale również wrażliwością oraz bezdyskusyjnie ogromnym talentem. W marcu rozpocznie się trasa koncertowa promująca debiutancki krążek Ralpha, więc to dobry moment, aby zadać mu kilka pytań dotyczących występów na żywo.

TDGM: Jak duże doświadczenie w graniu na żywo posiadasz, ile koncertów zagrałeś dotychczas?

Ralph Kaminski: Przeszedłem długą drogę, mając czas na obycie się ze sceną. Głównie w trakcie studiów, gdzie każdego roku, małymi krokami przełamywałem swoje bariery i coraz bardziej otwierałem się przed publicznością. Z moim zespołem, My Best Band in the World, gram od 2013 roku. Pierwszym koncertem była próba generalna dla przyjaciół w Warszawie, dzień później zagraliśmy na dużym festiwalu teatralnym w Szwajcarii. Wszyscy członkowie MBBITW to ogromnie utalentowani i doświadczeni muzycy, doskonale się rozumiemy i uzupełniamy. Od tych kilku lat na scenie spotkało nas wiele ważnych występów, w różnej formie i w przeróżnych warunkach. Jesteśmy jak najbardziej gotowi na pierwszą trasę.

TDGM: My Best Band in the World to ludzie, z którymi nagrałeś debiutancki album?

Ralph Kaminski: W znacznej części tak. Na albumie gościnnie grają również muzycy, o których marzyłem, żeby zostawili na nim swój ślad.

TDGM: Co najbardziej lubisz w występach na żywo?

Ralph Kaminski: Kontakt z publicznością. Wszystko, co robię, jest dla widzów, po to, żeby pobudzić ich emocje i dać im rozrywkę. Ogromnie się przy tym spełniam.

TDGM: Jest coś takiego w graniu live, co ma według Ciebie wyraźną przewagę nad pracą w studio?

Ralph Kaminski: Za każdym razem jest inaczej, kreuję swoje historie bezpośrednio ze słuchaczami, czując ich energię.

TDGM: Akustyczna wersja utworu „Lights”, nagranego z My Best Band in the World właśnie, jest obietnicą rewelacyjnych koncertów, zdajesz/zdajecie sobie z tego sprawę? 

Ralph Kaminski: Jak najbardziej! Nagraliśmy ją po to, żeby przybliżyć słuchaczom to, jak gramy na żywo i jeszcze bardziej zachęcić do udziału w naszych koncertach.

TDGM: Album „m o r z e” zebrał świetne recenzje. Generuje to w Tobie presję względem trasy koncertowej, czujesz, że musisz dać z siebie teraz jeszcze więcej, kiedy już staniesz przed tymi wszystkimi ludźmi?

Ralph Kaminski: Nie odczuwam presji, zawsze daję z siebie 100% – taką mam zasadę od lat. Powtarzam sobie: „rób coś na 100% albo nie rób tego w ogóle”.

TDGM: A jak w ogóle idą Tobie/Wam przygotowania do trasy? Wyprasowałeś golfy

Ralph Kaminski: Prace idą pełną parą, część muzyczna jest już dopięta i dopracowana. Scenografia jest już prawie gotowa, pozostało tylko wyprasować golfy, spakować brokat i doszyć ostatnie cekiny.

TDGM: Czego, poza doskonałą muzyką oczywiście, można spodziewać się na Twoich nadchodzących występach na żywo, szykujesz coś specjalnego?

Ralph Kaminski: Na pewno nie odegramy zwyczajnie materiału z mojej płyty. Występ na żywo niesie ze sobą opowieść, która będzie podrasowana różnymi elementami – „m o r z e” jest czymś w rodzaju spektaklu. Na trasie szykujemy niespodzianki oraz występy zaproszonych gości. Każdy koncert będzie wyjątkowy.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Reklamy