List Otwarty „Bałagan” [RECENZJA]

List Otwarty „Bałagan”
7.03.2017

Debiutancka płyta Listu Otwartego ma za zadanie wprowadzić nową jakość w około-rapowe rejony polskiej sceny muzycznej – mniej więcej tak to ujmują na swoim fan page’u Bartłomiej Mieżyński oraz Aleksander Więcław, autorzy „Bałaganu”.

Dobrze, że uściślili, iż interesuje ich przestrzeń wokół rapu, bo obawiam się, że na stricte rapowe podwórko polski słuchacz nie tyle by ich nie wpuścił, co nawet by się nie zorientował, że oto przyszedł List Otwarty – duet mający do zaproponowania muzykę, której nie przyczepi się policja bitowa (czy jak tam się nazywa ten najnowszy wymysł polskich fejsbuków) i teksty proszące się o komentarz szerszy niż „props”.

Co „głośniejszy” internetowy znawca/komentator/wannabe-trendsetter z łatwością krzyknąłby na temat „Bałaganu” jakże wymowne: „to nie jest hip-hop!”, ale że świat już dawno podarował sobie edukację na temat tego, czym jest hip-hop, a czym rap, w tym miejscu wystarczy napisać tylko jedno: „no, nie jest”.

Który raper jest aktualnie uznawany za „hip-hopu wodza”? No, to właśnie do jego sympatyków ta płyta najpewniej nie trafi. Czy to dobrze, czy źle? I już tutaj należy wyboldować pierwszy mocny punkt „Bałaganu” – włącza intensywną rozkminkę. Płyta jako całość – zestawiona chociażby z tym wszystkim, co zostało napisane w tym akapicie i powyżej. Poszczególne utwory – poruszające tematy, które mogą, co prawda, zostać skwitowane jako „problemy pierwszego świata”, ale to z kolei generuje zapytanie o poziom ignorancji. Tak, teksty Listu Otwartego to niemała gimnastyka dla umysłu, zwłaszcza że Bartłomiej Mieżyński serwuje momentami taką serię słów, że dekodowanie niektórych wersów nie jest najprostszym zadaniem.

Muzycznie „Bałagan” jest tym, co jego autorzy obiecują w facebookowym opisie, czyli jazz-hopem z domieszką progresywnego rocka. Dobrze się słucha (bardziej) melorecytacji (niż rapu) Bartłomieja przy akompaniamencie takiego/tego brzmienia. Swoją drogą, ten album świetnie wypada w pakiecie z replay’em, a co lepsze, powinien bezproblemowo wytrzymać wartę do dnia premiery drugiego krążka Listu Otwartego.

4,5/5

[Katarzyna Janik/TDGM]

Reklamy