lifestyle

#TESTYMOICO [3]

#TestyMoico

Wciąż trwają otwarte #TestyMoico, w których biorę udział, sprawdzając, jak spisuje się łącze GREET 1000 Mb/s. Jak już wiecie, w związku z prowadzoną akcją otrzymałam zadanie – muszę postawić wspomnianemu łączu cztery wyzwania, a następnie podzielić się z Wami wrażeniami z ich przebiegu. Przyszedł czas na trzecie z kolei.

Tym razem nie będzie ono związane z muzyką, a z grami wideo, które bardzo lubię. I tak postanowiłam sprawdzić, ile zajmie ściągnięcie demówki gry z PlayStation Store. Tak, demówki, nie całej gry, ponieważ nie kupuję wersji cyfrowych. Na półkach lubię mieć bowiem nie tylko płyty CD, ale także gry na konsole.

Dosyć dobrym pomysłem wydało mi się pobranie którejś z nowych piłek, więc zapytałam Was wczoraj na fan page’u TDGM, czy ściągnąć demo FIFY 18 czy PES-a 2018, aby móc poobserwować prędkość downloadu.

Padło na PES-a 2018, którego demo to nieco ponad 4 GB-owy plik. Ile leciał na dysk konsoli?

Mniej więcej 10 minut. Należy przy tym jednak koniecznie dodać, że prędkość, z jaką pobierała się ta demówka, była raczej śmieszna, ale Moico niekoniecznie miało z tym cokolwiek wspólnego i chyba większość użytkowników PlayStation Store’a będzie tutaj przychylna. Nie pomogło za bardzo nawet ustawienie DNS-ów na rzekomo najlepsze, czyli 8.8.8.8 oraz 8.8.4.4, niestety.

Ale to już, tak na ścisłość, bardziej „tłumaczenie się” przed ewentualną krytyką osób niezadowolonych z wyniku downloadu nieco ponad 4 GB-ów w ok. 10 minut, bo tak naprawdę ten test warto byłoby przeprowadzić kilka razy, o różnych porach dnia. Ja wybrałam dosyć wymagającą – umówmy się, ok. godz. 21:00 obciążenie każdego łącza i wszystkich serwerów jest raczej wyższe niż niższe.

A wracając do całego przedsięwzięcia, przypominam, że do końca października możecie testować łącze KISS 100 Mb/s za darmo i wziąć udział w konkursie. Stworzenie recenzji testowanego łącza w dowolnej formie (tekst, film, rysunek, animacja itp. itd.) oraz zamieszczenie jej pod postem konkursowym znajdującym się na fan page’u i MOICO otagowanym #TestyMoico da Wam szansę na wygranie świetnych nagród.

Szczegóły znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Reklamy

#TESTYMOICO [2]

#TestyMoico

Jak już wiecie, aktualnie trwają otwarte #TestyMoico, w których biorę udział, sprawdzając, jak spisuje się łącze GREET 1000 Mb/s. W związku z prowadzoną akcją otrzymałam zadanie – muszę postawić wspomnianemu łączu cztery wyzwania, a następnie podzielić się z Wami wrażeniami z ich przebiegu. Pierwszym wyzwaniem było wrzucenie „surówki” wywiadu na YouTube’a. Co zrobiłam tym razem?

Dziś (dokładnie dziś, tak) postanowiłam sprawdzić, jak szybko będą buforowały się koncerty na YouTubie. Teledyski trwają przeciętnie 3-5 minut, więc tutaj nie było pola do popisu, ale koncerty to grubsza sprawa. Wybrałam więc trzy trwające około godziny. Nie będziemy sobie tutaj jednak teraz słuchać The xx, Hey i alt-J, tylko obserwować pasek buforu.

No i co z tym paskiem? Sprawa na pierwszy rzut oka wydaje się być mało jednoznaczna. Niby leci, ale wcale nie jakoś szybko. Niby czasem przyspiesza, ale później się zatrzymuje. Niby jest dobrze, ale… Ale? Nie ma żadnego „ale”. Zauważcie, że pasek buforu może i nie zachowuje się jak bolid Formuły 1, ale ilekroć kliknę gdzieś „dalej”, koncert śmiga bez najmniejszej chwili przerwy, nie ma tam żadnych przestojów na doładowanie danych. Jest obraz, jest fonia, wszystko gra jak należy.

Ostatecznie to koncert mam oglądać, a nie pasek buforu, prawda? Na ten pasek już się napatrzyłam w przeszłości wystarczająco dużo. Śledziłam go nierzadko tęsknym wzrokiem, zastanawiając się, kiedy wreszcie dotrze do końca…?

Dziś już nie muszę, dziś daję MOICO okejkę i włączam kolejny koncert (w końcu jest weekend!).

Wam natomiast polecam wzięcie udziału w podobnych testach. Do końca października każdy z Was może testować łącze KISS 100 Mb/s za darmo i wziąć udział w konkursie. Zadanie skierowane do Was polega na stworzeniu recenzji testowanego łącza w dowolnej formie (tekst, film, rysunek, animacja itp. itd.) oraz zamieszczeniu jej pod postem konkursowym znajdującym się na fan page’u i MOICO otagowanym #TestyMoico.

Szczegóły znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

#TESTYMOICO [1]

#TestyMoico

Trwają właśnie otwarte #TestyMoico, w których biorę udział, sprawdzając, jak spisuje się łącze GREET 1000 Mb/s. Na czas trwania akcji otrzymałam zadanie – muszę postawić wspomnianemu łączu cztery wyzwania, a następnie podzielić się z Wami wrażeniami z ich przebiegu.

Pierwszym postawionym przeze mnie wyzwaniem było wrzucenie „surówki” wywiadu na YouTube’a. Dlaczego nie wywiadu? Z dwóch powodów. Po pierwsze, ostatnio żadnego nowego nie przeprowadziłyśmy (z Magdą), a po drugie – zmontowany i gotowy do publikacji wywiad zawsze jest materiałem krótszym niż „surówka”. Zatem przeszukałam dyski i znalazłam „najcięższy” plik związany z TDGM, żeby właśnie na nim przetestować łącze MOICO.

Do uploadu trafiła więc „surówka” wywiadu z Emesem Milliganem, plik ważący 8,81 GB. To sporo jak na materiały, które wrzucam na YouTube’a. Wywiady ważą zwykle ok. 2-3 GB, a unboxingi średnio ok. 0,5 GB.

Ile zatem trwało wrzucenie ponad 8 GB-owego pliku na YouTube’a przy wykorzystaniu łącza GREET 1000 Mb/s? W piątek, w okolicach godziny 19:00 zajęło to ok. pół godziny.

Czy to dobry wynik? Jestem z niego bardzo zadowolona. Pamiętam bowiem czasy, kiedy o ponad połowę „lżejsze” pliki (wywiady) uploadowałam po dwie, czasem trzy godziny. Trzydzieści minut to przy tym świetny czas.

Warto w tym momencie dodać, że wspomniane już unboxingi, które ważą zwykle do 0,5 GB, wlatywały ostatnio na TDGM-owego YouTube’a z taką prędkością, że do mierzenia czasu wystarczał mi sekundnik.

W stronę MOICO kieruję zatem kolejną pochwałę, a Wam polecam wzięcie udziału w testach. Do końca października każdy z Was może testować łącze KISS 100 Mb/s za darmo i wziąć udział w konkursie. Zadanie skierowane do Was polega na stworzeniu recenzji testowanego łącza w dowolnej formie (tekst, film, rysunek, animacja itp. itd.) oraz zamieszczeniu jej pod postem konkursowym znajdującym się na fan page’u i MOICO otagowanym #TestyMoico.

Szczegóły znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Otwarte #TestyMoico ruszyły po raz drugi

#TestyMoico

Nawet 10 lat internetu za darmo? No jasne, bo przecież MOICO rozpoczęło otwarte testy. Działający we Wrocławiu dostawca szerokopasmowego internetu światłowodowego (a także telewizji i usług telefonicznych) po raz drugi zaprasza obecnych i nowych użytkowników do przetestowania swojego łącza internetowego. Co więcej, uczestnicy testów będą mogli wygrać łącznie nawet dziesięć lat bezpłatnego internetu i wymarzony komputer.

Gdy zaproszono mnie to udziału w tym przedsięwzięciu rok temu, było mi bardzo miło. Jednak gdy tę samą propozycję otrzymałam w tym roku… cóż, byłam zwyczajnie zachwycona. Od zeszłego roku korzystam bowiem z najlepszego łącza internetowego we Wrocławiu. I wiem, co mówię, bo w ciągu ostatnich 10 lat – tyle mieszkam we Wrocławiu – korzystałam z usług kilku dostawców i wszystkim po kolei mogę zarzucić niemało, niestety.

Na szczęście z kłopotów z awariami czy też z niemiłą obsługą wyciągnęło mnie MOICO i w tym roku w ramach testów korzystać będę z bardzo obiecującego łącza GREET 1000 Mb/s, któremu w najbliższym czasie będę musiała postawić cztery wyzwania. Choć prawda jest taka, że wyzwaniem jest wymyślanie tych wyzwań, bo nie wiem, co mogłoby się nie udać przy łączu 1000 Mb/s, serio.

W akcji udział bierze jeszcze kilku przedstawicieli wrocławskiej blogosfery, mianowicie Remigiusz Maciaszek znany jako Rock Alone, Dawid Tymiński z Dandycore oraz Piotr Gładczak z Wrocławskich Podróży Kulinarnych.

A teraz najlepsze – coś dla Was, bo #TestyMoico są przecież głównie dla Was. Otóż do końca października możecie testować łącze KISS 100 Mb/s za darmo i wziąć udział w konkursie. Zadanie polega na stworzeniu recenzji testowanego łącza w dowolnej formie (tekst, film, rysunek, animacja itp. itd.) oraz zamieszczeniu jej pod postem konkursowym znajdującym się na fan page’u i MOICO otagowanym #TestyMoico.

Co tydzień jedna osoba wygra rok darmowego internetu, co da w sumie 10 lat internetu za darmo. Ponadto, na początku listopada najbardziej kreatywna recenzja zgarnie nagrodę główną – wybrany sprzęt komputerowy o wartości do 5000 zł.

Akcja ruszyła dziś i potrwa do końca października. Szczegóły znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

Mogłabym zacząć ten tekst od słów: „nie samą muzyką człowiek żyje”, ale nie trzeba się nawet specjalnie upierać, żeby przyznać, że muzyka otacza nas z każdej strony. Jeśli więc wyłączam na chwilę odtwarzacz MP3 albo wyciszam któryś z serwisów streamingowych, żeby włączyć konsolę, a na niej odpalić jakąś grę, szybko okazuje się, że taka forma spędzania wolnego czasu to również obcowanie z muzyką. Zatem czy to dosłownie, czy w przenośni, czy z płytami, grami lub jeszcze inaczej – jednak żyję muzyką.

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

O grach natomiast wspomniałam celowo. W minioną sobotę byłyśmy bowiem z Magdą w Warszawie na Warsaw Games Week 2016. I to nie tylko dlatego, że mam ogromną zajawkę również na gry wideo. Głównym powodem było to, że ostatnimi czasy obie zwracamy coraz większą uwagę na to, jakie dźwięki towarzyszą nam podczas grania. Piszę „obie”, choć Magda nie powie o sobie: „jestem gamerką”, zdecydowanie nie. To jednak nie przeszkadza Jej w tym, by zachwycać się soundtrackiem gry „Life Is Strange”, kiwać z uznaniem głową przy ścieżce dźwiękowej „No Man’s Sky” albo robić wielkie oczy, widząc, co wchodzi w skład edycji kolekcjonerskiej „Mafii III” (tak, mam na myśli te winyle).

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

Pojechałyśmy zatem do stolicy, by pograć w nadchodzące pozycje i przysłuchać się chociaż troszkę temu, co w tle tych gier będzie wybrzmiewać. Warto tutaj zaznaczyć, że podczas tegorocznej edycji Warsaw Games Week zaprezentowano kilka gorących tytułów, m.in. „Watch Dogs 2”, wspomnianą już „Mafię III” czy tak długo wyczekiwaną, najnowszą część serii „Final Fantasy”. Zwłaszcza ta ostatnia pozycja doskonale pokazuje, jak ogromną rolę w grach wideo odgrywa muzyka. Zresztą, gdyby było inaczej, nie zaczynałaby ona niejako żyć własnym życiem – nie byłaby wydawana na płytach czy winylach, nie organizowanoby koncertów z muzyką z gier. Idąc tym tropem, Florence Welch nie brałaby udziału w tworzeniu utworów towarzyszących przygodom Noctisa, z kolei Aiden Pearce nie hakowałby cudzych telefonów w poszukiwaniu kawałków Machine Gun Kelly’ego, Nasa czy Kid Cudiego.

Sami twórcy konsolowych czy komputerowych hitów podkreślają wartość brzmienia w swoich produkcjach. I trudno być ignorantem, bowiem biorąc za przykład gry RPG, nie sposób sobie wyobrazić ich rozgrywkę, której klimatu nie budowałyby dopracowane kompozycje. Seria „Final Fantasy”, „Wiedźmin 3”, tytułów mogę podać tutaj ogrom (głównie jRPG-owych). Choć oczywiście nie tylko ten gatunek ceni sobie dobry soundtrack. Pamiętam taką grę na PS2 jak „Midnight Club 2”. Nie interesowała mnie w ogóle, nie lubiłam wówczas wyścigów. Ktoś jednak grał w to przy mnie któregoś dnia, a ja w pewnej chwili usłyszałam „Syntrax”. To wystarczyło. Jakiś czas później kupiłam tę grę i ciągle w nią grałam, bo z „Syntraxem” w tle to było zupełnie inne doświadczenie.

O odpowiednim udźwiękowieniu konsolowo-komputerowej rozrywki sporo wiedzą ludzie odpowiedzialni za te tytuły, w których nie uświadczy się werbalnej narracji czy dialogów, te bazujące na rozgrywce, których „głosem” są właśnie dźwięki. Dlatego też zależało mi na tym, by podczas Warsaw Games Week zamienić choć kilka słów z twórcami gry pt. „Selma and the Wisp”, a ponieważ się udało i to nawet nieco więcej niż kilka słów, o Selmie przeczytacie niebawem osobny tekst.

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

Generalnie wypad na Warsaw Games Week udał się w całości. Cieszę się, że wzięłam (wzięłyśmy, pardon, Magda) w nim udział i nie zamierzam przegapić kolejnej edycji tego eventu. Do tego czasu będę wypatrywać nowych soundtracków na CD-kach czy winylach, no i oczywiście wciąż mam w planach przekopywanie sieci w poszukiwaniu jakiegoś zabłąkanego egzemplarza kolekcjonerskiej edycji „Mafii III”, bo nie przeboleję braku tych wosków w swojej kolekcji, nie ma szans.

[Katarzyna Janik/TDGM]