lifestyle

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

Mogłabym zacząć ten tekst od słów: „nie samą muzyką człowiek żyje”, ale nie trzeba się nawet specjalnie upierać, żeby przyznać, że muzyka otacza nas z każdej strony. Jeśli więc wyłączam na chwilę odtwarzacz MP3 albo wyciszam któryś z serwisów streamingowych, żeby włączyć konsolę, a na niej odpalić jakąś grę, szybko okazuje się, że taka forma spędzania wolnego czasu to również obcowanie z muzyką. Zatem czy to dosłownie, czy w przenośni, czy z płytami, grami lub jeszcze inaczej – jednak żyję muzyką.

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

O grach natomiast wspomniałam celowo. W minioną sobotę byłyśmy bowiem z Magdą w Warszawie na Warsaw Games Week 2016. I to nie tylko dlatego, że mam ogromną zajawkę również na gry wideo. Głównym powodem było to, że ostatnimi czasy obie zwracamy coraz większą uwagę na to, jakie dźwięki towarzyszą nam podczas grania. Piszę „obie”, choć Magda nie powie o sobie: „jestem gamerką”, zdecydowanie nie. To jednak nie przeszkadza Jej w tym, by zachwycać się soundtrackiem gry „Life Is Strange”, kiwać z uznaniem głową przy ścieżce dźwiękowej „No Man’s Sky” albo robić wielkie oczy, widząc, co wchodzi w skład edycji kolekcjonerskiej „Mafii III” (tak, mam na myśli te winyle).

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

Pojechałyśmy zatem do stolicy, by pograć w nadchodzące pozycje i przysłuchać się chociaż troszkę temu, co w tle tych gier będzie wybrzmiewać. Warto tutaj zaznaczyć, że podczas tegorocznej edycji Warsaw Games Week zaprezentowano kilka gorących tytułów, m.in. „Watch Dogs 2”, wspomnianą już „Mafię III” czy tak długo wyczekiwaną, najnowszą część serii „Final Fantasy”. Zwłaszcza ta ostatnia pozycja doskonale pokazuje, jak ogromną rolę w grach wideo odgrywa muzyka. Zresztą, gdyby było inaczej, nie zaczynałaby ona niejako żyć własnym życiem – nie byłaby wydawana na płytach czy winylach, nie organizowanoby koncertów z muzyką z gier. Idąc tym tropem, Florence Welch nie brałaby udziału w tworzeniu utworów towarzyszących przygodom Noctisa, z kolei Aiden Pearce nie hakowałby cudzych telefonów w poszukiwaniu kawałków Machine Gun Kelly’ego, Nasa czy Kid Cudiego.

Sami twórcy konsolowych czy komputerowych hitów podkreślają wartość brzmienia w swoich produkcjach. I trudno być ignorantem, bowiem biorąc za przykład gry RPG, nie sposób sobie wyobrazić ich rozgrywkę, której klimatu nie budowałyby dopracowane kompozycje. Seria „Final Fantasy”, „Wiedźmin 3”, tytułów mogę podać tutaj ogrom (głównie jRPG-owych). Choć oczywiście nie tylko ten gatunek ceni sobie dobry soundtrack. Pamiętam taką grę na PS2 jak „Midnight Club 2”. Nie interesowała mnie w ogóle, nie lubiłam wówczas wyścigów. Ktoś jednak grał w to przy mnie któregoś dnia, a ja w pewnej chwili usłyszałam „Syntrax”. To wystarczyło. Jakiś czas później kupiłam tę grę i ciągle w nią grałam, bo z „Syntraxem” w tle to było zupełnie inne doświadczenie.

O odpowiednim udźwiękowieniu konsolowo-komputerowej rozrywki sporo wiedzą ludzie odpowiedzialni za te tytuły, w których nie uświadczy się werbalnej narracji czy dialogów, te bazujące na rozgrywce, których „głosem” są właśnie dźwięki. Dlatego też zależało mi na tym, by podczas Warsaw Games Week zamienić choć kilka słów z twórcami gry pt. „Selma and the Wisp”, a ponieważ się udało i to nawet nieco więcej niż kilka słów, o Selmie przeczytacie niebawem osobny tekst.

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016

Generalnie wypad na Warsaw Games Week udał się w całości. Cieszę się, że wzięłam (wzięłyśmy, pardon, Magda) w nim udział i nie zamierzam przegapić kolejnej edycji tego eventu. Do tego czasu będę wypatrywać nowych soundtracków na CD-kach czy winylach, no i oczywiście wciąż mam w planach przekopywanie sieci w poszukiwaniu jakiegoś zabłąkanego egzemplarza kolekcjonerskiej edycji „Mafii III”, bo nie przeboleję braku tych wosków w swojej kolekcji, nie ma szans.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Spotkanie z Sophie Ellis-Bextor

Sophie Ellis-Bextor

Sophie Ellis-Bextor / fot. Tomasz Bagiński

Trudno w to uwierzyć, ale 15 lat (!) po wydaniu debiutanckiego albumu, „Read My Lips”, w minioną niedzielę, 16 października, Sophie Ellis-Bextor po raz pierwszy (!) spotkała się ze swoimi polskimi fanami. Wizyta związana była z promocją szóstego solowego longplay’a Brytyjki zatytułowanego „Familia”, który w Polsce dystrybuowany jest przez Sony Music.

Spotkanie z Ellis-Bextor, którego głównym punktem było podpisywanie płyt i możliwość rozmowy, odbyło się w warszawskim Empiku Junior i, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, już na 20 minut przed jego rozpoczęciem ustawiła się dość spora kolejka oczekujących fanów piosenkarki. Wydawać by się mogło, że Sophie została już nieco zapomniana przez publiczność – trudno nie odnieść wrażenia, że w ostatnich latach większą popularność przynoszą jej wciąż utwory, w których śpiewa gościnnie niźli jej solowe dokonania.

Sophie Ellis-Bextor

Sophie Ellis-Bextor / fot. Tomasz Bagiński

Nowy album Sophie to kontynuacja metamorfozy muzycznej, którą rozpoczął wydany w 2014 album pt. „Wanderlust”. „Familia” to owoc współpracy z Edem Harcourtem, to również album nagrany na żywo w studiu w przeciągu tygodnia. Dotychczas kojarzona z muzyką taneczną i popem Ellis-Bextor na dwóch ostatnich albumach staje się klasyczną singer-songwriterką z krwi i kości. „Wanderlust” oraz „Familia”, jak sama Sophie przyznaje, to siostrzane krążki z tą różnicą, że album z 2014 roku niesie ze sobą wschodnioeuropejskie inspiracje, a najnowszy to ukłon w stronę motywów latynoamerykańskich.

Wizyta w Empiku była zwieńczeniem intensywnego dnia – rano Sophie gościła w programie Dzień Dobry TVN i wykonała utwór „Come With Us” na żywo, prawdopodobnie zobaczymy ją również w jednym z odcinków „Jakiej to melodii”, podczas którego wykona kilka utworów.

Sophie Ellis-Bextor

Sophie Ellis-Bextor / fot. Tomasz Bagiński

Postanowiłem nie przegapić okazji zamienienia z Sophie paru słów oraz zdobycia autografów na płytach, których przez 14 lat nazbierało się dość sporo. Ellis-Bextor to nieprawdopodobnie urocza kobieta, biło od niej niesamowite ciepło i urzekający uśmiech. Cierpliwie podpisywała przyniesione przez fanów krążki – w moim przypadku zdecydowała się na podpisanie wszystkich przywiezionych ze sobą płyt i singli, a także DVD „Watch My Lips”, co mnie bardzo zaskoczyło. Byłem bowiem przekonany, że podczas spotkania będą obowiązywały limity dotyczące autografowanych materiałów. Co miłe, Sophie była pod wrażeniem mojej kolekcji. Co jednak najlepsze, podczas rozmowy ujawniła, że po 13 latach (!) od jej pierwszego i jedynego jak do tej pory koncertu w Polsce (który odbył się w lutym 2003 roku, w Gdyni) w marcu 2017 roku odwiedzi trzy miasta – Warszawę, Kraków i Łódź.

[Kamil Osękowski/TDGM]

#TESTYMOICO

#TestyMoico

#TestyMoico

Miesiąc temu na TDGM pojawiła się informacja o tym, że ruszyły otwarte #TestyMoico. W akcję zaangażowano kilka osób, które na co dzień wykorzystują internet nie tylko do przeglądania stron czy Facebooka, ale także do działalności związanej z prowadzeniem blogów czy vlogów. Jedną z tych osób jestem ja, tym samym od miesiąca korzystam z łącza KISS 100 Mb/s i testuję jego możliwości, buszując po sieci, streamując muzykę czy uploadując filmy na YouTube’a.

Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne.

Przede wszystkim dlatego, że wyraźnie widzę różnicę w prędkości łącza pomiędzy tym od MOICO, a tym, za które płacę co miesiąc dostawcy, z którym nadal jeszcze mam umowę. „Jeszcze”, bo planuję ją rozwiązać w pierwszym możliwym terminie. I nie, nie tylko z powodu prędkości internetu, są jeszcze inne kwestie, ale o tym później. Wracając do prędkości łącza KISS, nie sposób nie napisać o tym, jak zdziwiona byłam kilka dni temu, kiedy uploadowałam nowe unboxingi na YouTube’a. Jak to bywało do tej pory: wybrałam plik do uploadu, zatwierdziłam operację i, będąc pewną tego, że trochę czasu to jednak zajmie, chciałam odejść od komputera, by – akurat w tamtej chwili – zrobić sobie herbatę. Nie zdążyłam. Nie miałam bowiem, jak zwykle, kilku minut. Dostałam ok. 20-30 sekund, a to za mało, by wstać od komputera i dojść do kuchni, a co tu dopiero mówić o nastawieniu wody, przygotowaniu kubka i wyjęciu z szafki puszki z herbatą. „Rewelka!” – pomyślałam. Teraz nie mogę się doczekać uploadu jakiegoś wywiadu, bo unboxingi mają zwykle po kilkaset MB-ów, z kolei nagrania z wywiadami lecą już w GB-ach, więc – jak mniemam – przy ich wrzucaniu będzie na co popatrzeć.

Upload zrobił więc na mnie niemałe wrażenie. Download natomiast jest bardzo zadowalający głównie z tego względu, że gry z PlayStation Store pojawiają się na mojej konsoli znacznie szybciej niż wtedy, gdy z internetem łączy mnie mój dotychczasowy dostawca. Bardzo dobrą przepustowość łącza KISS potwierdzają również serwisy streamingowe. Jak do tej pory żaden z nich – Tidal, Spotify czy SoundCloud – nie „zakrztusił” się ani razu podczas odtwarzania którejś z nowych płyt. Swoją drogą, to samo tyczy się Skype’a.

I to jest dobry moment, żeby wspomnieć o tym, że przez miniony miesiąc nie zanotowałam najmniejszej nawet awarii sieci. W tej kwestii nie ma czego szerzej komentować – bezawaryjne łącze, to świetne łącze i tyle.

Do opisania pozostaje zatem ostatni aspekt – obsługa klienta. Kwestia bardzo, ale to bardzo ważna. Jak to wygląda w MOICO? Trudno mi znaleźć jednowyrazowe określenie, więc zacznijmy od początku. Otóż jakiś miesiąc temu zjawił się w moim mieszkaniu technik, który miał podłączyć internet. Zjawił się, oczywiście, że tak. Przyjechał, zrobił to, co do niego należało. Był uprzejmy, chętnie odpowiadał na moje pytania, generalnie wiedział, co robi, wszystko poszło mu szybko i sprawnie. Dzień po instalacji łącza KISS wystąpiły u mnie jednak drobne problemy techniczne. Uściślając: router nieco się pogubił w dwóch łączach. Internet raz działał, raz nie, musiałam przepinać kable, restartować sprzęt, takie tam. Nic wielkiego, bo dział techniczny MOICO bez najmniejszego problemu znalazł skuteczne rozwiązanie. Mam tu jednak maleńkie „ale”. Problemy bowiem zostały zniwelowane skutecznie, ale mogłyby jednocześnie szybciej, gdyby na infolinii nieco częściej odbierano telefony. Ostatecznie temat załatwiłam głównie poprzez maile, bo dodzwonić się nie potrafiłam przez większość czasu. Nie mam zamiaru tutaj jednak kręcić nosem, bo gdyby być czepliwym, trzeba byłoby zwrócić mi uwagę na to, że to mój kaprys ostatecznie wygenerował powyższy problem. Chciałam mieć dwa łącza, mając jeden router. Piona zatem dla ekipy z działu technicznego MOICO za wyjście z inicjatywą, bo przecież mogłabym usłyszeć poradę dotyczącą poprawnego działania łącza KISS i tyle, tym drugim nikt nie musiał się tam przecież przejmować. No, a co jak co, ale wyjście z inicjatywą tudzież działanie nadprogramowe to jest coś, co osobiście bardzo propsuję z uwagi na fakt, że jest to zjawisko absolutnie egzotyczne, jeśli mówić o usługodawcach.

Podsumowanie? Jeśli do końca mojej obecnej przygody z MOICO będę równie zadowolona co po tym pierwszym miesiącu, bez wahania zostanę przy łączu KISS na dłużej. Co więcej, z czystym sumieniem będę mogła polecić wrocławską firmę każdemu, kto zapyta: „który internet wybrać?”.

Szczegóły całej akcji znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Ruszyły otwarte #TestyMoico

#TestyMoico

#TestyMoico

Są tacy, którzy pierwszego września musieli rozpocząć nowy lub kolejny rok szkolny. Byli tacy, którzy ten sam dzień przywitali z radością, ponieważ mogli uczestniczyć w Soundrive Festivalu. Jeszcze inni natomiast postanowili rozpocząć darmowe testy łącza internetowego.

Mowa o operatorze mediów domowych MOICO. Firma ruszyła z akcją #TestyMoico, w której do wygrania będzie łącznie 8 lat internetu za darmo oraz PlayStation 4 Neo z zestawem do wirtualnej rzeczywistości. Jeśli zatem jesteście mieszkańcami Wrocławia, nie powinniście przejść obok tej oferty obojętnie.

Otwarte #TestyMoico będą trwały we wrześniu i w październiku. W akcję zaangażowano kilka osób, które wykorzystują internet nie tylko do przeglądania stron czy Facebooka, ale także do działalności związanej z prowadzeniem blogów czy vlogów, w tym mnie. Poza mną, do testów przystąpili również Piotr Gładczak (Wrocławskie Podróże Kulinarne), Remigiusz Maciaszek (Rock Alone) i Bartek Czartoryski (Kill All Movies). Tym samym wzięliśmy pod lupę łącze KISS 100 Mb/s i w najbliższym czasie będziemy dokładnie je sprawdzać, buszując po sieci, streamując muzykę czy uploadując filmy na YouTube’a.

Co jednak ciekawsze, do tych testów przystąpić może każdy z Was i to właśnie na Was czekają nagrody. Jeśli jesteście już użytkowaniami MOICO, świetnie. Jeśli nie, możecie zgłosić chęć udziału i za darmo testować internet MOICO w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

Aby wziąć udział w akcji i zdobyć którąś z nagród, należy stworzyć recenzję testowanego łącza MOICO w dowolnej formie (tekst, film, piosenka, rysunek etc.), a następnie zamieścić ją w komentarzu pod postem konkursowym na fan page’u MOICO otagowanym #TestyMoico. Co tydzień jedna osoba wygra rok internetu MOICO za darmo (czyli przez cały okres trwania akcji to szansa na wygranie aż 8 lat darmowego interentu), a na koniec października najbardziej kreatywna recenzja zgarnie nagrodę główną, którą jest PlayStation Neo 4 z zestawem do wirtualnej rzeczywistości.

Szczegóły akcji znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]