patronaty

Rock for People 2018 [FESTIWAL]

Rock for People

Festiwal Rock for People już po raz 24. przyciągnie do czeskiego Hradec Králové miłośników ciężkiego grania, elektronicznych brzmień oraz niepowtarzalnej rock’n’rollowej atmosfery na trzydniowy koncertowy maraton. Od 4. do 6. lipca teren dawnego lotniska, zaledwie 50 km od granicy polsko-czeskiej, zamieni się w tętniący życiem i gitarowymi brzmieniami Festivalpark.

Scena w Hradec Králové, jak co roku, ugości nie tylko reprezentantów rocka, punka, alternatywy czy cięższych gatunków, ale także uznane szyldy z zupełnie innej półki – elektroniki, bluesa, reggae czy hip-hopu. Dzięki temu każdy znajdzie w line-upie coś dla siebie.

Swój udział na Rock for People 2018 potwierdzili m.in. ponadczasowi The Prodigy – ojcowie chrzestni sceny rave, wzór dla wielu elektronicznych i rockowych zespołów ostatnich dwóch dekad. Muzycznych doznań zapewni też kultowa amerykańska formacja In This Moment wykonująca metal alternatywny. W tym roku w Hradec Králové wystąpi także pochodzący z Brighton zespół The Kooks znakomicie wpisujący się w nurt britpopu. Po dwóch latach na scenę Rock for People powróci grupa Skillet. Swój udział w 24. edycji festiwalu potwierdzili także tacy artyści jak: Rodriguez, czyli „Sugar Man” we własnej osobie, math rockowy zespół Marmozets, jeden z najbardziej rozpoznawalnych niemieckich zespołów punk rockowych – grupa Beatsteaks, kalifornijski przedstawiciel muzyki hardcore z elementami metalcore’u – Stick to Your Guns, amerykańska formacja grająca chaotic hardcore – Stray From the Path, kapela Pop Evil, kalifornijskie trio Sick Puppies oraz podbijający serca miłośników mocnych brzmień w całej Europie – zespół Kontrust.

Lista wykonawców będzie się sukcesywnie wydłużać, tak by w lipcu zapełnić kilka festiwalowych scen od samego startu imprezy, aż po ostatnią koncertową noc. Trzydniowe karnety, bilety campingowe i parkingowe dostępne są już w polskiej przedsprzedaży w internetowym joyStorze.

Wydarzenie na Facebooku:
Rock for People 2018 / Czechy / Hradec Králové / 4-6 lipca 2018

Henry David’s Gun „Tales From the Whale’s Belly” [unboxing]

Henry David’s Gun „Tales From the Whale’s Belly”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczna płyta – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta zespołu Henry David’s Gun pt. „Tales From the Whale’s Belly”:

Premiera nowej płyty grupy Henry David’s Gun [MUSIC]

Henry David’s Gun

Nakładem Borówka Music ukazała się dzisiaj druga płyta grupy Henry David’s Gun. Krążek został zatytułowany „Tales From the Whale’s Belly”.

Henry David to pseudonim artystyczny Wawrzyńca Dąbrowskiego (Letters From Silence, Frozen Lakes, Nocny SuperSam), który wraz z towarzyszącymi mu muzykami, Michałem Sepioło i Maciejem Rozwadowskim, powołał do życia twór z pogranicza gatunków singer-songwriter, indie-folk oraz folk-rock.

Debiutancki album zespołu, pt. „Over the Fence… And Far Away”, ukazał się w 2016 roku. Trio, które jest określane jako jeden z najciekawszych przedstawicieli muzyki filmowej i akustycznej, można polecić wszystkim fanom takich artystów jak Foreign Fields, Bon Iver czy Nick Cave.

Chillove „#3” [unboxing]

Chillove „#3”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta Chillove pt. „#3”:

Chillove „#3” [RECENZJA]

Chillove „#3”
8.12.2017

Chillove twierdzą, że ich najnowsza płyta, „#3”, jest wynikiem poszukiwań nowego, ciemniejszego i bardziej szorstkiego brzmienia. I to będzie pierwsza kwestia, którą poruszę, gdy spotkam się z duetem, by przeprowadzić wywiad. Nie słyszę bowiem na nowym albumie Ani i Waldka żadnych nawet naleciałości mroku czy szorstkości. Jestem więc ogromnie ciekawa ich perspektywy.

„#3” jest materiałem innym niż zeszłoroczny krążek zatytułowany „29/9”. O ile pierwsza długogrająca płyta duetu była chilloutowo-dance’owa, tak nowy album jest w pełni chilloutowy. Nie oznacza to oczywiście, że na „#3” brakuje elektronicznego brzmienia, przy którym chce się pobujać głową. Ewentualne obawy niech rozwieją utwory takie jak np. „Kochajhaj”, „Gra. My. Wy.” (o nieco kraftwerkowym sznycie) czy „Dzieckiem” (kojarzący się z hitem Roberta Milesa, „Children”, absolutnie nie ze względu na tytuł).

Przy czym ten ostatni doskonale nakreśla chilloutowy charakter „#3”. I trudno mi się w tej kwestii zdecydować: czy takiej aury nadają płycie teksty napisane przez Szymona Barabacha, czy jednak wokale Ani i Waldka? Najprościej byłoby to skwitować faktem, że na 10 utworów, które trafiły na album, tylko trzy są energiczne. To jednak raczej nie to, tutaj chodzi o coś więcej. Na teksty wskazywałaby ich oryginalność – w większości bowiem nie są to łatwe linijki, których sedno ukazuje się już przy pierwszym odsłuchu, nie nadają się więc do tego, by wyśpiewywać je beztrosko, tupiąc przy tym nogą. Z kolei kwestia wokali jest dosyć oczywista – Ania i Waldek śpiewają po prostu tak, że słucha się ich z ogromną przyjemnością, zwłaszcza że idealnie komponują się z muzyką.

Na szczęście recenzenckie rozstrzygnięcie najważniejszej nawet kwestii nie jest nikomu potrzebne do tego, by cieszyć się najnowszą płytą Chillove. Ten krążek pięknie brzmi, a przecież tylko o to chodzi w muzyce. Jeśli zatem jeszcze nie znacie „#3”, poznajcie koniecznie.

5/5

[Katarzyna Janik/TDGM]