Wojtek Szczepanik – o „Instynkcie” i neoklasyce [WYWIAD]

Wojtek Szczepanik / fot. Justyna Prabucka

Wojtek Szczepanik wysłał do nas jakiś czas temu maila, w którym napisał, że ma do przedstawienia „coś całkiem, całkiem nowego” – album nagrany na pianinie w drewnianej kaplicy z XVIII wieku. Krążek, zatytułowany „Instynkt”, ujął nas swoim pięknem już przy pierwszym odsłuchu. Z przyjemnością zatem zadałyśmy Wojtkowi kilka pytań.

TDGM: Czy Twoja muzyczna przygoda zaczęła się od fortepianu? A może powinnam zadać tendencyjne pytanie: jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Wojtek Szczepanik: Moja przygoda z muzyką zaczęła się trochę inaczej… Jako młody chłopak słuchałem rocka, więc najpierw wziąłem do ręki gitarę elektryczną. Zakładałem zespoły, grałem trochę punka, trochę rocka. W międzyczasie łamałem nawet pałeczki za perkusją. Pochodzę z dość małego miasta i nie udało mi się w nim trafić na muzyków o podobnym guście. W pewnym momencie przerzuciłem się na fortepian i stwierdziłem, że ten jeden instrument mi wystarczy, że nie potrzebuję zespołu. Od tego się zaczęło…

TDGM: Z punka i rocka przerzuciłeś się na neoklasykę, to bardzo ciekawe. Czy miało to związek z jakąś przemianą Twojej osobowości? Czy to było coś na wzór: młody, niepokorny chłopak dorasta/dojrzewa, przestaje się buntować, wycisza się…?

Wojtek Szczepanik: Nigdy nie byłem zbuntowanym chłopakiem. Pamiętam, że w młodości, tej „młodszej młodości”, zawsze czekałem na okres buntu, ale on po prostu nie nadszedł. Chociaż może moi rodzice mieliby inne zdanie… Być może przeżywałem muzyczny bunt. Miałem kiedyś więcej energii i potrzebowałem się wyżyć, może stąd ten punk i rock. Z czasem ta energia opadała. Zauważyłem, że tworzę coraz spokojniejsze i łagodniejsze utwory.

TDGM: Na Twojej stronie internetowej jest napisane, że miałeś styczność z rockiem, bluesem, jazzem. Jak to się stało zatem, że zajmujesz się aktualnie neoklasyką?

Wojtek Szczepanik: Każda muzyka ma coś do przedstawienia i coś wnosi. Czerpałem inspiracje ze wszystkich tych gatunków i mam wrażenie, że dzięki temu moja twórczość w pewnym sensie się wyróżnia. W neoklasyce podoba mi się to, że uchodzi za ambitny i potencjalnie trudny gatunek, a mimo to nie trzeba być zawodowym muzykiem, aby komponować. Zadanie polega na tym, żeby stworzyć muzykę instrumentalną, która opowiada historię bez słów, historię, która utkwi nam w pamięci na dłużej, a to już jest, moim zdaniem, duże wyzwanie, którego się z przyjemnością podejmuję.

TDGM: Neoklasyka jest raczej mało popularnym gatunkiem. Zechcesz opowiedzieć o nim nieco więcej?

Wojtek Szczepanik: Można powiedzieć, że to muzyka alternatywna. Występują w niej najczęściej akustyczne instrumenty, takie jak fortepian, smyczki czy dęciaki. Jeśli pojawia się syntezator, to też jest dobrany w taki sposób, że idealnie wkomponowuje się w tło. Żyjemy w sztucznym i szybkim świecie. Otaczają nas ekrany, smartfony, jest też trochę kłamstwa i życia na pokaz. Neoklasyka jest szczera i pozwala na chwilę oderwać się od współczesnej rzeczywistości. Moja płyta, „Instynkt”, jest właśnie o tym, aby na chwilę odpocząć. Dlatego udałem się na spokojną wieś, do historycznej kaplicy, żeby nagrać czysty, akustyczny instrument. Pianino nie brzmiało tam idealnie, ale było prawdziwie, a za tym kryje się, moim zdaniem, prawdziwe piękno. O to właśnie chodziło – żeby zarejestrować instrument w danej przestrzeni takim, jakim jest.

TDGM: Co najbardziej podoba się Tobie w tym nurcie?

Wojtek Szczepanik: Szczerość.

TDGM: „Instynkt” jest Twoją drugą płytą. Opowiesz coś o debiucie?

Wojtek Szczepanik: Debiutancki album, „Margines”, to zbiór ośmiu utworów. Przeplatają się w nich chwytliwe melodie z ciekawymi, rytmicznymi kombinacjami. Płyta charakteryzuje się prostotą – to jej główny atut. Nagrałem ją, mając trzy lata stażu z fortepianem, więc stosunkowo mało. Mimo to brzmi profesjonalnie i na swój sposób ciekawie, ponieważ w „Marginesie” słychać młodzieńczą energię, pasję i świeżość. W tamtym czasie inspiracje czerpałem głównie od Ludovica Einaudiego i Yanna Tiersena.

TDGM: „Instynkt” powinien kojarzyć się z odpoczynkiem, odskocznią od pędzącego świata. A „Margines”?

Wojtek Szczepanik: Tytuł „Margines” naszedł mnie w kościele. Moje najlepsze pomysły wpadają mi do głowy właśnie w kościele. Margines jest takim miejscem w zeszycie, którego się nie zauważa, ale kiedy chcesz zapisać coś ważnego, jakąś datę, numer itp., to najczęściej kierujesz długopis na ten obszar oddzielony czerwoną linią. Wtedy nagle zaczynasz go widzieć. Tak samo jest z muzyką – gdy ją poznasz, to do niej wrócisz. Jeśli jednak jej nie poznasz, nie zauważysz jej w gąszczu masowych produkcji muzycznych.

TDGM: Najnowszy album wydałeś po trzech latach od ukazania się „Marginesu”. Ile czasu pracowałeś nad „Instynktem”?

Wojtek Szczepanik: Sam materiał został napisany w przeciągu paru miesięcy, dłużej trwało przygotowanie sesji nagraniowej. Trzeba było znaleźć miejsce z odpowiednią akustyką, czyli przestrzeń ograniczoną z każdej strony drewnem. Znalazłem małą kapliczkę w Palczewie, w województwie pomorskim. Wtedy zaczęły się rozmowy z proboszczem, a także z biskupem. Po około trzech miesiącach dostałem pozwolenie, by wejść do kościółka z pianinem. Wtedy się zaczęło…

TDGM: Skąd pomysł na nagranie płyty w kaplicy?

Wojtek Szczepanik: Chciałem stworzyć coś nowego. Zależało mi na tym, aby znaleźć odpowiednie brzmienie dla swojej muzyki, niecodzienne. Akustyka w drewnianym pomieszczeniu jest o tyle ciekawa, że charakteryzuje się ciepłą i głęboką barwą. Ustawiliśmy około siedmiu mikrofonów w różnych miejscach, aby zarejestrować rzeczywisty, naturalny pogłos. Podczas miksu materiału w studiu pracowano głównie na pogłosie pochodzącym z kaplicy. Dzięki takiej realizacji otrzymano naturalny, może nie do końca idealny, ale prawdziwy dźwięk. W nagraniach występują ciekawe detale, takie jak dźwięki stóp naciskających pedały, uderzenia palców o klawisze czy nawet ptaki ćwierkające poza kaplicą, w końcu to była wieś… Przy okazji kościółek okazał się być przepiękny, więc musieliśmy nagrać też obraz – tak powstał krótki dokument o „Instynkcie”.

TDGM: Jaka była pierwsza reakcja proboszcza i biskupa na Twój pomysł?

Wojtek Szczepanik: (śmiech) Wyobraź sobie, że przychodzi do ciebie dzieciak i mówi: „fajny kościół, mogę nagrać tu płytę?”. Mniej więcej tak zacząłem, bo nigdy nie tworzyłem podobnych projektów. Początki są trudne i tak właśnie było tym razem. Po kilku miesiącach notorycznego dzwonienia do proboszcza, stwierdził, że rzeczywiście mi zależy i skierował list do biskupa, który nie miał problemów z udzieleniem pozwolenia na rejestrację muzyki w kaplicy. Dostałem warunki, spełniłem je i zaczęliśmy nagrania.

TDGM: Co było największym wyzwaniem w związku z procesem nagrywania „Instynktu”?

Wojtek Szczepanik: Namówienie proboszcza do mojej idei i zapewnienie go, że nie odprawię czarnej mszy w kościele. Reszta była już tylko przyjemnością.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Tau „On” [unboxing]

Tau „On”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wygląda płyta Tau pt. „On”:

Silver „Hołd dla ulic” [unboxing]

Silver „Hołd dla ulic”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta Silvera pt. „Hołd dla ulic”:

The Abstract „Nowy początek” [unboxing]

The Abstract „Nowy początek”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta rapera nagrywającego pod pseudonimem The Abstract pt. „Nowy początek”:

B.R.O „Nowy rozdział” [unboxing]

B.R.O „Nowy rozdział”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta B.R.O pt. „Nowy rozdział”: