„#3”

Chillove „#3” [unboxing]

Chillove „#3”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta Chillove pt. „#3”:

Reklamy

Chillove „#3” [RECENZJA]

Chillove „#3”
8.12.2017

Chillove twierdzą, że ich najnowsza płyta, „#3”, jest wynikiem poszukiwań nowego, ciemniejszego i bardziej szorstkiego brzmienia. I to będzie pierwsza kwestia, którą poruszę, gdy spotkam się z duetem, by przeprowadzić wywiad. Nie słyszę bowiem na nowym albumie Ani i Waldka żadnych nawet naleciałości mroku czy szorstkości. Jestem więc ogromnie ciekawa ich perspektywy.

„#3” jest materiałem innym niż zeszłoroczny krążek zatytułowany „29/9”. O ile pierwsza długogrająca płyta duetu była chilloutowo-dance’owa, tak nowy album jest w pełni chilloutowy. Nie oznacza to oczywiście, że na „#3” brakuje elektronicznego brzmienia, przy którym chce się pobujać głową. Ewentualne obawy niech rozwieją utwory takie jak np. „Kochajhaj”, „Gra. My. Wy.” (o nieco kraftwerkowym sznycie) czy „Dzieckiem” (kojarzący się z hitem Roberta Milesa, „Children”, absolutnie nie ze względu na tytuł).

Przy czym ten ostatni doskonale nakreśla chilloutowy charakter „#3”. I trudno mi się w tej kwestii zdecydować: czy takiej aury nadają płycie teksty napisane przez Szymona Barabacha, czy jednak wokale Ani i Waldka? Najprościej byłoby to skwitować faktem, że na 10 utworów, które trafiły na album, tylko trzy są energiczne. To jednak raczej nie to, tutaj chodzi o coś więcej. Na teksty wskazywałaby ich oryginalność – w większości bowiem nie są to łatwe linijki, których sedno ukazuje się już przy pierwszym odsłuchu, nie nadają się więc do tego, by wyśpiewywać je beztrosko, tupiąc przy tym nogą. Z kolei kwestia wokali jest dosyć oczywista – Ania i Waldek śpiewają po prostu tak, że słucha się ich z ogromną przyjemnością, zwłaszcza że idealnie komponują się z muzyką.

Na szczęście recenzenckie rozstrzygnięcie najważniejszej nawet kwestii nie jest nikomu potrzebne do tego, by cieszyć się najnowszą płytą Chillove. Ten krążek pięknie brzmi, a przecież tylko o to chodzi w muzyce. Jeśli zatem jeszcze nie znacie „#3”, poznajcie koniecznie.

5/5

[Katarzyna Janik/TDGM]

Premiera nowej płyty Chillove [MUSIC]

Chillove / fot. Anna Zielińska

Dziś premiera nowej płyty duetu Chillove. Po wydanej w grudniu 2015 roku EP-ce pt. „Great Deal”, długogrającym krążku zatytułowanym „29/9”, który ukazał się w zeszłym roku (nakładem Agencji Muzycznej Polskiego Radia), przyszedł czas na „#3”. Najnowszy album Ania i Waldek postanowili wydać własnym sumptem.

Do współpracy przy „#3” duet zaprosił tekściarza Szymona Barabacha. Jak sami twierdzą, ich najnowsza płyta jest wynikiem poszukiwań nowego, ciemniejszego i bardziej szorstkiego brzmienia. Co więcej, ten krążek ma ukazać dojrzalszą odsłonę Chillove.

Album jest już dostępny w serwisach streamingowych, a jego fizyczną wersję można zamawiać na stronie duetu: www.chillove.pl, do czego oczywiście zachęcamy.