INTRO Festival

ONUKA – o tradycjach, Ukrainie i sukcesie [WYWIAD]

ONUKA

ONUKA

ONUKĘ można śmiało postrzegać w kategorii fenomenu na europejskiej scenie muzycznej. Choć przed nimi wielu artystów łączyło już folklor z muzyką nowoczesną, w twórczości tego duetu jest coś niezwykłego. Już samo osadzenie brzmienia tradycyjnych ukraińskich instrumentów pomiędzy połamanymi dźwiękami elektroniki pozwala doświadczyć słuchaczowi czegoś nowego. To jednak nie wszystko. ONUKA to przede wszystkim artyści z misją. Zależy im na tym, by uświadamiać ludzi, że tradycje i kultura narodowa to coś cennego i w erze globalizacji można o nie dbać. O tym też przeczytacie w wywiadzie z liderką ONUKI – Natą Żyżczenko.

TDGM: Wiem, że Twoja miłość do muzyki wynika z Twojej relacji z ukochanym dziadkiem, ale można odnieść również wrażenie, że muzyka stanowi też swego rodzaju narzędzie w Twoich rękach lub raczej ustach. Co chciałabyś, żeby ludzie usłyszeli w Twojej twórczości?

ONUKA: Jak śpiewa Patti Smith: „ludzie mają moc, moc, by marzyć, by rządzić”. My też ją mamy i wykorzystujemy do tego, aby opowiedzieć światu o bogactwie ukraińskiej kultury i współczesnej elektroniki. Uważam, że w ostatnich latach rynek masowy zabija tradycje i to, co autentyczne na tym świecie. W rezultacie tracimy ważną część naszej historii. Nieważne czy mówimy o Ukrainie, Islandii czy Trynidadzie i Tobago. Każde z tych miejsc ma w sobie o wiele więcej niż Coca-Colę i kawałki Taylor Swift puszczane w radiostacjach. Swój własny język, tradycje, folklor. Bardzo chciałabym, aby ludzie usłyszeli o tych wszystkich wspaniałych aspektach mojego kraju przez muzykę ONUKI.


TDGM: Co jest dla Ciebie najważniejsze w kontekście tworzenia muzyki?

ONUKA: To, aby nie zdradzić samej siebie i swoich przekonań. Przede wszystkim chcę być szczera wobec siebie. Nie chcę iść w kierunku mainstreamu. Chcę nadal robić muzykę tak, jak ją czuję. Prawda jest czystą i potężną siłą. Większość ludzi nie wie jednak, jak sobie z nią radzić i jak z niej korzystać.

TDGM: Myślisz, że ludzie spoza Ukrainy, którzy nie rozumieją Waszego języka, mogą mieć jakiś problem ze zrozumieniem Waszej muzyki i tego, co chcecie im przekazać?

ONUKA: Jeśli mówimy o muzyce pop czy rock, szczególnie w odniesieniu do młodszych odbiorców, język angielski staje się kluczem do tego, aby stać się bardziej rozpoznawalnym na świecie. Ale od każdej reguły są wyjątki. Obecnie w moich kawałkach staram się mieszać angielski z ukraińskim. Wydaje mi się, że łączenie ze sobą dwóch języków w jednej piosence daje całkiem niezły efekt. Obserwując reakcję ludzi w różnych krajach, odnoszę wrażenie, że bardzo dobrze rozumieją naszą muzykę, bez względu na to, czy znają ukraiński, czy też nie.

TDGM: W wielu wywiadach pytano Cię o Twoją fascynację muzyką folkową. Mnie interesuje dlaczego ją porzuciłaś, gdy miałaś 18 lat i co sprawiło, że postanowiłaś wrócić do korzeni?

ONUKA: W moim życiu są dwa rozdziały, które wpłynęły na powstanie ONUKI. Muzyka folkowa jest jednym z nich. Drugim jest muzyka elektroniczna. Jestem ogromną fanką tego gatunku. Moje pierwsze projekty (KOOQLA i Tomato Jaws) były skupione wyłącznie wokół niego. Te dwa rozdziały postrzegam jako czas poszukiwań i cieszę się, że coś takiego miało miejsce. Dzięki temu teraz mogę tworzyć właśnie taką muzykę, jaką gramy jako ONUKA.

TDGM: Poprzez ONUKĘ łączysz tradycję z nowoczesnością. To tak, jakbyś łączyła teraźniejszość z przeszłością. Co zatem powiedziałabyś młodszej sobie na temat tworzenia muzyki?

ONUKA: Nie poddawaj się. Będzie ciężko, ale jednocześnie interesująco.

TDGM: Ukraina jest krajem o trudnej sytuacji politycznej. Czy to wpływa na Twoją karierę? Masz w związku z tym jakieś problemy związane z graniem koncertów czy wykonywaniem którychś utworów?

ONUKA: Sytuacja na Ukrainie niewątpliwie dotyka mnie i innych muzyków. Odzwierciedlenie tego można znaleźć w naszej muzyce. To jednak nigdy nie wpłynęło na nasze koncerty czy setlisty. Jesteśmy wolni w tym, co robimy.

TDGM: ONUKA powstała w 2013 roku, w 2014 wydaliście debiutancki album. Jako moment przełomowy dla swojej kariery uważacie rok 2017, po występie na Eurowizji. W ubiegłym roku z kolei wyszedł Wasz drugi krążek. Czy według Ciebie jesteście na dobrej drodze do sukcesu? Czy może już go osiągnęliście?

ONUKA: Sukces to szerokie spektrum różnych kolorów. W kontekście zespołu możesz osiągnąć pewne cele, które pozwolą ci zobaczyć część tych barw, podczas gdy inne wciąż jeszcze pozostają ukryte. Możesz mieć miliony wyświetleń na YouTube’ie, a nikt nie pojawi się na koncercie. Możesz wydać album, który będzie hitem, a jednocześnie będzie zupełnie pozbawiony sensu. I w drugą stronę. Wydaje mi się, że od samego początku naszej kariery, przez „Vidlika” czy „Mozaїкę”, przez Eurowizję czy Sziget – wciąż jesteśmy na drodze do sukcesu.


TDGM: Czym zatem jest dla Ciebie sukces w odniesieniu do Twojej muzyki?

ONUKA: Zarówno z perspektywy osoby, jak również i muzyka sukcesem jest dla mnie być słyszaną. Moją misją jest szerzenie unikalności muzyki ukraińskiej wśród ludzi na całym świecie. Jeśli dzięki temu więcej osób będzie miało szansę dowiedzieć się o naszych tradycjach, kraju, języku – uznam to za sukces.

TDGM: Graliście na Intro Festivalu po wypuszczeniu pierwszego krążka, graliście po wypuszczeniu drugiego. Czy to oznacza, że zagracie też na nim po wydaniu trzeciego albumu?

ONUKA: Chcielibyśmy zagrać w Polsce więcej koncertów. Czujemy się tutaj jak w domu i nie jest to fraza, której używamy w każdym z krajów, w których gramy. Zawsze jesteśmy tutaj ciepło odbierani i wiem, że osób, które słuchają naszej muzyki, przybywa. Wierz mi lub nie, ale ludzie, którzy brali udział w naszym koncercie na WROsoundzie, pojechali również na Intro Festival, by pokazać nam swoje wsparcie. To bezcenne.

[Magda Rogóż/TDGM]

Reklamy

Odyseusz Olbiński – o INTRO Festivalu [WYWIAD]

INTRO Festival 2016

INTRO Festival 2016

Znacie największe festiwale muzyczne, które odbywają się w Polsce. Chętnie poznajecie jednak również te mniejsze, bo nierzadko ostatnio okazuje się, że z przeróżnych powodów lepiej pojechać właśnie na jakiś mniejszy event. Jednym z festów, na których warto się pojawić w najbliższym czasie, jest INTRO Festival zaplanowany na 6 sierpnia w Raciborzu. Będzie to już trzecia odsłona wydarzenia, za którym stoi kilku fascynatów. Jednym z nich jest Odyseusz Olbiński, który odpowiedział na kilka naszych pytań, zdecydowanie potwierdzając to, co zostało napisane wcześniej – na INTRO Festivalu warto być.

TDGM: Festiwale muzyczne nie są może zarezerwowane wyłącznie dla dużych miast, ale Racibórz? Skąd pomysł i może nawet swoista odwaga na zrobienie festiwalu muzyki elektronicznej w Raciborzu, w miejscowości, o której mało kto słyszał?

Odyseusz: Festiwale tworzy się głównie w dużych miastach dzięki bazie, rozwiniętym środowiskom muzycznym i – przede wszystkim – otoczeniu bogatszych samorządów czy sponsorów. Przy ich wsparciu budowanie marki od zera przychodzi „nieco” łatwiej. Nie trzeba mówić, że wszystko się rozbija o pieniądze. Gdy jednak odsuniemy wymienione argumenty na bok – wielkość miasta przestaje mieć znaczenie. Pięknych lokalizacji w kraju nie brakuje, potencjału ludzi także i są przykłady znanych festiwali poza głównymi aglomeracjami. W Raciborzu stworzyliśmy projekt INTRO 2020 i długoterminowy plan uwzględniający kwestie naszego miejsca w szeregu. Projekt dotyczy kontrastu i połączenia nowoczesności z historią. Zamek stał się inspiracją do budowy innego smaku, atmosfery i unikatu muzycznego. Czegoś, co wyróżni nas od masowych festiwali, stadionów, lotnisk i ton stali, na której występują najdrożsi headlinerzy. Znane wszystkim ogromne przedsiębiorstwa stają się coraz bardziej powtarzalne. Spełniają swoje role, ale czym się różnią? Kolorem trawy? Brak im nieco „ducha”, więc od niego zaczęliśmy budowę INTRO. I dla przyjeżdżających pierwsze uderzające odczucie to atmosfera. Czuć tu hande made, nie fabrykę. Dla samego Raciborza event też dużo znaczy. Ludzie powoli się przekonują i żyją poczuciem nadziei, małe firmy nas wspierają, ludzie prywatnie pomagają, ile się da. To zaraźliwe. Atmosfera INTRO jest niepowtarzalna paradoksalnie dzięki naszej kuli u nogi – małomiasteczkowości.

TDGM: No dobrze, ale mówisz, że rozpisaliście projekt INTRO 2020. Zatem co ma się wydarzyć w 2020 roku?

Odyseusz: Symbolicznym wektorem jest GusGus na Zamku w 2020 roku. Tak się rozpoczął długoterminowy, małomiasteczkowy plan, by doprowadzić festiwal do „wystarczającego” poziomu. „Wystarczający” poziom z czasem zmienił się w projekt „wyjątkowego” festiwalu muzyki elektronicznej i sztuki światła. Połóżmy przy tym nacisk na słowo „sztuka”, bo dzięki technologii można tworzyć spektakularne świetlne dzieła. W tym roku pierwszy mapping 3D Kaplicy Zamkowej z 1288 roku. Tving Stage Design tworzy kreację i zamierzamy korzystać z rozwoju możliwości technicznych, by jeszcze bardziej skontrastować Zamek. Do 2020 roku będą trwały prace nad wirtualną architekturą całego obiektu, by odbiorca w dzień otoczony był historycznymi murami Piastów, a nocą przeniósł się w przyszłość. Zamek ma białe elewacje, potencjał do wykorzystania projektorów wielkoformatowych i najnowszych urządzeń. Oprócz tego, dostaliśmy zielone światło od Prezydenta Miasta i Starosty na powiększenie festiwalu od 2017 roku o bulwary nadodrzańskie i stworzenie minimiasteczka z kolejnymi scenami muzycznymi. W następnym etapie przewidziane jest przejście w dwudniowy format, ożywienie rzeki itd. Mamy co robić.

ONUKA

ONUKA

TDGM: Brzmi ambitnie. Co jest zatem najtrudniejsze podczas organizacji takiego wydarzenia, wyłączając kwestię oczywistą, czyli zorganizowanie funduszy?

Odyseusz: Determinacja i ciężka praca. Znowu wracam do małego miasteczka – nie można się zrażać, gdy zderzasz się ze ścianą i ktoś ciebie nie rozumie. Daj mu czas i rób swoje, bo dokładnie tę samą mozolną drogę przejdziesz w kolejnych etapach. Zrozumienie idei festiwalu w mieście, zrozumienie w województwie, zrozumienie w Warszawie. Zamknęliśmy dopiero pierwszy etap. Druga kwestia to, niestety, budżet. Nasze stowarzyszenie wspierają lokalni przedsiębiorcy. Owszem, Urząd Miasta dotuje mapping 3D Kaplicy Zamkowej, ale przy budżecie jaki masz, musisz trzymać bardzo restrykcyjnie założony plan finansowy. Chcąc „szybciej” i „mocniej”, można za dużo i za drogo. To grozi bankructwem idei. Staramy się więc ostrożnie i pokornie organizować INTRO. Markę i odbiorcę trzeba wypracować – nie da się tego kupić.

TDGM: Ok, Wasz plan wypalił, w tym roku odbędzie się już trzecia edycja INTRO Festivalu. Można to już uznać za sukces czy dopiero za rozgrzewkę?

Odyseusz: W konkursie na najbardziej innowacyjny projekt kultury w Polsce, organizowanym przez Academy Virgin Mobile (patronem było Narodowe Centrum Kultury), z 600 festiwali, teatrów, galerii, kolektywów artystycznych dostaliśmy się do finałowej piętnastki. I tam, na którymś etapie w biznesplanie Canvas musiałem określić jeden stały element INTRO. Otóż jedyną stałą projektu jest zmiana. Festiwal będzie ewoluował zawsze. Nawet przy wirtualnej architekturze Zamku nie powtórzą się te same ściany. Powiedzmy, że podczas którejś edycji będzie rok natury – nocą zamek zamieni się więc w dżunglę. Nigdy nie powtórzy się to samo INTRO. Nie powiedziałbym zatem, że to rozgrzewka. 2016 rok to kolejny etap realizacji projektu. Dla nas przełomowy w kontekście jakości, mappingowania pierwszej z pięciu wielkich ścian zamku i po raz pierwszy sięgnięcia po odbiorcę krajowego. Będzie też sporo gości z Czech.

TDGM: Co będzie najjaśniejszym punktem tegorocznej odsłony wydarzenia?

Odyseusz: Muzyka, bo dotąd nie rozmawialiśmy o najważniejszym. Trudno powiedzieć, co zaskoczy najbardziej. Oczywiście najjaśniejszym punktem jest zespół ONUKA z Ukrainy. Niebywały poziom artystyczny, trzy piękne i utalentowane kobiety z zespołem muzyków za plecami, dopracowana produkcja, wizualizacje. Elektronika z elementami klasycznych instrumentów ukraińskich. To bez wątpienia światowy poziom. Micronaut z Niemiec to według nas Fatboy Slim z namiastką dubstepu – wielka moc. Azjatycka królowa techno Nakadia z Tajlandii? Sam nie wiem, co będzie najjaśniejszym punktem. Jacek Sienkiewicz? Sarcast? Pierwszy mapping 3D Zamku? Artyści klasyczni, jak Richie Madano z 10-metrowym obrazem live czy witrażystka tłucząca szkło? Tu razem z Wami pozostanę w oczekiwaniu.

TDGM: Będziecie zadowoleni, jeśli po INTRO Festival 2016…?

Odyseusz: …powiemy sobie: „to był piękny, słoneczny weekend”! To jedyna rzecz, na którą nie mamy wpływu.

[KJ/TDGM]

INTRO Festival 2016 [FESTIWAL]

INTRO Festival

INTRO Festival

Nie tylko w Gdyni, Warszawie czy Poznaniu organizuje się eventy, które co roku bierze się pod uwagę, planując sobie festiwalowe przygody. W Polsce pojawia się coraz więcej imprez, na których warto się pojawić i które z edycji na edycję robią się coraz ciekawsze.

O Raciborzu najpewniej mało kto słyszał tak w ogóle, a jeszcze mniej osób mogłoby skojarzyć to miasto z jakimkolwiek festiwalem. Tymczasem w tym śląskim mieście odbędzie się w tym roku kolejna już odsłona INTRO Festivalu.

Event zaplanowano na 6 sierpnia. Wtedy właśnie raciborski Zamek Piastowski wypełniony zostanie muzyką elektroniczną. W ramach INTRO Festival wystąpią: ONUKA (UA), Jacek Sienkiewicz (PL), Micronaut (DE), Sarcast (PL), Nakadia (TAI), Chris Sadler (GB), Robbie&Juvi (CZ), Seb & Rodrigezz (PL), Furrier (PL).

To jednak nie wszystko, bowiem w tym roku podczas imprezy pojawi się dodatkowo ultranowoczesny mapping 3D na bryle XIII-wiecznej kaplicy zamkowej. Do tego ogromna kurtyna ledowa VJ-ów i wielobarwne fixy laserów – będzie zatem nie tylko czego posłuchać, ale i na co popatrzeć.

Aktualna cena biletu na festiwal to 35 zł.

Wydarzenie na Facebooku:
INTRO Festival 2016 / Racibórz / Zamek Piastowski / 6 sierpnia 2016