Magic Records

LP – o „Heart to Mouth”, pisaniu piosenek i byciu wzorem do naśladowania [WYWIAD]

LP

Wywiad z LP to jeden z tych, które widnieją na naszej bucket list. Czekałyśmy na taką możliwość prawie dwa lata, jednak do tej pory zawsze pojawiało się coś, co krzyżowało nasze plany. Z artystką udało nam się w końcu spotkać podczas jej ostatniej wizyty w Polsce – z okazji promocji najnowszej płyty, pt. „Heart to Mouth”, która ukaże się 7 grudnia. I to właśnie nowy krążek LP był głównym tematem naszej rozmowy.

[Magda Rogóż/Katarzyna Janik/TDGM]

Reklamy

„Lost on You” LP w wersji deluxe [MUSIC]

LP

Znacie ten motyw, kiedy tak bardzo lubicie konkretnego artystę, że chcielibyście posiadać wszystkie jego płyty i to nie tylko w kontekście całej dyskografii? Tak, mówię tutaj o każdym możliwym wydaniu konkretnego albumu. Każdy rodzaj nośnika, „opakowania”, każdą wersję okładki, dosłownie wszystko, co tylko się ukazało. Na naszych półkach w takiej konfiguracji znajduje się na przykład album Justina Timberlake’a pt. „FutureSex/LoveSounds”. Mamy go w digipacku, jewel case’ie i na winylu.

Już niebawem podobnie będzie z płytą LP pt. „Lost on You”. Dziś premierę ma bowiem nowe wydanie tego krążka. Wersja deluxe została wzbogacona o cztery nowe kompozycje oraz dwa nagrania w wersji live. Kto, tak jak my, kolekcjonuje płyty i/lub kibicuje artystce od dawna, ten zrozumie, że album musi znaleźć się na naszym regale obok EP-ki oraz zwykłej wersji krążka.

[Magda Rogóż/TDGM]

RÜFÜS „Bloom” [RECENZJA]

RÜFÜS „Bloom”
Magic Records / 21.10.2016

Mam pewien sentyment do australijskiej sceny muzycznej. Właściwie trudno mi przywołać z pamięci własne odkrycia lub zaprezentowane mi przez kogoś utwory, których twórcami są Australijczycy, a które nie przypadłyby mi do gustu. Nie mam pewności, czy wynika to z tego, że w tej muzyce od razu czuć słońce i radość z życia, czy to po prostu niebywały talent tej konkretnej grupy demograficznej. Co by to jednak nie było, każde kolejne australijskie odkrycie muzyczne daje mi motywację do tego, by bardziej szperać w dźwiękach z drugiego końca świata. I dlatego też nie mogłam nie przesłuchać najnowszego krążka grupy RÜFÜS pt. „Bloom”.

Jest to płyta, którą z czystym sumieniem można nazwać ścieżką dźwiękową dla lata, co zresztą współgra z porą roku, jaka obecnie panuje w Australii. Wydanie takiej płyty w środku australijskiej wiosny było idealnym posunięciem. Z każdego kawałka emanuje bowiem pozytywna energia, a barwne bity zachęcają tylko i wyłącznie do tego, by uderzyć na parkiet i przetańczyć przy tej płycie całą noc. Zresztą, nasza jesienno-zimowa aura wcale nie przeszkadza w innym odbiorze tego albumu. Tęskniąc za ciepłem i słońcem, mogę w wyobraźni przenieść się nad ocean i oddać błogiemu lenistwu, co sprawia, że od razu inaczej patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość.

Co wpływa na taki odbiór „Bloom”? Są to przede wszystkim energiczne kompozycje i bardzo rytmiczne podkłady, które poza tym, że mogą pełnić rolę jedynej playlisty na udanej imprezie, stanowią też rewelacyjne tło dla innych czynności. Duża w tym zasługa jakby nieco leniwego, ale jednak hipnotyzującego wokalu Tyrone’a Lindqvista. Płyta jest na tyle spójna i rytmiczna, że nie przeszkadza, gdy nie powinna, ale jest również na tyle porywająca, że kiedy już skupić uwagę wyłącznie na niej, to trudno nie poddać się podrygiwaniu, tym pozytywnym wibracjom.

„Bloom” to krążek, którym zdecydowanie powinno się cieszyć, przede wszystkim ze względu na atmosferę, jaką buduje. W muzyce rozrywkowej chodzi w końcu o to, żeby dobrze się bawić, a to zdecydowanie ma miejsce w przypadku tego albumu.

4,5/5

[Magda Rogóż/TDGM]

LP „Lost on You” [RECENZJA]

LP "Lost on You" Magic Records / 9.12.2016

LP „Lost on You”
Magic Records / 9.12.2016

Wydawać by się mogło, że aby zaistnieć w showbiznesie, wystarczą talent i odrobina szczęścia. Nie zawsze jednak jest tak różowo. Niektórzy muszą przebyć długą drogę i ciężko pracować na to, by zaistnieć. Najlepszym tego przykładem jest LP, która na swój moment chwały czekała piętnaście lat. Przez ten czas nie tylko pracowała na własny sukces, tworzyła i przelewała własne emocje na papier i dźwięki gitary lub ukulele, ale przewrotnie pomogła piąć się po listach przebojów innym artystom. I aż dziw bierze, że takiego sukcesu, jak ten obecny, nie odniosła już dwa lata temu, kiedy ukazał się jej krążek zatytułowany „Forever for Now”, który aż kipiał emocjami. Ale do rzeczy, bo nie o samej LP miałam pisać, a o jej najnowszej płycie pt. „Lost on You”, będącej niejako kontynuacją EP-ki pt. „Death Valley”.

Zdecydowanym atutem tego krążka są z pewnością teksty. Nic dziwnego, skoro – śmiało można to powiedzieć – pisząc dla innych artystów, LP zjadła na nich zęby. W swoich piosenkach porusza ważne dla siebie kwestie, a na „Lost on You” szczególnie te dotyczące straty, która towarzyszy nam przez całe życie. I choć wszyscy dobrze wiemy, że tak się dzieje, z każdą kolejną stratą bliskiej osoby zawsze trudno nam sobie poradzić. O tym właśnie pisze LP i to w sposób, który trafia prosto w serce.

I chociaż na „Lost on You” trafiły tylko cztery premierowe kawałki („Into the Wild” znany jest już z płyty „Forever for Now”, a „Lost on You”, „Death Valley”, „Other People”, „Strange” i fenomenalne „Muddy Waters” z poprzedzającego najnowszy krążek minialbumu), ten fakt w ogóle nie umniejsza wartości tego albumu, który jest bardzo równy, spójny. Poszczególne kompozycje są, co prawda, utrzymane w różnej stylistyce – obok folkowo-rockowych utworów w postaci „Death Valley”, „Lost on You” czy „Tightrope” znajdziemy tutaj również mocno popowe „No Witness” oraz celujące bardziej w pogranicze elektronicznego brzmienia „Up Against Me”, wszystko jednak pięknie spina wokal artystki. To jej głos, jego modulowanie sprawiają, że Laura generuje w słuchaczu silne emocje i doskonale nimi operuje, prowadząc odbiorców właśnie w te rejony, w które mają trafić przez jej muzykę. Dodajmy do tego jeszcze charakterystyczne pogwizdywanie i lekką nonszalancję samej LP i można przepaść bez reszty. Ja przepadłam, ale mnie LP „kupiła” już jakiś czas temu – kawałkiem pt. „Levitator”.

4,5/5

[Magda Rogóż/TDGM]

LP „Lost on You” [unboxing]

LP "Lost on You"

LP „Lost on You”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wygląda płyta LP pt. „Lost on You”: