„Morze”

Ralph Kaminski – o pracy włożonej w debiutancki album [WYWIAD]

Ralph Kaminski

W zeszłym miesiącu spotkałyśmy się z Ralphem Kaminskim przed jego wrocławskim koncertem, aby – tym razem już „na żywo” – porozmawiać o kilku aspektach jego twórczości. Mamy ogromną nadzieję, że było to pierwsze z przynajmniej jeszcze kilku spotkań z tym cudownym chłopakiem – autor ubiegłorocznego albumu pt. „m o r z e” zachwyca nas już nie tylko swoim muzycznym talentem, ale również osobowością.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Ralph Kaminski wyruszy w trasę koncertową [KONCERT]

Ralph Kaminski / fot. Wiktor Malinowski

Ralph Kaminski / fot. Wiktor Malinowski

Nazwisko Ralpha Kaminskiego automatycznie już wywołuje uśmiechy na naszych twarzach. Jego zeszłoroczny debiut zachwycił nas tak bardzo, że na trasę koncertową czekałyśmy, siedząc jak na szpilkach, a jej ogłoszenie bardzo nas ucieszyło.

Na początku przyszłego miesiąca, dokładnie 4 marca, Ralph zacznie promować „m o r z e” podczas występów na żywo. Artysta, wraz z zespołem My Best Band in the World, wystąpi w 8 miastach i, jak zapowiada, każdy z koncertów będzie wyjątkowy. O tym ostatnim jesteśmy oczywiście przekonane, zatem nie zabraknie nas pod sceną wrocławskiego klubu Vertigo.

4.03 – Jasło, Jasielski Dom Kultury
5.03 – Przemyśl, Scena Bunkier
10.03 – Wrocław, Vertigo
11.03 – Poznań, Dragon
16.03 – Toruń, NRD
17.03 – Łódź, Muzeum Książki Artystycznej
30.03 – Kraków, Szpitalna 1
12.04 – Warszawa, Stodoła

Ralph Kaminski – o występowaniu na żywo i nadchodzącej trasie koncertowej [WYWIAD]

Ralph Kaminski / fot. Paweł Stauffer

Ralpha Kaminskiego poznałyśmy w momencie, gdy usłyszałyśmy genialny utwór pt. „Lights”, za który odpowiedzialny jest również MaJLo. Wrażenie zrobił na nas wówczas nie tylko podkład, ale oczywiście również wokal Ralpha. Co ciekawe, wspomniany kawałek wykreował nam zupełnie inne wyobrażenie o artyście, który w ubiegłym roku wydał album pt. „m o r z e” i zachwycił nas nie tylko wokalem, ale również wrażliwością oraz bezdyskusyjnie ogromnym talentem. W marcu rozpocznie się trasa koncertowa promująca debiutancki krążek Ralpha, więc to dobry moment, aby zadać mu kilka pytań dotyczących występów na żywo.

TDGM: Jak duże doświadczenie w graniu na żywo posiadasz, ile koncertów zagrałeś dotychczas?

Ralph Kaminski: Przeszedłem długą drogę, mając czas na obycie się ze sceną. Głównie w trakcie studiów, gdzie każdego roku, małymi krokami przełamywałem swoje bariery i coraz bardziej otwierałem się przed publicznością. Z moim zespołem, My Best Band in the World, gram od 2013 roku. Pierwszym koncertem była próba generalna dla przyjaciół w Warszawie, dzień później zagraliśmy na dużym festiwalu teatralnym w Szwajcarii. Wszyscy członkowie MBBITW to ogromnie utalentowani i doświadczeni muzycy, doskonale się rozumiemy i uzupełniamy. Od tych kilku lat na scenie spotkało nas wiele ważnych występów, w różnej formie i w przeróżnych warunkach. Jesteśmy jak najbardziej gotowi na pierwszą trasę.

TDGM: My Best Band in the World to ludzie, z którymi nagrałeś debiutancki album?

Ralph Kaminski: W znacznej części tak. Na albumie gościnnie grają również muzycy, o których marzyłem, żeby zostawili na nim swój ślad.

TDGM: Co najbardziej lubisz w występach na żywo?

Ralph Kaminski: Kontakt z publicznością. Wszystko, co robię, jest dla widzów, po to, żeby pobudzić ich emocje i dać im rozrywkę. Ogromnie się przy tym spełniam.

TDGM: Jest coś takiego w graniu live, co ma według Ciebie wyraźną przewagę nad pracą w studio?

Ralph Kaminski: Za każdym razem jest inaczej, kreuję swoje historie bezpośrednio ze słuchaczami, czując ich energię.

TDGM: Akustyczna wersja utworu „Lights”, nagranego z My Best Band in the World właśnie, jest obietnicą rewelacyjnych koncertów, zdajesz/zdajecie sobie z tego sprawę? 

Ralph Kaminski: Jak najbardziej! Nagraliśmy ją po to, żeby przybliżyć słuchaczom to, jak gramy na żywo i jeszcze bardziej zachęcić do udziału w naszych koncertach.

TDGM: Album „m o r z e” zebrał świetne recenzje. Generuje to w Tobie presję względem trasy koncertowej, czujesz, że musisz dać z siebie teraz jeszcze więcej, kiedy już staniesz przed tymi wszystkimi ludźmi?

Ralph Kaminski: Nie odczuwam presji, zawsze daję z siebie 100% – taką mam zasadę od lat. Powtarzam sobie: „rób coś na 100% albo nie rób tego w ogóle”.

TDGM: A jak w ogóle idą Tobie/Wam przygotowania do trasy? Wyprasowałeś golfy

Ralph Kaminski: Prace idą pełną parą, część muzyczna jest już dopięta i dopracowana. Scenografia jest już prawie gotowa, pozostało tylko wyprasować golfy, spakować brokat i doszyć ostatnie cekiny.

TDGM: Czego, poza doskonałą muzyką oczywiście, można spodziewać się na Twoich nadchodzących występach na żywo, szykujesz coś specjalnego?

Ralph Kaminski: Na pewno nie odegramy zwyczajnie materiału z mojej płyty. Występ na żywo niesie ze sobą opowieść, która będzie podrasowana różnymi elementami – „m o r z e” jest czymś w rodzaju spektaklu. Na trasie szykujemy niespodzianki oraz występy zaproszonych gości. Każdy koncert będzie wyjątkowy.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Ralph Kaminski „Morze” [unboxing]

Ralph Kaminski "Morze"

Ralph Kaminski „Morze”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wygląda płyta Ralpha Kaminskiego pt. „Morze”:

Ralph Kaminski „Morze” [RECENZJA]

Ralph Kaminski "Morze" Fonobo / 14.11.2016

Ralph Kaminski „Morze”
Fonobo / 14.11.2016

Pewnie doskonale wiecie, jak łatwo jest rzucić tekstem „płyta roku!”, kiedy wydany zostaje album, który ogromnie Wam się podoba już po pierwszym odsłuchu. Pewnie niektórzy z Was serwują takie hasło kilka razy w roku, a potem przychodzi końcówka grudnia i żeby „uczciwie” wybrać rzeczoną płytę roku, trzeba się porządnie natrudzić, żeby faktycznie wskazać tylko jedną.

„Morze” Ralpha Kaminskiego to zdecydowanie materiał na płytę roku. Co więcej, to faworyt do tytułu debiutanta roku. I tak, oczywiście, że rzuciłam wiadomym tekstem, gdy wybrzmiały ostatnie dźwięki trzynastej pozycji z tracklisty. Następnie włączyłam krążek jeszcze raz i znów, i ponownie, i tak leci od kilku dni. Tylko Ralph, tylko „Morze”. To jest piękna płyta, kawał doskonałej roboty, ogrom silnych emocji.

Wokal, smyczki, fortepian, teksty – wszystko na tym krążku brzmi doskonale. Kompozycje są nie mniej przejmujące niż głos Ralpha. Głos, z którym ten chłopak w imponujący sposób robi sobie, co chce (np. „Mój hymn o Warszawie”), wyśpiewując przy tym świetne teksty (np. „Grudniowa piosenka”). Co lepsze, historie zaprezentowane na „Morzu” opowiadane są nie tylko słowami, ale także muzyką. To tak, jakby Ralph był aktorem na deskach teatru, a muzyka scenografią. No i ta spójność… Ogromna spójność tego albumu wylewa się z każdego utworu. Posłuchajcie „Meybick Song”, zwróćcie uwagę, jak zmienia się nastrój, tempo, jak tam wszystko do siebie pasuje w każdej sekundzie tego kawałka – majstersztyk.

Za chwilę koniec listopada, potem będzie grudzień, mniejsze lub większe plebiscyty. Ralph się w nich znajdzie, „Morze” się w nich znajdzie. I zgarną wysokie noty. To oczywiste. Obok tego albumu nie sposób bowiem przejść obojętnie, ale czytanie o tym nie jest najlepszą opcją. O takich płytach chyba w ogóle nie powinno się rozmawiać – ich się po prostu słucha.

5/5

[Katarzyna Janik/TDGM]