polska muzyka

Dawid Podsiadło „Małomiasteczkowy” [unboxing] – powered by MOICO

Dawid Podsiadło „Małomiasteczkowy”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczna płyta – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta Dawida Podsiadło pt. „Małomiasteczkowy”:


__________________________________________________

Wejdź do świata MOICO i dołącz do alternatywy!

MOICO to najnowocześniejszy dostawca mediów domowych na terenie Wrocławia i Oławy. Brak umowy terminowej, symetryczne łącze internetowe, interaktywna telewizja i stałe wsparcie techniczne.

Ofertę MOICO znajdziesz tutaj: https://www.moico.pl/oferta.html

FB: https://www.facebook.com/EnjoyMoico
IG: https://www.instagram.com/moico_enjoylife

Reklamy

Nosowska „Basta” [unboxing] – powered by MOICO

Nosowska „Basta”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczna płyta – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta Nosowskiej pt. „Basta”:


__________________________________________________

Wejdź do świata MOICO i dołącz do alternatywy!

MOICO to najnowocześniejszy dostawca mediów domowych na terenie Wrocławia i Oławy. Brak umowy terminowej, symetryczne łącze internetowe, interaktywna telewizja i stałe wsparcie techniczne.

Ofertę MOICO znajdziesz tutaj: https://www.moico.pl/oferta.html

FB: https://www.facebook.com/EnjoyMoico
IG: https://www.instagram.com/moico_enjoylife

BonSoul (Bonson x Soulpete) „Kiwka, Fifka, rap do piwka” [unboxing] – powered by MOICO

„Kiwka, Fifka, rap do piwka”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczna płyta – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta pt. „Kiwka, Fifka, rap do piwka”, za którą odpowiedzialni są Bonson i Soulpete (BonSoul):


__________________________________________________

Wejdź do świata MOICO i dołącz do alternatywy!

MOICO to najnowocześniejszy dostawca mediów domowych na terenie Wrocławia i Oławy. Brak umowy terminowej, symetryczne łącze internetowe, interaktywna telewizja i stałe wsparcie techniczne.

Ofertę MOICO znajdziesz tutaj: https://www.moico.pl/oferta.html

FB: https://www.facebook.com/EnjoyMoico
IG: https://www.instagram.com/moico_enjoylife

JAAA! „Bujillo” [unboxing] – powered by MOICO

JAAA! „Bujillo”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczna płyta – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wydana została płyta JAAA! pt. „Bujillo”:


__________________________________________________

Wejdź do świata MOICO i dołącz do alternatywy!

MOICO to najnowocześniejszy dostawca mediów domowych na terenie Wrocławia i Oławy. Brak umowy terminowej, symetryczne łącze internetowe, interaktywna telewizja i stałe wsparcie techniczne.

Ofertę MOICO znajdziesz tutaj: https://www.moico.pl/oferta.html

FB: https://www.facebook.com/EnjoyMoico
IG: https://www.instagram.com/moico_enjoylife

CHØCØLATE – o muzycznych początkach, słuchaczach i współpracy z innymi twórcami [WYWIAD]

CHØCØLATE

Kiedy usłyszałam CHØCØLATE po raz pierwszy, wydawało mi się, że przez nieuwagę przeklikałam się na SoundCloudzie na konto Bastille, bo z głośników poleciał wokal brzmiący bardzo podobnie do głosu Dana Smitha. Magda z kolei krzyknęła do mnie z innego pokoju, pytając, czy włączyłam jakiś nowy utwór Woodkida. I zanim ktokolwiek zechce wytknąć nam niepotrzebne pogłębianie kompleksów u polskich artystów przez takie właśnie szumne porównania, niech da nam dosłownie kilkanaście sekund, zescrolluje stronę nieco niżej i włączy EP-kę „Jewelry”, by szybko zorientować się, że w przypadku CHØCØLATE o żadnych kompleksach nie może być nawet mowy. A porównania? Z poniższego wywiadu dowiecie się czegoś więcej nie tylko o nich, ale również o innych kwestiach dotyczących zespołu i muzyki, którą tworzą Victor, Piotr, Marcin oraz Krzysztof.

TDGM: Przedstawiając Was, z powodzeniem można użyć sformułowania „młody zespół”, ponieważ – jak przeczytałam w otrzymanych od Was materiałach prasowych – „CHØCØLATE to projekt założony w 2017 roku”…

CHØCØLATE: Jesteśmy swoistym systemem połączeń z wieloma historiami. Krzysiek grał z Victorem już w 2011 roku. Ja (Marcin) grałem w innym zespole od 2012 do 2014 roku, następnie zacząłem współpracować z Victorem. Z Piotrkiem chodziliśmy do jednej klasy, przyjaźnimy się już od dłuższego czasu. W pewnym momencie zaangażowałem go w projekt The Lipstick Monkeys. Swego czasu Krzysiek z Piotrkiem byli współlokatorami. Ostatecznie wszyscy graliśmy indie-rocka jako The Lipstick Monkeys. Zagraliśmy jednak dwa koncerty i uznaliśmy, że ta formuła się dla nas wyczerpała. Tak właśnie zaczęliśmy tworzyć projekt CHØCØLATE, którego pierwszy singiel był jeszcze, co prawda, indie-rockowy, ale później zaczęliśmy eksperymentować z muzyką elektroniczną coraz bardziej. Nasz artystyczny rozwój słychać na EP-ce pt. „Jewelry”, której zamysłem było zaprezentowanie naszej muzycznej ewolucji.


TDGM: Jaką muzykę gracie i czym konkretnie zajmujecie się podczas tworzenia?

CHØCØLATE: Tworzymy muzykę głównie na komputerach, w Abletonie. Każdy z nas zajmuje się krojeniem sampli, korzystamy z masy wtyczek. Dodatkowo ja (Marcin) jestem odpowiedzialny za część basową i dogrywki elektroniczne, Piotrek ogarnia sferę gitarową i elektroniczną, Krzysiek perkusyjną, a Victor to wszystko pięknie otacza wokalem i syntezatorami. Na scenie mamy cztery komputery, syntezator, dwie klawiatury sterujące, ale także „żywe” gitary i perkusję.

TDGM: Co wyróżnia Was na tle innych artystów?

CHØCØLATE: Nie lubimy reklamować naszej muzyki jako oryginalnej. Naszym zadaniem nie jest mówienie o niej w ten sposób. Możemy to udowadniać, ale słuchacze sami muszą to ocenić. Robimy po prostu swoje i robimy to tak, jak nam się podoba. Co nas jednak może wyróżniać to fakt, że Victor jest native speakerem – urodził się w Vancouver, mieszkał tam ponad 10 lat, jego angielski jest bardzo naturalny, jest to jego pierwszy język, więc nie sposób się w tej kwestii przyczepić do niego o jakiekolwiek sztuczne naleciałości.

TDGM: Czy słuchacze porównują Victora do innych wokalistów? Jeśli tak, do kogo?

CHØCØLATE: Tak, słyszałem (Victor) porównania do wokalistów takich zespołów jak Foo Fighters, Foals, Interpol czy The Strokes, ale – szczerze mówiąc – w ogóle nie słyszę podobieństw.

TDGM: A gdybyś sam siebie miał porównać do kogoś, to kto by to był?

CHØCØLATE: Mój (Victor) głos brzmi inaczej w różnych rejestrach, więc trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.

TDGM: Skoro już mowa o innych artystach – opowiecie o swoich ulubionych twórcach?

CHØCØLATE: Nie powiedziałbym (Piotr), że mam ulubionego artystę. Słucham różnej muzyki, ten przekrój uwzględnia zarówno rock, jak i muzykę klubową. U mnie to się stale zmienia, średnio co pół roku mam fazę na słuchanie kogoś innego. Aktualnie – Bass Astral x Igo.

Ja (Krzysztof) natomiast śledzę poczynania wykonawców spod szyldu QueQuality. Przysłuchuję się ich nowym kawałkom, zwracając przy tym szczególną uwagę na brzmienie perkusji elektronicznej.

U mnie (Marcin) z kolei lecą ostatnio tacy artyści jak Rasmentalism, Taco Hemingway, Overwerk, Disclosure czy Bass Astral. Twórczość tego ostatniego ma dla mnie charakter edukacyjny – czerpię od Kuby Tracza bardzo dużo inspiracji.

Ja (Victor) przez ostatnie dwa miesiące katowałem hardbassy. Byliśmy nawet ostatnio na imprezie hardbassowej. Aktualnie słucham Overwerk i Pegboard Nerds.

TDGM: Jakie są Wasze najbliższe muzyczne plany?

CHØCØLATE: Niebawem wydamy EP-kę i opublikujemy teledysk, zatem aktualnie pracujemy bardziej nad kwestiami organizacyjnymi. Jeśli chodzi o muzykę – nad nią zawsze dużo siedzimy. Tworzymy nowe dźwięki, opracowujemy sety koncertowe. Obecnie szlifujemy wszystko tak, żeby jak najlepiej wypaść na żywo. Zimę na pewno spędzimy na koncertowaniu. Całą zimę. Żeby przeżyć tę okropną porę roku. Już teraz możemy potwierdzić występ w Kazimierzu Dolnym, w którym uwielbiamy grać.

TDGM: Co takiego szczególnego jest w Kazimierzu Dolnym?

CHØCØLATE: Atmosfera! Mamy też wrażenie, że tam działają zupełnie inne prawa rynku. Gdy szykujemy się na koncert w jakimś miejscu i widzimy, że na facebookowym wydarzeniu zapisała się konkretna liczba osób, to – mniej więcej – właśnie tylu ludzi widzimy później pod sceną. W Kazimierzu Dolnym natomiast na koncerty przychodzi znacznie więcej osób, niż mógłby to sugerować facebookowy event. Tam ludzie dowiadują się o koncertach ze słupów ogłoszeniowych na rynku. I chodzą na te koncerty, potrafią nawet zapłacić za bilet więcej niż powinni. Mieszkańcy Kazimierza wydają się być świadomi kulturalnie, są przyzwyczajeni do obcowania ze sztuką, chętnie chodzą na koncerty. Dlatego tworzą tak wspaniałą atmosferę, czego efektem są nasze genialne wspomnienia.

TDGM: A kto stoi pod sceną na Waszych koncertach? Potraficie opisać profil swojego odbiorcy?

CHØCØLATE: Dziewczyny! (śmiech) Głównie są to osoby w wieku 18-30 lat, ale my oczywiście nie robimy muzyki pod ludzi w konkretnym wieku.

TDGM: Trudno, żeby artyści mieli wpływ na to, kto ich słucha. Są jednak tacy twórcy, którzy bywają niezadowoleni z faktu, że ich muzyki słuchają gimnazjaliści…

CHØCØLATE: Fani to fani, nieważne, kim są i ile mają lat. To dzięki fanom artyści stają się znani. To fani płacą za bilety i kupują albumy. To chyba bardziej działa tak, że jedni artyści próbują dyskredytować innych przez to, że ich odbiorcami mogą być gimnazjaliści. Tylko dlaczego to jest coś złego? Przecież to chyba dobrze, że młody człowiek słucha muzyki, która może zmienić coś w jego światopoglądzie lub otworzyć jego umysł na inne brzmienia, prawda?

TDGM: Utrzymujecie kontakt ze swoimi słuchaczami? Lubicie z nimi rozmawiać? Czy unikacie ich?

CHØCØLATE: Naszym głównym medium jest Instagram i to właśnie poprzez niego mamy największy kontakt ze słuchaczami. Nie unikamy rozmów z ludźmi. Czasem wydaje nam się, że niektórzy boją się do nas zagadać, mają jakieś opory. Są artyści, którzy czują się lepsi, czują się gwiazdami i stronią od fanów. Osobiście brzydzę się (Victor) takimi ludźmi, takim stawianiem siebie na piedestale. Przecież gdyby nie fani, nie byłoby dla kogo grać.

TDGM: Traktujecie muzykę jako dobrą zabawę czy pracę?

CHØCØLATE: Każdy z nas aktualnie studiuje. Muzyka nie jest dla nas dodatkiem, bo wszystko, co w związku z nią robimy, robimy na 100%, jednak na ten moment musimy pogodzić ją ze studiami. Poza tym, będąc muzykiem w dzisiejszych czasach, dobrze jest mieć coś na wzór „planu B”, np. w postaci pracy zdalnej. Trzeba bowiem mieć świadomość tego, że trendy muzyczne się zmieniają, że może się wydarzyć dużo różnych rzeczy… W każdym razie w kontekście muzyki dajemy z siebie wszystko. Nagrywamy swoje próby, analizujemy później te nagrania i dopracowujemy różne kwestie.

TDGM: Czy Wasze studia mają związek z muzyką?

CHØCØLATE: Moje (Piotr), Marcina i Krzyśka nie mają żadnego związku. Victora poniekąd tak, ponieważ studiuje produkcję medialną (specjalizacja: organizacja produkcji medialnej). Krzysiek rok temu ukończył studium realizacji dźwięku w Warszawie.

TDGM: W Waszych materiałach prasowych przeczytałam (również), że realizatorem zapowiadanej przez Was EP-ki został Bryan David, człowiek współpracujący m.in. z Shakirą czy Miley Cyrus, czyli postaciami, które odniosły ogromny sukces komercyjny. Jak doszło do Waszej współpracy?

CHØCØLATE: Bryan jest amerykańskim producentem z robiącym ogromne wrażenie CV – pracował w Warner Bros., Disney’u, był dwukrotnie nominowany do nagrody Grammy. W lutym, w połowie trasy koncertowej Jewelry Tour, Victor skontaktował się z nim mailowo w celu omówienia warunków współpracy. Po głębszej analizie oferty uznaliśmy, że jesteśmy w stanie udźwignąć to finansowo, jednak potrzebowaliśmy również pomocy osób z zewnątrz, w związku z czym producencko wspierali nas także Adam Lato (m.in. przy brzmieniu gitar) oraz Eugene Shadziul (który współpracuje z Joanną Dark). Brzmienie naszego najnowszego materiału jest zatem efektem pracy łącznie siedmiu osób. I trzeba mieć to na uwadze, ponieważ wyżej wymieniona trójka wniosła bardzo dużo do ostatecznego kształtu tych piosenek. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę, za co jesteśmy im niezmiernie wdzięczni. Mamy nadzieję, że słuchaczom również spodoba się nasz nowy album, ponieważ będzie on znacząco różnił się od debiutanckiego „Jewelry” – spodziewajcie się mocno elektronicznych dźwięków!

[Katarzyna Janik/TDGM]