Puanecki

Puanecki/Nox – o współpracy na odległość i planach wydawniczych [WYWIAD]

Nox/Puanecki // fot. Karol Płoński

Nox/Puanecki // fot. Karol Płoński

Puanecki i Nox poznali się w Słupsku, gdzie obaj się wychowywali. Na pomysł stworzenia wspólnego albumu wpadli jednak dopiero wtedy, gdy wyjechali z Polski, każdy do innego kraju. Nox jest już znany w środowisku muzycznym, Puanecki natomiast swoją „oficjalną” przygodę z muzyką dopiero zaczyna. Płyta pt. „Gold” to ich pierwszy wspólny projekt, który zaprezentowali odbiorcom. Czy będą kolejne? Przeczytajcie poniższy wywiad z chłopakami.

TDGM: Przeczytałam, że obaj pochodzicie ze Słupska. Obecnie jeden z Was (Kuba) mieszka w Dublinie (Irlandia), a drugi (Karol) w Bedford (Anglia). Zgadza się?

Nox: Mieszkam w Maynooth, 15 kilometrów od Dublina, praktycznie są to peryferia miasta.

Puanecki: W marcu mija dokładnie rok, odkąd przeniosłem się ze Słupska do Bedford. Tutaj pracuję.

TDGM: Co więcej, wasza znajomość zawiązała się jeszcze w Słupsku, bo „dorastaliście na jednym podwórku”. Tak było? Chodziliście do tych samych szkół? Jak dobrze się znacie?

Nox: Nigdy nie chodziliśmy do tych samych szkół, nie pochodzimy również z tych samych dzielnic. Los sprawił, że poznaliśmy się na jednych z wakacji, które spędzałem u ciotki. Znamy się – jak myślę – bardzo dobrze, jak brat z bratem.

Puanecki: Wakacje, niemądre pomysły, wspólny język i szereg wspólnych doświadczeń zaprowadził nas tutaj – do przyjaźni. Kuba jest dla mnie jak starszy brat. Odkąd pamiętam, zawsze mogę liczyć na jego wsparcie, nawet teraz, mimo kilometrów, które nas dzielą. Zaszczepił we mnie część swojej pasji i za to mu dziękuję.

TDGM: To ciekawe, że pomysł stworzenia wspólnej płyty zrodził się w Was dopiero teraz, gdy mieszkacie w innych krajach. Jak do tego doszło?

Nox: Karol zaczął tworzyć muzykę kilka lat po mnie, przez lata szlifował styl oraz własne brzmienie. Od lat namawiałem go do nagrania solowej płyty. Myślę jednak, że Karol nadal potrzebuję trochę czasu, aby samemu, bez presji stworzyć solowy projekt. Jednak przyszedł ten moment, kiedy Karol zaczął podsyłać mi naprawdę ciekawe kompozycje, w których widziałem też siebie. Dograłem swoje partie do dwóch z pierwszych kompozycji i tak narodził się pomysł nagrania wspólnego albumu.

Puanecki: Pamiętam doskonale czasy pierwszych projektów Kuby. Wychowałem się na nich. Zaraził mnie tworzeniem własnej muzyki. Początki były trudne, nigdy nie byłem pewny siebie w tej dziedzinie, bałem się krytyki. Kuba był od zawsze moim fanem numer jeden i to jemu powierzałem moje pierwsze garażowe dema. Nasza współpraca nie narodziła się dopiero po wyjeździe z rodzinnych domów, ona przez ten cały czas dojrzewała, rozwijała się – jak myślę – w dobrym kierunku. Patrząc wstecz, poczyniliśmy ogromne postępy, a upragniona przez nas płyta, koniec końców, powstała przy wspólnym udziale.

TDGM: Jak wyglądała wasza praca nad „Gold”?

Nox: Większość podstaw melodyjnych komponował Karol, po czym ja dogrywałem partie perkusji oraz wstępnie aranżowałem całość. Album w 100% powstał na odległość, wymienialiśmy się pomysłami na utwory i każdy z nas po trochę coś zmieniał. Pracujemy na tych samych programach do tworzenia muzyki, używamy podobnych wtyczek, więc nie jest to tak skomplikowane. Finalnie powstało około 12 kompozycji, z czego wybraliśmy 7 najlepszych na album.

Puanecki: Jak wspomniał Kuba, ja zająłem się kompozycjami i melodiami prowadzącymi utwory, on z kolei odpowiadał za „przeszkadzajki”, partie perkusyjne i ogólne brzmienie całości naszych pozycji na płycie. Aranż zmieniał się kolejno na odległość z każdą nową wersją numeru, do tego małe poprawki, coś dodać, coś zabrać. W pewnym momencie śmialiśmy się, zastanawiając się przy tym, czy dojdziemy do tego, która wersja to ta właściwa.

TDGM: Czy tworzenie muzyki na odległość jest uciążliwe, bardziej czasochłonne?

Nox: Nie, jeśli współpracuje się z kimś, z kim można być absolutnie szczerym.

Puanecki: Jest to nawet całkiem wygodny sposób współpracy. Zwłaszcza, że pracowaliśmy w różnych godzinach i nie zawsze byliśmy na każde nasze wzajemne zawołanie. Momentami można było przyznać, że dystans nas rozleniwiał brakiem weny i świeżości, ale na szczęście, koniec końców, efekt jest zadowalający.

TDGM: Kuba, Ty masz mieć porównanie, ponieważ „Gold” nie jest Twoim pierwszym materiałem – co ma większe znaczenie podczas procesu twórczego: warunki, w których się pracuje czy ludzie, z którymi się tworzy?

Nox: I jeden, i drugi czynnik mają takie samo znaczenie. Czasem niekorzystne warunki zniechęcają do tworzenia nowych utworów. Niejednokrotnie ludzie, z którymi dane było mi nagrywać, również podcinali skrzydła. Dlatego też na moim kolejnym solowym albumie będzie tylko trójka gości (wśród nich znajdzie się także Karol). Wracając natomiast do warunków tworzenia muzyki – często najciekawsze kompozycje tworzę w pośpiechu albo robię to przypadkowo.

TDGM: Karol, jak wrażenia po wydaniu debiutanckiego materiału?

Puanecki: Bardzo pozytywne. Spełniło się moje marzenie, czyli krążek w postaci fizycznej, który mogę przekazać rodzinie, znajomym i innym odbiorcom. Cieszy mnie to, że akurat pierwsza płyta jest wspólna, a nie solowa. To dopiero początek przygody, jak sądzę.

TDGM: Masz w planach coś nowego?

Puanecki: Zbieram nowe materiały, pomysły i kreuję pewne wizje w głowie. Czerpię inspiracje z różnych gatunków muzycznych. Mam swój mały plan. Nie chcę za dużo zdradzać, bo nikt nie lubi niedotrzymanych obietnic.

TDGM: Kuba, Ty, jak wiadomo, szykujesz się do wydania kolejnego solowego albumu. Możesz powiedzieć o nim coś więcej?

Nox: Prawdopodobnie już niedługo pojawi się pierwszy singiel promujący „Wildness”. Za stronę wizualną projektu odpowiada Weronika Izdebska (ovors), z kolei za mastering albumu – Noon (Audio Games). Gościnnie pojawi się Karol oraz kilku multiinstrumentalistów. Co do daty premiery – nie potrafię jej sprecyzować, ale na pewno będzie to jeszcze ten rok.

TDGM: A jak się zapatrujecie na kolejny wspólny materiał?

Nox: Co jakiś czas robimy coś razem. Czas pokaże. Konkretnych planów na ten moment raczej nie mamy.

Puanecki: Ciągle współpracujemy, niekoniecznie z jakimś większym zamysłem. Teraz będę udzielał się gościnnie na nowej płycie Kuby. Myślę, że jest bardzo duża szansa na to, że w przyszłości nasz duet ponownie da o sobie znać.

[KJ/TDGM]

Puanecki/Nox „Gold” [RECENZJA]

Puanecki/Nox "Gold" Seventeen Bricks / 25.10.2015

Puanecki/Nox „Gold”
Seventeen Bricks / 25.10.2015

Pojawiają się głosy, że muzyka elektroniczna nie jest łatwa w odbiorze, że nie jest dla każdego. Możliwe. Przyzwyczajeni jesteśmy bowiem do tego, że – jak śpiewała Kasia Nosowska – piosenka musi posiadać tekst. Tymczasem elektroniczne kompozycje to przede wszystkim komputerowe aranżacje, czasem z dodatkiem żywego instrumentarium. Choć coraz częściej tego typu utwory zostają okraszone warstwą tekstową, wciąż dominują wersje stricte instrumentalne. I taki też jest album pt. „Gold” autorstwa duetu Puanceki/Nox.

Mowa o albumie, ale należałoby powiedzieć: minialbumie, gdyż na krążku znalazło się siedem utworów, które łącznie trwają nieco ponad dwadzieścia minut. Nie nad nomenklaturą jednak chciałabym się skupić, a nad wynikiem współpracy wymienionych producentów. O ile pierwszy z nich debiutuje dzięki tej płycie, o tyle Nox znany jest już w środowisku chociażby z albumu zatytułowanego „Mikrokosmos”.

Słuchając „Gold”, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to jedna historia, podzielona na siedem części, swoistych aktów, których klimat, tempo – choć nieznacznie – zmienia się pod wpływem określonych zwrotów akcji. Melodie są do siebie w pewien sposób zbliżone, kompozycje są w stosunku do siebie wyważone. Nie dostrzeżemy na EP-ce wyraźnych skoków nastroju. Jest to na tyle spójna całość, że granice pomiędzy kolejnymi utworami wydają się zacierać. Płyta mogłaby zatem zostać nagrana na setkę, a kolejne utwory mogłyby zostać oddzielone od siebie konkretnymi przejściami i efekt byłby prawdopodobnie identyczny. Jest to urok tego krążka, który wskazuje przy tym na świadomość jego twórców, a także na ich precyzję i konsekwencję w realizacji wspólnej wizji.

Przy okazji tej spójności nasuwa się pewna interesująca kwestia – mianowicie zgranie się producentów. Minialbum pt. „Gold” jest bowiem na tyle dopracowany, że trudno nie pochylić się nad pytaniem: czy Puanecki i Nox tak bardzo zgrali się przy tworzeniu tego materiału, a ich style są tak bardzo do siebie zbliżone, czy też któryś z nich nie znalazł wystarczającej przestrzeni dla własnej ekspresji? Jak bardzo zastanawiające by to jednak nie było, najważniejsza w tym wszystkim jest muzyka, a ta brzmi dobrze.

4/5

[MR/TDGM]

Puanecki/Nox „Gold” [unboxing]

Puanecki/Nox "Gold"

Puanecki/Nox „Gold”

Zastanawiacie się czasem, zanim kupicie jakąś płytę, jak została wydana? Czy umieszczono ją w jewel case’ie, czy w digipacku? Czy we wkładce są teksty piosenek, czy zdjęcia artysty, a może i to, i to?

My zastanawiamy się nad tym niemalże za każdym razem przed zakupem, zwłaszcza gdy do sklepów trafiają różne wersje jakiegoś albumu, np. krążki w dobrze znanej opcji „zagraniczne płyty – polska cena”.

Uwielbiamy kompakty (winyle zresztą też), chętnie je kupujemy i zawsze z uwagą analizujemy ich wydanie. Dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam niektóre z nich, więc co jakiś czas publikować będziemy unboxingi wybranych albumów. Być może niektórym z Was ułatwią one podjęcie decyzji w kwestii kupna jakiegoś krążka.

Zobaczcie zatem, jak wygląda EP-ka Puaneckiego i Noxa pt. „Gold”: