Stary Klasztor

Finał Moico Enjoy Music 2016 [FESTIWAL]

Moico Enjoy Music 2016

Moico Enjoy Music 2016

Już 16 grudnia odbędzie się finał piątej edycji festiwalu Moico Enjoy Music. Podczas tego wydarzenia wystąpi czworo artystów wyłonionych z koncertów „Odkrywaj Muzykę” oraz gwiazdy wieczoru, czyli XXANAXX i Coals.

Od połowy listopada we wrocławskim klubie Prohibicja odbywały się koncerty eliminacyjne „Odkrywaj Muzykę”. Widownia oraz internauci wybrali wykonawców, którzy zawalczą na koncercie finałowym MEM o statuetkę „Odkrycia Roku” oraz nagrodę pieniężną – 2000 zł.

Koncert finałowy odbędzie się w Starym Klasztorze. Bilety dostępne są w kasach Starego Klasztoru (przedsprzedaż – 40 zł, w dniu koncertu – 45 zł).

Więcej informacji znajdziecie oczywiście na www.moico.pl.

Wydarzenie na Facebooku:
koncert finałowy MEM 2016 / Wrocław / Stary Klasztor / 16 grudnia 2016

Reklamy

Glen Hansard we Wrocławiu [RELACJA]

Glen Hansard / Wrocław 2016
fot. KJ/TDGM

Po koncercie Glena Hansarda, który odbył się w poniedziałek (29 lutego) we wrocławskim Starym Klasztorze, ogromnie żałuję, że wcześniej nie widziałam tego artysty na żywo. To, co działo się nie tylko na scenie, ale również na widowni, trudno bowiem opisać, nie używając przy tym pewnych niecenzuralnych, aczkolwiek pozytywnie nacechowanych słów.

Wybierając się do Starego Klasztoru, spodziewałam się raczej klimatu rodem z filmu pt. „Once”. Myślałam, że posiedzę lub postoję gdzieś w ciemnym kącie, zatopię się w spokojnym gitarowym brzmieniu i będę chłonąć muzykę, a przy okazji będę mogła odpłynąć gdzieś myślami. Nic bardziej mylnego. Glen okazał się być scenicznym zwierzęciem, które zmieniło moje nastrojowe wizje w niezłą imprezę.

Swoją energią Glen mógłby zawstydzić niejednego młodszego kolegę po fachu. W swój występ włożył tyle ekspresji i żywiołowości, że aż w pewnym momencie pękła mu struna. Trudno było nie dać się temu porwać, czego efektem była rozkrzyczana i roztańczona publiczność. Nie dostrzegłam chyba osoby, która choć raz nie klasnęłaby w dłonie lub nie tupnęła nogą. Niełatwo też było wyłowić z tłumu uczestnika koncertu, który nie uśmiechnął się na opowiadane przez artystę anegdoty, przyjmowane dziwne pozy czy miny albo kogoś, kto nie wzruszył się przy kawałku pt. „Falling Slowly” zaśpiewanym razem z Markétą Irglovą.

Glen ma ogromną charyzmę, to trzeba mu przyznać. Każdy z wykonywanych przez niego utworów był przyjmowany z niemałym entuzjazmem. Nie ma się jednak czemu dziwić – cały występ był perfekcyjnie przygotowany. Towarzyszący Glenowi muzycy, którzy wyśmienicie uzupełniali artystę w jego scenicznych poczynaniach, a właściwie wręcz mu partnerowali, włożyli w swoją pracę nie mniej energii, a przy tym bardzo aktywnie uczestniczyli w wykonywaniu kolejnych kawałków. Jeden z członków sekcji dętej zaśpiewał z Glenem jeden z utworów, z kolei gitarzysta, który ma polskie korzenie, uświetnił wieczór znanymi wszystkim Polakom piosenkami „Hej, sokoły!” oraz „Płonie ognisko”, w czym uczestniczył cały zespół i oczywiście również publiczność.

Największą niespodzianką minionego poniedziałku był dla mnie moment, w którym Glen Hansard – zaraz po zejściu ze sceny po głównej części koncertu – pojawił się przede mną (na schodach) ze swoją gitarą, by zagrać na bis. Pytając o to, czy nie będzie przeszkadzał, stanął przy barierce i wykonał „Say It to Me Now”, a zaraz po tym obok niego pojawili się gitarzysta i perkusista, którzy wsparli go przy utworze pt. „Gold”.

Glen jest showmanem, ma niespożytą energię i fantastyczny zespół. Widać, że kocha to, co robi i że granie koncertów sprawia mu ogromną przyjemność. To właśnie dzięki jego postawie i atmosferze jaką wprowadził, śmiało mogę zaliczyć ten koncert do jednego z najlepszych, na jakich kiedykolwiek byłam.

[MR/TDGM]

Daniel Bloom we Wrocławiu [RELACJA]

Daniel Bloom / Wrocław 2016
fot. KJ/TDGM

Kiedy po występie artysty deklaruje się jeszcze większe zamiłowanie do jego krążka, nie może to oznaczać nic innego jak to, że koncert był rewelacyjny. Takie właśnie wrażenie wyniosłam po piątkowym koncercie Daniela Blooma, który odbył się we wrocławskim Starym Klasztorze. Najnowszy album artysty pt. „Lovely Fear”, który zachwycił mnie już przy samym odsłuchu, zyskał w moich jeszcze więcej po tym, jak usłyszałam te kompozycje na żywo.

Takiemu odbiorowi sprzyjała przede wszystkim ciepła atmosfera, jaką wytworzyli Daniel oraz towarzyszący mu muzycy, czyli Tomek Makowiecki, Marsija (Loco Star) oraz Gniewomir Tomczyk. Wdzięczność za przyjęcie zarówno muzyki, jak i samych artystów, a także pewnego rodzaju pokora były tym, co mnie bardzo ujęło. Przez cały koncert czułam się bowiem tak, jakby odwiedzili mnie dobrzy znajomi, którzy przyjechali zagrać dla swoich przyjaciół. Takie zaś zachowanie wśród muzyków, którzy na scenie obecni są od wielu lat, nie może nie urzec.

W tej aurze nie zabrakło jednak ekspresji i energii. Artyści, choć bardzo skupieni na wykonaniu, na tym, by wszystko zabrzmiało tak, jak powinno, sami dali porwać się muzyce. Szczególnie Marsija, która rewelacyjnie radzi sobie w numerach swoich koleżanek po fachu. Jej wykonania „Lovely Fear” czy „Katarakty” wywołały tyle emocji, że nie sposób było nie poderwać się do tańca. Z kolei „Addicted” wyśpiewane przez Tomka Makowieckiego nie tylko przyjemnie rozbujało, ale i wprowadziło atmosferę pewnego rozmarzenia. W końcówce utworu artysta pokazał swoje wokalne możliwości, wznosząc ten kawałek na zupełnie inny, bardziej wzruszający poziom odbioru.

Wspominając o tym występie, nie można pominąć tego, że skład koncertowy świetnie uzupełniał się na scenie. Między muzykami panowała idealna symbioza. Każdy wiedział, co ma robić i kiedy wejść ze swoją rolą. I nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że nie grają ze sobą na co dzień, a wrocławski koncert był drugim występem na trasie promującej „Lovely Fear”. Świadczy to więc o tym, jak doświadczonymi i profesjonalnymi są muzykami i jaki szacunek mają do swoich odbiorców. Pisząc z pozycji słuchacza, muszę zatem dodać, że na takie koncerty chodzi się z prawdziwą przyjemnością, a z kolei po nich bardzo chętnie zapętla się płyty artysty.

[MR/TDGM]

Daniel Bloom wystąpi w Poznaniu, we Wrocławiu i w Warszawie [KONCERT]

Daniel Bloom

Daniel Bloom

Good Taste Production zaprasza na koncerty Daniela Blooma. Muzyk wystąpi 25 lutego w poznańskim klubie Blue Note, 26 lutego we wrocławskim Starym Klasztorze oraz 1 marca w stołecznych Hybrydach.

Daniel Bloom jest producentem muzyki elektronicznej i filmowej. Uznanie przyniosły mu ścieżki dźwiękowe do filmów Jacka Borcucha – „Wszystko, co kocham”, „Nieulotne” czy „Tulipany” (nagrana wspólnie z Leszkiem Możdżerem).

Jesienią 2015 roku, nakładem Warner Music Poland, ukazał się jego nowy solowy album producencki zatytułowany „Lovely Fear”. Na płycie wokalnie udzielili się Mela Koteluk, Gaba Kulka, Iwona Skwarek (z zespołu Rebeka), Marsija, Jon Scotfiled i Tomek Makowiecki.

Podczas nadchodzących koncertów Daniel Bloom prezentować będzie cały materiał z płyty pt. „Lovely Fear”, a jego zespół, w którego regularnym składzie znajdzie się Tomek Makowiecki, za każdym razem wspierać będą specjalnie zaproszeni goście.

Wydarzenia na Facebooku:
Daniel Bloom / Poznań / Blue Note / 25 lutego 2016
Daniel Bloom / Wrocław / Stary Klasztor / 26 lutego 2016
Daniel Bloom / Warszawa / Hybrydy / 1 marca 2016