YouTube

#TESTYMOICO [3]

#TestyMoico

Wciąż trwają otwarte #TestyMoico, w których biorę udział, sprawdzając, jak spisuje się łącze GREET 1000 Mb/s. Jak już wiecie, w związku z prowadzoną akcją otrzymałam zadanie – muszę postawić wspomnianemu łączu cztery wyzwania, a następnie podzielić się z Wami wrażeniami z ich przebiegu. Przyszedł czas na trzecie z kolei.

Tym razem nie będzie ono związane z muzyką, a z grami wideo, które bardzo lubię. I tak postanowiłam sprawdzić, ile zajmie ściągnięcie demówki gry z PlayStation Store. Tak, demówki, nie całej gry, ponieważ nie kupuję wersji cyfrowych. Na półkach lubię mieć bowiem nie tylko płyty CD, ale także gry na konsole.

Dosyć dobrym pomysłem wydało mi się pobranie którejś z nowych piłek, więc zapytałam Was wczoraj na fan page’u TDGM, czy ściągnąć demo FIFY 18 czy PES-a 2018, aby móc poobserwować prędkość downloadu.

Padło na PES-a 2018, którego demo to nieco ponad 4 GB-owy plik. Ile leciał na dysk konsoli?

Mniej więcej 10 minut. Należy przy tym jednak koniecznie dodać, że prędkość, z jaką pobierała się ta demówka, była raczej śmieszna, ale Moico niekoniecznie miało z tym cokolwiek wspólnego i chyba większość użytkowników PlayStation Store’a będzie tutaj przychylna. Nie pomogło za bardzo nawet ustawienie DNS-ów na rzekomo najlepsze, czyli 8.8.8.8 oraz 8.8.4.4, niestety.

Ale to już, tak na ścisłość, bardziej „tłumaczenie się” przed ewentualną krytyką osób niezadowolonych z wyniku downloadu nieco ponad 4 GB-ów w ok. 10 minut, bo tak naprawdę ten test warto byłoby przeprowadzić kilka razy, o różnych porach dnia. Ja wybrałam dosyć wymagającą – umówmy się, ok. godz. 21:00 obciążenie każdego łącza i wszystkich serwerów jest raczej większe niż mniejsze.

A wracając do całego przedsięwzięcia, przypominam, że do końca października możecie testować łącze KISS 100 Mb/s za darmo i wziąć udział w konkursie. Stworzenie recenzji testowanego łącza w dowolnej formie (tekst, film, rysunek, animacja itp. itd.) oraz zamieszczenie jej pod postem konkursowym znajdującym się na fan page’u i MOICO otagowanym #TestyMoico da Wam szansę na wygranie świetnych nagród.

Szczegóły znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

Reklamy

#TESTYMOICO [2]

#TestyMoico

Jak już wiecie, aktualnie trwają otwarte #TestyMoico, w których biorę udział, sprawdzając, jak spisuje się łącze GREET 1000 Mb/s. W związku z prowadzoną akcją otrzymałam zadanie – muszę postawić wspomnianemu łączu cztery wyzwania, a następnie podzielić się z Wami wrażeniami z ich przebiegu. Pierwszym wyzwaniem było wrzucenie „surówki” wywiadu na YouTube’a. Co zrobiłam tym razem?

Dziś (dokładnie dziś, tak) postanowiłam sprawdzić, jak szybko będą buforowały się koncerty na YouTubie. Teledyski trwają przeciętnie 3-5 minut, więc tutaj nie było pola do popisu, ale koncerty to grubsza sprawa. Wybrałam więc trzy trwające około godziny. Nie będziemy sobie tutaj jednak teraz słuchać The xx, Hey i alt-J, tylko obserwować pasek buforu.

No i co z tym paskiem? Sprawa na pierwszy rzut oka wydaje się być mało jednoznaczna. Niby leci, ale wcale nie jakoś szybko. Niby czasem przyspiesza, ale później się zatrzymuje. Niby jest dobrze, ale… Ale? Nie ma żadnego „ale”. Zauważcie, że pasek buforu może i nie zachowuje się jak bolid Formuły 1, ale ilekroć kliknę gdzieś „dalej”, koncert śmiga bez najmniejszej chwili przerwy, nie ma tam żadnych przestojów na doładowanie danych. Jest obraz, jest fonia, wszystko gra jak należy.

Ostatecznie to koncert mam oglądać, a nie pasek buforu, prawda? Na ten pasek już się napatrzyłam w przeszłości wystarczająco dużo. Śledziłam go nierzadko tęsknym wzrokiem, zastanawiając się, kiedy wreszcie dotrze do końca…?

Dziś już nie muszę, dziś daję MOICO okejkę i włączam kolejny koncert (w końcu jest weekend!).

Wam natomiast polecam wzięcie udziału w podobnych testach. Do końca października każdy z Was może testować łącze KISS 100 Mb/s za darmo i wziąć udział w konkursie. Zadanie skierowane do Was polega na stworzeniu recenzji testowanego łącza w dowolnej formie (tekst, film, rysunek, animacja itp. itd.) oraz zamieszczeniu jej pod postem konkursowym znajdującym się na fan page’u i MOICO otagowanym #TestyMoico.

Szczegóły znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

#TESTYMOICO [1]

#TestyMoico

Trwają właśnie otwarte #TestyMoico, w których biorę udział, sprawdzając, jak spisuje się łącze GREET 1000 Mb/s. Na czas trwania akcji otrzymałam zadanie – muszę postawić wspomnianemu łączu cztery wyzwania, a następnie podzielić się z Wami wrażeniami z ich przebiegu.

Pierwszym postawionym przeze mnie wyzwaniem było wrzucenie „surówki” wywiadu na YouTube’a. Dlaczego nie wywiadu? Z dwóch powodów. Po pierwsze, ostatnio żadnego nowego nie przeprowadziłyśmy (z Magdą), a po drugie – zmontowany i gotowy do publikacji wywiad zawsze jest materiałem krótszym niż „surówka”. Zatem przeszukałam dyski i znalazłam „najcięższy” plik związany z TDGM, żeby właśnie na nim przetestować łącze MOICO.

Do uploadu trafiła więc „surówka” wywiadu z Emesem Milliganem, plik ważący 8,81 GB. To sporo jak na materiały, które wrzucam na YouTube’a. Wywiady ważą zwykle ok. 2-3 GB, a unboxingi średnio ok. 0,5 GB.

Ile zatem trwało wrzucenie ponad 8 GB-owego pliku na YouTube’a przy wykorzystaniu łącza GREET 1000 Mb/s? W piątek, w okolicach godziny 19:00 zajęło to ok. pół godziny.

Czy to dobry wynik? Jestem z niego bardzo zadowolona. Pamiętam bowiem czasy, kiedy o ponad połowę „lżejsze” pliki (wywiady) uploadowałam po dwie, czasem trzy godziny. Trzydzieści minut to przy tym świetny czas.

Warto w tym momencie dodać, że wspomniane już unboxingi, które ważą zwykle do 0,5 GB, wlatywały ostatnio na TDGM-owego YouTube’a z taką prędkością, że do mierzenia czasu wystarczał mi sekundnik.

W stronę MOICO kieruję zatem kolejną pochwałę, a Wam polecam wzięcie udziału w testach. Do końca października każdy z Was może testować łącze KISS 100 Mb/s za darmo i wziąć udział w konkursie. Zadanie skierowane do Was polega na stworzeniu recenzji testowanego łącza w dowolnej formie (tekst, film, rysunek, animacja itp. itd.) oraz zamieszczeniu jej pod postem konkursowym znajdującym się na fan page’u i MOICO otagowanym #TestyMoico.

Szczegóły znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]

#TESTYMOICO

#TestyMoico

#TestyMoico

Miesiąc temu na TDGM pojawiła się informacja o tym, że ruszyły otwarte #TestyMoico. W akcję zaangażowano kilka osób, które na co dzień wykorzystują internet nie tylko do przeglądania stron czy Facebooka, ale także do działalności związanej z prowadzeniem blogów czy vlogów. Jedną z tych osób jestem ja, tym samym od miesiąca korzystam z łącza KISS 100 Mb/s i testuję jego możliwości, buszując po sieci, streamując muzykę czy uploadując filmy na YouTube’a.

Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne.

Przede wszystkim dlatego, że wyraźnie widzę różnicę w prędkości łącza pomiędzy tym od MOICO, a tym, za które płacę co miesiąc dostawcy, z którym nadal jeszcze mam umowę. „Jeszcze”, bo planuję ją rozwiązać w pierwszym możliwym terminie. I nie, nie tylko z powodu prędkości internetu, są jeszcze inne kwestie, ale o tym później. Wracając do prędkości łącza KISS, nie sposób nie napisać o tym, jak zdziwiona byłam kilka dni temu, kiedy uploadowałam nowe unboxingi na YouTube’a. Jak to bywało do tej pory: wybrałam plik do uploadu, zatwierdziłam operację i, będąc pewną tego, że trochę czasu to jednak zajmie, chciałam odejść od komputera, by – akurat w tamtej chwili – zrobić sobie herbatę. Nie zdążyłam. Nie miałam bowiem, jak zwykle, kilku minut. Dostałam ok. 20-30 sekund, a to za mało, by wstać od komputera i dojść do kuchni, a co tu dopiero mówić o nastawieniu wody, przygotowaniu kubka i wyjęciu z szafki puszki z herbatą. „Rewelka!” – pomyślałam. Teraz nie mogę się doczekać uploadu jakiegoś wywiadu, bo unboxingi mają zwykle po kilkaset MB-ów, z kolei nagrania z wywiadami lecą już w GB-ach, więc – jak mniemam – przy ich wrzucaniu będzie na co popatrzeć.

Upload zrobił więc na mnie niemałe wrażenie. Download natomiast jest bardzo zadowalający głównie z tego względu, że gry z PlayStation Store pojawiają się na mojej konsoli znacznie szybciej niż wtedy, gdy z internetem łączy mnie mój dotychczasowy dostawca. Bardzo dobrą przepustowość łącza KISS potwierdzają również serwisy streamingowe. Jak do tej pory żaden z nich – Tidal, Spotify czy SoundCloud – nie „zakrztusił” się ani razu podczas odtwarzania którejś z nowych płyt. Swoją drogą, to samo tyczy się Skype’a.

I to jest dobry moment, żeby wspomnieć o tym, że przez miniony miesiąc nie zanotowałam najmniejszej nawet awarii sieci. W tej kwestii nie ma czego szerzej komentować – bezawaryjne łącze, to świetne łącze i tyle.

Do opisania pozostaje zatem ostatni aspekt – obsługa klienta. Kwestia bardzo, ale to bardzo ważna. Jak to wygląda w MOICO? Trudno mi znaleźć jednowyrazowe określenie, więc zacznijmy od początku. Otóż jakiś miesiąc temu zjawił się w moim mieszkaniu technik, który miał podłączyć internet. Zjawił się, oczywiście, że tak. Przyjechał, zrobił to, co do niego należało. Był uprzejmy, chętnie odpowiadał na moje pytania, generalnie wiedział, co robi, wszystko poszło mu szybko i sprawnie. Dzień po instalacji łącza KISS wystąpiły u mnie jednak drobne problemy techniczne. Uściślając: router nieco się pogubił w dwóch łączach. Internet raz działał, raz nie, musiałam przepinać kable, restartować sprzęt, takie tam. Nic wielkiego, bo dział techniczny MOICO bez najmniejszego problemu znalazł skuteczne rozwiązanie. Mam tu jednak maleńkie „ale”. Problemy bowiem zostały zniwelowane skutecznie, ale mogłyby jednocześnie szybciej, gdyby na infolinii nieco częściej odbierano telefony. Ostatecznie temat załatwiłam głównie poprzez maile, bo dodzwonić się nie potrafiłam przez większość czasu. Nie mam zamiaru tutaj jednak kręcić nosem, bo gdyby być czepliwym, trzeba byłoby zwrócić mi uwagę na to, że to mój kaprys ostatecznie wygenerował powyższy problem. Chciałam mieć dwa łącza, mając jeden router. Piona zatem dla ekipy z działu technicznego MOICO za wyjście z inicjatywą, bo przecież mogłabym usłyszeć poradę dotyczącą poprawnego działania łącza KISS i tyle, tym drugim nikt nie musiał się tam przecież przejmować. No, a co jak co, ale wyjście z inicjatywą tudzież działanie nadprogramowe to jest coś, co osobiście bardzo propsuję z uwagi na fakt, że jest to zjawisko absolutnie egzotyczne, jeśli mówić o usługodawcach.

Podsumowanie? Jeśli do końca mojej obecnej przygody z MOICO będę równie zadowolona co po tym pierwszym miesiącu, bez wahania zostanę przy łączu KISS na dłużej. Co więcej, z czystym sumieniem będę mogła polecić wrocławską firmę każdemu, kto zapyta: „który internet wybrać?”.

Szczegóły całej akcji znajdziecie na www.moico.pl i fan page’u MOICO.

[Katarzyna Janik/TDGM]