Zola Jesus

Czego słucha Zola Jesus?

Zola Jesus

Polska trasa koncertowa Zoli Jesus coraz bliżej. Już w przyszłym tygodniu artystki będzie można posłuchać na żywo w takich miastach jak Warszawa (15 listopada), Sopot (16 listopada), Poznań (17 listopada) i Wrocław (18 listopada).

Aby dobrze przygotować się do tego muzycznego spotkania, być może wystarczy przesłuchać dyskografię autorki „Okovi”, „Taigi” czy „Conatusa”. Czy jednak nie ciekawi Was, czego na co dzień słucha sama Zola? Nas bardzo, dlatego poprosiłyśmy ją o przygotowanie zestawienia albumów, które towarzyszą jej w trasie. Oto one:

Phil Niblock „Works for Hurdy Gurdy and Voice”


Gas „Pop”


Christina Vantzou „No. 1”


Ekin Fil „Wind Is Near”


Jon Hassell „Aka/Darbari/Java”


Pole „1 2 3”


Biosphere „Departed Glories”


Thomas Koner „Permafrost”


Northaunt „Istid I-II”


Reklamy

Polska trasa koncertowa Zoli Jesus [KONCERT]

Zola Jesus

Jak co roku, jesień obfituje w wiele ciekawych wydarzeń. Spoglądając w rozpiskę nadchodzących koncertów, momentami trudno nam zdecydować, w którym miejscu się pojawimy. Nie przeszkadza nam to jednak w tym, żeby poinformować Was o tym, co w najbliższym czasie będzie się działo na scenach polskich klubów i polecić te występy artystów, na które same bardzo chętnie byśmy się wybrały.

Jednym z takich wydarzeń jest polska trasa Zoli Jesus, która odbędzie się w połowie listopada. Artystka wystąpi w Warszawie (15 listopada), Sopocie (16 listopada), Poznaniu (17 listopada) i we Wrocławiu (18 listopada).

Twórczość Zoli określana jest jako mroczna elektronika, idealnie więc wpisze się w późno jesienną aurę. Jej ostatni album nagrany został w małej leśnej chatce, a podczas jego tworzenia artystka zmagała się z własnymi demonami, przez co materiał jest bardzo osobisty. Jesteśmy niezmiernie ciekawe, jak te dźwięki i emocje wypadną na żywo, zamierzamy zatem pojawić się na wrocławskim koncercie Zoli.

Zola Jesus / Warszawa / Smolna / 15 listopada 2018
Zola Jesus / Sopot / Sfinks700 / 16 listopada 2018
Zola Jesus / Poznań / Tama / 17 listopada 2018
Zola Jesus / Wrocław / Zaklęte Rewiry / 18 listopada 2018

Zola Jesus „Taiga” [RECENZJA]

Zola Jesus "Taiga" Mute Records / 7.10.2014

Zola Jesus „Taiga”
Mute Records / 7.10.2014

Muzyka jest niczym niekończące się źródło dobroci. Każdego dnia publikowane są nowe utwory, wydawane są kolejne albumy. Nie sposób posłuchać wszystkiego. Co więcej, łatwo przegapić coś wyjątkowego. Prawie tak łatwo, jak informacje o najnowszej płycie Zoli Jesus, zatytułowanej „Taiga”, które w sieci przeszły niepostrzeżenie. Byłoby szkoda nie trafić na tę pozycję.

Nazwany po największej formacji roślinnej, album sam w sobie zawiera ogromne bogactwo. Cechuje go pewna majestatyczność, która przejawia się w głębi prezentowanych przez Zolę dźwięków, ich różnorodności i silnym wokalu artystki. Tak jak zróżnicowana jest flora i fauna lasów pokrywających ogromne przestrzenie Azji i Ameryki Północnej, tak urozmaicona efektami jest najnowsza płyta Niki Rozy Danilovej.

Każda z jedenastu kompozycji jest inna. Utwory są bardzo rozbudowane. Stanowią połączenie połamanych dźwięków, trzasków, ciężkiego brzmienia instrumentów dętych z łagodnymi wstawkami smyczków oraz subtelnym dźwiękiem pianina. Eksperymenty elektroniczne przepleciono klasycznymi formami. W ten sposób doświadczamy energicznych, a czasem niespokojnych stanów („Taiga”, „Hunger”), które następnie niwelowane są przez spokojne, kojące ballady („Dust”, „Lawless”, „Nail”).

Brzmi jak chaos? Można odnieść takie wrażenie. Jest to jednak chaos w pełni kontrolowany. Mimo tak dużego zróżnicowania w brzmieniu poszczególnych utworów, głos Zoli spina wszystko klamrą i zamyka w spójną całość. Prezentowana różnorodność natomiast powoduje, że poszczególne pozycje tracklisty przykuwają uwagę. Nawet niezbyt skupiony słuchacz zanotuje zmianę utworów i łatwiej je zapamięta.

Bardziej dynamiczna jest pierwsza połowa płyty, przede wszystkim ze względu na siłę, z jaką zetkniemy się w przypadku utworów „Taiga”, „Dangerous Days”, „Hunger” i „Go (Blank Sea)”. Stężenie mocnego uderzenia instrumentów perkusyjnych, brzmienie instrumentów dętych i zmiany tempa wywołują ciarki na ciele. Wyłączając soulowy „Dust”, który wyróżnia się na tak mocnym tle.

„Taiga” z pewnością odbiega od poprzednich dokonań Zoli Jesus. Nie ma w tym jednak niczego dziwnego. Artyści chcą się bowiem rozwijać, eksperymentować. W końcu jest to ich własna forma ekspresji. W sztuce zaś chodzi o to, by tworzyć coś nowego, a nie powielać to, co już było. Nika Roza Danilova brzmi pewnie i świadomie, a jej nowy album nie ma słabego momentu. Tym samym jest to kolejna dobra płyta w jej dorobku i to powinno być najważniejsze.

4,5/5

[MR/TDGM]